Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVIII ,,Okulary”

  • Napisane 21 sierpnia 2015 o 11:29

Cały następny dzień minął spokojnie. Mimo, że oboje pamiętali o niefartownym spotkaniu, nie wspominali o tym. Nie chcieli psuć między sobą atmosfery. Toshio bał się, że coś stanie się Hisaki’emu. Wiedział do czego zdolny jest Iseo, w dodatku mężczyzna dowiedział się co łączy chłopaków. Dla Toshio’ego większą męką niż prześladowanie przez Iseo czy nawet znęcanie się nad nim ojca, czy śmierć matki było cierpienie Hisaki’ego. Sam fakt, że Iseo mógłby nachodzić Hisaki’ego był dla Toshio przerażający. Z kolei Hisaki nie mógł uwierzyć w to, że Toshio’ego spotkało tyle złego: utrata ukochanej matki; alkoholizm i znęcanie się ojca, a w końcu jego śmierć, to w dodatku jest nękany przez jak go nazwał: ,,Napakowanego basiora o ilorazie inteligencji niższym od żaby’’ chociaż to obraza dla wszystkich żab. Nigdy nie pomyślałby, że Toshio’ego spotkało aż tyle złego. Teraz rozumiał to, o czym rozmawiały ich koleżanki zaraz po przyjściu blondyna do ich klasy. Nie rozumiał natomiast kim był ten Iseo, skąd Toshio znał takich typów i czego ten mężczyzna chce od niebieskookiego. Mimo tych wszystkich wątpliwości czarnowłosy nie chciał na razie o tym rozmawiać. ,,Zbyt dużo przeszedł… nie chcę żeby się tak męczył… i tak cierpiał… dam mu odpocząć’’ myślał Hisaki i tak też zrobił.

Późnym popołudniem Hisaki ponownie siedział na łóżku w sypialni i czytał książkę. Po chwili do pokoju wszedł Toshio. Usiadł obok chłopaka, ,,zawiesił’’ ręce na szyi brązowookiego i spojrzał na kartki książki.

- Co czytasz?- spytał blondyn.

-Bardzo ciekawą opowieść. Wciągnęła mnie.

-Lubisz czytać?

-Uwielbiam. A ty lubisz czytać?

-Tak, ale nigdy nie miałem możliwości żeby dużo czytać. Mama, jak jeszcze żyła, dużo mi czytała, ale potem…- Po chwili milczenia Toshio dodał- Poczytasz mi trochę?

-Co?

-Czy mi poczytasz?

-No nie wiem…
-Ok., nie nalegam ale… pamiętam jak kiedyś mój dziadek czytał mojej babci na głos, a potem rozmawiali na temat przeczytanego fragmentu. Oni już nie żyją, ale bardzo się kocha lido samego końca… Przypomniało mi się to i pomyślałem, że… ale to głupie.

-Wcale nie. Rozumiem, więc… dobra przeczytam Ci.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się szczery uśmiech i rumieniec. Hisaki zaczął czytać. Chwilę czytał, ale coś zwróciło uwagę Toshio’ego. Przerwał mu i powiedział:

-Czy ty dobrze widzisz?

-Tak…

-Nie sądzę.

Hisaki nie odpowiedział. Toshio wstał i rozejrzał się po półkach. Na wysokiej półce zauważył pudełko. Wziął je i wyjął z nich okulary. Usiadł tuż przed chłopakiem, założył mu okulary i powiedział:

-I co?

-No dobra… powinienem nosić okulary do czytania.

-Więc czemu tego nie robisz?

-Bo… źle w nich wyglądam.

-Co? Świetnie w nich wyglądasz.

-Serio?

-Tak.

Hisaki zarumienił się. Toshio usiadł między nogami Hisaki’ego opierając się plecami o jego brzuch. Ten oplótł rękami blondyna, trzymając książkę przed jego twarzą i czytał dalej, teraz już płynnie. Po pewnym czasie zaczęli zasypiać więc przebrali się i poszli spać.

Możliwość komentowania notki została wyłączona.