Pastelowa Czerń- Rozdział IV

  • Napisane 29 lipca 2015 o 12:22

Następnego dnia Tetsu od rana myślał tylko o Yukio i o niczym innym. Zastanawiał się co konkretnie wydarzyło się wczoraj wieczorem w szpitalu i jak to możliwe, że tak miły i uprzejmy chłopak może mieć tak (delikatnie mówiąc) nieprzyjemną matkę.

Około godz. 9:00 do Tetsu przyszedł sms o treści:

,,Hej, mama już poszła’’

,,OK., zaraz będę ;)’’

,,Dzięki’’

Pół godziny później Tetsu był w szpitalu. Chodząc do sali zauważył jakąś osobę siedzącą obok łóżka Yukio.

-O, Tetsu, przyszedłeś- powiedział Yukio zadowolony z jego przybycia. Zanim chłopak zdążył odpowiedzieć, zobaczył wpatrzoną w niego twarz młodej dziewczyny o blond włosach i ubraną w stylu lolita.

- A tak-zaczął Yukio- to Hisae, moja starsza siostra.

-Siostra- powtórzył cicho Tetsu z niezrozumiałą dla siebie samego ulgą. Dziewczyna wstała, podeszła do Tetsu, skłoniła się i po chwili podała mu rękę.

-Jestem Hisae Takei.

-Tetsu Motoke.

-Aa… Tetsu… Yukio-kun mi o tobie mówił.

Tetsu nic nie odpowiedział tylko spojrzał na Yukio, który zarumienił się i spuścił wzrok.

-Ojej- zaczęła Hisae- trochę się zasiedziałam, będę lecieć bo mama się skapnie. Pa Yukio-kun.

-Na razie.

-Cześć Tetsu-kun. Miło było mi cię poznać.

-Tak, wzajemnie, cześć.

Dziewczyna wyszła z Sali, a Tetsu usiadł obok Yukio.

-Przepraszam cię za nią, nie wiedziałem, że przyjdzie- powiedział czarnowłosy.

-Nie no, spoko, jest miła.

Yukio nie odpowiedział. Po chwili ciszy Tetsu powiedział:

-O co chodziło Hisae, że ,,mama się skapnie’’?

-… Rodzice starają się ograniczyć nasz kontakt.

-Ale jak? Jesteście rodzeństwem, chyba razem mieszkacie…

-Może i mieszkamy w jednym domu, ale w najbardziej oddalonych pokojach. Chcą nas rozdzielić, bo tylko ona mnie wspiera… w sumie… to tylko ją mam.

W oczach Yukio zaczęły zbierać się łzy. Nagle poczuł na swojej dłoni

ciepłą dłoń. Spojrzał na uśmiechniętego i zarumienionego Tetsu, który po chwili powiedział:

-Jeżeli uznasz to za głupie to zignoruj to, ale na mnie zawsze możesz liczyć.

-Tetsu…- powiedział wzruszony i coraz bardziej zarumieniony Yukio i bez wahania przytulił się do Tetsu. Z trudem powstrzymywał łzy. Z kolei Tetsu był zdziwiony, ale po krótkiej chwili mocno przytulił czarnowłosego, który wyszeptał:

-Dziękuję, że przyszedłeś.

-Nie ma za co. Mówiłem przecież, że i tak bym przychodził.

Po chwili milczenia Tetsu powiedział:

-Jak tam z mamą? Co się stało, że płakałeś?

-Nic takiego…

-Nie kłam- Tetsu w tym momencie odsunął troszkę Yukio i spojrzał na jego twarz, po której spływały łzy. Tetsu nie rozumiał o co chodzi, więc zapytał:

-Co się dzieje?

Yukio nic nie odpowiedział.

-Yukio!

-…Ona… znowu to powiedziała…

-Co?

-Że… mogli mnie zostawić w szpitalu.

-Że co?! Jak można tak mówić?! Jeszcze do własnego syna!

-Tylko, że ona mnie nie uważa za swojego syna…

-Nie rozumiem…

-Nikomu nie powiesz?

-Ale czego?

-Nie powiesz?

-Nie.

-Ona… wprost mówi, że w ogóle miało mnie… że jestem ,,wpadką’’ i że sama nie wie czemu mnie nie oddali albo zostawili w szpitalu.

-To przecież… takie… okrutne…

Yukio nic nie odpowiedział. Wszystko to mówił z wielkim bólem. Tetsu nie mógł znieść tego widoku więc powiedział:

-Może tak tylko mówi, a wcale tak nie myśli.

-Nie sądzę, nie znasz ani jej ,ani ojca, który z resztą tak samo mówi. Widząc cierpiącego nie tyle fizycznie z powodu połamanych kończyn ,ale psychicznie Yukio, Tetsu sam zaczął czuć się źle. Nie wiedział co powiedzieć. Patrzył na zapłakaną twarz Yukio i ściskał jego dłoń. Po chwili Tetsu mocno przytulił Yukio i powiedział:

-Nie płacz, nie warto… Nie obraź się, ale jeżeli uważa cię za złą osobę to jest po prostu głupia i się grubo muli.

-Tetsu…

-Posłuchaj, mimo że naprawdę nie warto, zawsze jak będziesz chciał popłakać, to… zawsze możesz po mnie zadzwonić. Zawsze przyjdę…

-Tetsu…

-Tak?

-Dziękuję ci, bardzo ci dziękuję.

Tetsu tylko się uśmiechnął i coraz mocniej przytulał Yukio, który mocno wtulał się w ramiona Tetsu.

 

Możliwość komentowania notki została wyłączona.