Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIV ,,Gdy nawet nie wiesz, że kogoś straciłeś’’

  • Napisane 24 lipca 2015 o 13:38

Nazajutrz, mimo że oboje wcześnie wstali, żaden nie miał ochoty wychodzić z łóżka. Leżeli długo przytulając się i prawie nic nie mówiąc. Pamiętali co działo się dzień wcześniej, a zwłaszcza załamanie Toshio’ego. Hisaki bardzo martwił się o niego, nie wiedział jak chłopak da sobie radę po tym wszystkim. Wreszcie ok. 1100 postanowili wyjść z łóżka. Poszli do kuchni żeby przygotować śniadanie. Hisaki wyszedł na chwilę żeby wziąć gazetę. Kiedy wrócił usiadł do stołu, gdzie stało już danie. Czarnowłosy rozłożył gazetę i  jedząc zaczął czytać.

-Coś ciekawego?

-Nie, raczej nic…- odpowiedział Hisaki ale przerwał, kiedy zauważył cos interesującego.

-Co?

-Wiesz co? Ta gazeta jest drukowana tuż przed wprowadzeniem do sprzedaży, więc mają najświeższe wiadomości

-No i…?

-Posłuchaj ,, W nocy policja została wezwana do parku. Przypadkowy przechodzień znalazł nieprzytomnego mężczyznę. Jednak zanim przyjechał radiowóz i karetka mężczyzna zmarł. Znaleziono przy nim dokumenty, dzięki którym policja mogła go zidentyfikować. Jeden dokument wzbudził jednak zainteresowanie funkcjonariuszy. Było w nim napisane, że w przypadku śmierci mężczyzny, jego prawie pełnoletni syn ma otrzymać dowód i wcześniej zostać pełnoletnim. Policja prosi syna denata o zgłoszenie się na komendę, tam zostaną dopełnione wszystkie formalności.”

-Jest jakieś zdjęcie?

-Jest, ale mało na nim widać.

Toshio podszedł do Hisaki’ego i oparł się na jego ramieniu. Spojrzał na artykuł.

-Sądzisz, że to twój ojciec?- spytał Hisaki.

-Tak, mam takie przeczucie. Muszę iść na komendę.

-Ale… co jeśli to z dowodem to podpucha i wyślą Cię do Domu Dziecka?

-Nie sądzę, to byłoby bez sensu wysyłać mnie tam na kilka miesięcy.

Toshio widząc zmartwienie Hisaki’ego objął go za szyję i pocałował w policzek po czym powiedział:

-Nie martw się, nie masz czym.

-Mam, przejmuję się Tobą.

-Niepotrzebnie.

Gdy to powiedział, Hisaki odwrócił twarz w stronę Toshio i pocałował go, po czym poszli się przebrać i wyszli.                                                                                                                                 Gdy byli już na komendzie Toshio tak samo jak Hisaki zaczął się denerwować. Widząc to Hisaki złapał blondyna za ramię i wyszeptal:

-Pamiętaj, jestem z Tobą.

Toshio głęboko odetchnął i otworzył drzwi gabinetu. Wchodząc powiedział:

-Dzień dobry, ja przyszedłem w sprawie tego zabitego mężczyzny, którego opisano w gazecie.

-Witam- odezwał się policjant- proszę usiąść… A pan…- spojrzał na Hisaki’ego.

-On może tu być- powiedział Toshio.

-Dobrze, w takim razie słucham.

-Cóż… myślę, że ten mężczyzna to mój ojciec.

-Rozumiem, jak się pan nazywa?

-Toshio Komine.

Policjant spojrzał na dokumenty i po chwili powiedział:

-Zgadza się. Z dokumentów wynika, że ma pan w tej sytuacji otrzymać dowód osobisty. Wszystko co jest potrzebne było w kancelarii, gdzie został sporządzony dokument, więc za chwilę go dostaniesz, jednak…

-Tak?

-Najpierw chcę, żebyś potwierdził tożsamość ojca. Zaprowadzę was, bo rozumiem, że przyjaciel też idzie do ciała.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się strach. Policjant wstał i otwierając drzwi powiedział:

-Proszę za mną.

Chłopaki szli za funkcjonariuszem, aż doszli do zimnego pomieszczenia. Na środku stał stół, a na nim było coś przykryte białym płótnem. Wszyscy podeszli do stołu, a policjant podniósł materiał. W oczach Toshio’ego pojawiły się łzy, a na twarzy Hisaki’ego strach. To był ON, blady i spokojny jak nigdy.

-Tak- zaczął Toshio z zaciśniętym gardłem- to on.

-Rozumiem mówiąc to, policjant zakrył twarz martwego

Wszyscy wyszli z pomieszczenia. Policjant wyjął z kieszeni dowód Toshio’ego, który wziął wychodząc z gabinetu.

-Nie chcę pana dłużej męczyć, więc proszę- powiedział funkcjonariusz, kiwnął porozumiewawczo do Hisaki’ego i odszedł. Toshio patrzył nieprzytomnym wzrokiem w dowód. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. To był dla niego okropny cios; stracił już całą rodzinę. Od razu kiedy zaczął płakać, Hisaki mocno go przytulił. Toshio ocknął się.

-Hisaki- zaczął blondyn ale nie skończył

-Tak…- powiedział wyższy lekko się uśmiechając. Toshio spojrzał na niego i widząc spokojną twarz Hisaki’ego, chłopak również się uśmiechnął i powiedział:

-Nic, już nic- po czym przytulił głowę do klatki Hisaki’ego.

-Toshio, pamiętasz co Ci mówiłem? Pamiętaj, zawsze będę z Tobą.

-Wiem…

Obaj odsunęli się od siebie i skierowali się do wyjścia. Idąc Hisaki objął plecy Toshio’ego i obaj wrócili do domu.

Możliwość komentowania notki została wyłączona.