Pastelowa Czerń- Rozdział V

  • Napisane 5 sierpnia 2015 o 16:47

Tej nocy żaden nie zmrużył oka. Myśleli o sobie nawzajem, a gdy tylko zamknęli oczy widzieli twarze drugiego. Tetsu  strasznie tęsknił za drobniejszym od swojego ciele Yukio, za jego zielonymi oczami i słodkimi- jak sądził Tetsu- kolczykami czarnowłosego. Chcąc przypomnieć sobie jego głos, czytał sms’y wyobrażając sobie jakby to brzmiało w ustach Yukio. Miał ochotę do niego zadzwonić, ale myślał, że śpi i nie chciał go obudzić. Yukio również nie mogąc zasnąć przeglądał wiadomości w telefonie. Strasznie tęsknił za przytulaniem Tetsu. Chciał wtulić się w jego ramiona i patrzeć tylko w czarne oczy. Wiedział, że o tej porze to niemożliwe, ale nie mógł o tym zapomnieć. Tak minęła bezsenna noc dla obu chłopaków.

Następnego dnia Tetsu poszedł do szpitala odwiedzić Yukio. Matka czarnowłosego była wcześniej. Wchodząc do Sali, w której był Yukio, Tetsu bardzo się zdziwił. Chłopak siedział na łóżku ubrany w swoje czarne ubrania, w jednym glanie na nodze (na drugiej miał gips) i ze spuszczoną głową. Gdy wyższy chłopak wszedł do sali Yukio podniósł wzrok i powiedział:

-Tetsu… cieszę się, że przyszedłeś.

-Hej Yukio, coś się stało?

-Nie, wipisują mnie do domu. Naprawdę, dobrze, że przyszedłeś i nie muszę długo czekać na rodziców.

-Nie mogliby zwolnić się na chwilę z pracy?

-Co ty, wiesz jacy są. Poza tym wyjechali w delegację. Pracują w jednej firmie, więc jeżdżą razem.

-A twoja siostra?

-Hisae wyjechała obejrzeć akademik. Będzie studiować za granicą.

-Więc kto miałby cię odebrać?

-Nie wiem… chyba nikt. Musiałbym czekać na któreś z nich.

-Głupota.

-Mi to mówisz?

Chłopcy zabierając rzeczy Yukio poszli do recepcji odebrali wypis podpisany wcześniej przez matkę Yukio i poszli do domu czarnowłosego.

Po dłuższej chwili spaceru doszli do dużego domu. Tetsu był zdziwiony warunkami mieszkalnymi Yukio. ,,Jak chłopak mieszkający w takim domu może być tak nieszczęśliwy?’’ myślał Tetsu wchodząc do budynku.

-Wow jaki dom…- powiedział Tetsu

-Taa… ale dla mnie to tylko budynek.

Tetsu nie odpowiedział, tylko popatrzył na smutnego Yukio, który po chwili powiedział:

-Dzięki za pomoc.

-Ej, pomogę ci to wszystko zanieść do pokoju.

-Nie trzeba.

-Przestań, z gipsem na ręce i nodze na pewno dasz radę.

Yukio zarumienił się i nic nie powiedział. Tetsu wziął torbę i zaniósł ją do pokoju, prowadzony przez Yukio. Weszli do ciemnego pokoju, w którym panował porządek.

-W porównaniu do mojego pokoju, ten… jest…

-Mroczny?

-Nie… czyściutki.

Yukio zaśmiał się i usiadł na łóżku. Tetsu położył torbę i usiadł obok chłopaka. Rozejrzał się po pokoju i powiedział:

-Naprawdę przytulnie. Sam to urządzałeś?

-Tak, aż dziwne nie…?

Rozmawiali tak przez dłuższą chwilę w miłej atmosferze. Jednak w pewnym momencie Yukio zamilkł i spuścił głowę.

-Co się stało- spytał Tetsu

-Czemu to robisz?

-Ale co?

-To wszystko: pomagasz, pocieszasz, przychodzisz, pisesz…

-Haha… wszystko na ,,p’’…

-Nie zmieniaj tematu- Na te słowa Tetsu zarumienił się- Dlaczego? Po prostu mi powiedz dlaczego…

-Wiesz… widzisz… ja… martwię się o ciebie… i… zależy mi na tobie. Wiem, że nie znamy się długo ale… ja… chyba… coś… do ciebie czuję… i… jeżeli … uważasz mnie teraz za… kompletnego idiotę to…

Tetsu nie zdążył dokończyć, bo Yukio podniósł się na swojej zdrowej ręce i pocałował Tetsu. Ten był w szoku. Otworzył szeroko oczy, ale po chwili zamknął je i nie myślał już o niczym.

-Ja ciebie też…- powiedział czarnowłosy

Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił. Popatrzył na tak samo zarumienioną twarz Yukio i mocno go przytulił ze ściśniętym i dziwnie przyjemnym uczuciem w brzuchu, co poczuł również Yukio. Siedzieli tak jeszcze długo nie chcąc puścić siebie nawzajem.

Możliwość komentowania notki została wyłączona.