Aktualnie przeglądasz kategorię Opowiadanie: Zostań Moim Aniołem
Wyświetlam 1 - 10 z 21 notek

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIX ,,Spotkanie w upale”

  • Napisane 28 sierpnia 2015 o 13:21

Następnego dnia chłopaków obudziło nieznośne gorąco. Mimo wczesnej pory nie wytrzymywali okropnego upału. Hisaki wstał i otworzył okno, przez które zobaczył, że nikt nie idzie przez ulicę.

-Coś się stało?- spytał Toshio

-Nie, nic tylko… nikogo nie ma na ulicy

-Jak to?- mówiąc to blondyn podszedł do okna i faktycznie; przez niewielką ulicę nie szedł nikt. Ani żywego ducha.

-Zapowiada się gorący dzień- powiedział Hisaki i odeszli od okna.

Pół dnia nic nie robili, nie widzieli sensu by cokolwiek robić w tak upalny dzień.

Po południu, kiedy zaczęło się ochładzać postanowili wyjść do parku.

-Zawsze jak jest tak ciepło to w parku są sprzedawane lody- zaczął rozmowę Hisaki

-Serio? Fajnie.

-Co nie? Są wszystkie smaki, więc kupimy jakie tylko będziesz chciał.

-Dzięki. W ogóle, chyba nigdy nie było tak ciepło w marcu.

-No… anomalie jakieś.

Obaj zaczęli się śmiać.

Kiedy byli na miejscu Toshio usiadł na ławce, a Hisaki poszedł kupić lody. Po krótkiej chwili od odejścia Hisaki’ego do Toshio podszedł jakiś młody mężczyzna.

-Mogę tu usiąść?- spytał nieznajomy

-…Cóż… no… dobrze.-odpowiedział niepewnie Toshio. Nieznajomy usiadł bardzo blisko blondyna i przyjrzał mu się.

-Jestem Michio.

-Toshio.

-Toshio… ładnie, pasuje ci.

Blondyn nie wiedział co powiedzieć. Michio oparł się na ręce i przeczesał swoje brązowe włosy z czerwonym ombre. Po chwili Michio wyciągnął dłoń w stronę Toshio. Odgarnął jego grzywkę i powiedział:

-Ooo… ciekawy kolczyk.

-Co ty robisz?

-Nic… tylko masz cudne włosy, a kolczyka się nie spodziewałem.

-Ok., nie wiem o co chodzi ale…

W tym momencie Michio mu przerwał kładąc palec na jego ustach.

-Masz cudny głosik, ale nie mów za dużo.

Michio zbliżył się  za bardzo do Toshio’ego, a ten przerażony zauważył zbliżającego się Hisaki’ego.

-Sorki…- zaczął Toshio- muszę iść…

-Ok., bardzo miło było mi cię poznać.

-Tak, cześć.

Toshio podbiegł do Hisaki’ego, który zdziwiony zapytał:

-Co się stało? Kto to?

-Szczerze mówiąc to nie wiem kto to…

-Ale czego od Ciebie chciał?

-Nie wiem ale to było dziwne.

-Dziwne?

-No tak w końcu… tylko ty możesz tak robić i mówić.

-Co mówić? Podrywał Cię?

-W sumie…

-O nie… ja mu dam podrywać mojego Aniołka.

-Hisaki, daj spokój. Chodźmy.

Hisaki odpuścił i obaj wrócili do domu jedząc lody.

Tymczasem Michio zadzwonił do kogoś i powiedział:

-Zadanie na dziś wykonane- po czym rozłączył się, wrednie uśmiechnął sam do siebie i odszedł.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVIII ,,Okulary”

  • Napisane 21 sierpnia 2015 o 11:29

Cały następny dzień minął spokojnie. Mimo, że oboje pamiętali o niefartownym spotkaniu, nie wspominali o tym. Nie chcieli psuć między sobą atmosfery. Toshio bał się, że coś stanie się Hisaki’emu. Wiedział do czego zdolny jest Iseo, w dodatku mężczyzna dowiedział się co łączy chłopaków. Dla Toshio’ego większą męką niż prześladowanie przez Iseo czy nawet znęcanie się nad nim ojca, czy śmierć matki było cierpienie Hisaki’ego. Sam fakt, że Iseo mógłby nachodzić Hisaki’ego był dla Toshio przerażający. Z kolei Hisaki nie mógł uwierzyć w to, że Toshio’ego spotkało tyle złego: utrata ukochanej matki; alkoholizm i znęcanie się ojca, a w końcu jego śmierć, to w dodatku jest nękany przez jak go nazwał: ,,Napakowanego basiora o ilorazie inteligencji niższym od żaby’’ chociaż to obraza dla wszystkich żab. Nigdy nie pomyślałby, że Toshio’ego spotkało aż tyle złego. Teraz rozumiał to, o czym rozmawiały ich koleżanki zaraz po przyjściu blondyna do ich klasy. Nie rozumiał natomiast kim był ten Iseo, skąd Toshio znał takich typów i czego ten mężczyzna chce od niebieskookiego. Mimo tych wszystkich wątpliwości czarnowłosy nie chciał na razie o tym rozmawiać. ,,Zbyt dużo przeszedł… nie chcę żeby się tak męczył… i tak cierpiał… dam mu odpocząć’’ myślał Hisaki i tak też zrobił.

Późnym popołudniem Hisaki ponownie siedział na łóżku w sypialni i czytał książkę. Po chwili do pokoju wszedł Toshio. Usiadł obok chłopaka, ,,zawiesił’’ ręce na szyi brązowookiego i spojrzał na kartki książki.

- Co czytasz?- spytał blondyn.

-Bardzo ciekawą opowieść. Wciągnęła mnie.

-Lubisz czytać?

-Uwielbiam. A ty lubisz czytać?

-Tak, ale nigdy nie miałem możliwości żeby dużo czytać. Mama, jak jeszcze żyła, dużo mi czytała, ale potem…- Po chwili milczenia Toshio dodał- Poczytasz mi trochę?

-Co?

-Czy mi poczytasz?

-No nie wiem…
-Ok., nie nalegam ale… pamiętam jak kiedyś mój dziadek czytał mojej babci na głos, a potem rozmawiali na temat przeczytanego fragmentu. Oni już nie żyją, ale bardzo się kocha lido samego końca… Przypomniało mi się to i pomyślałem, że… ale to głupie.

-Wcale nie. Rozumiem, więc… dobra przeczytam Ci.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się szczery uśmiech i rumieniec. Hisaki zaczął czytać. Chwilę czytał, ale coś zwróciło uwagę Toshio’ego. Przerwał mu i powiedział:

-Czy ty dobrze widzisz?

-Tak…

-Nie sądzę.

Hisaki nie odpowiedział. Toshio wstał i rozejrzał się po półkach. Na wysokiej półce zauważył pudełko. Wziął je i wyjął z nich okulary. Usiadł tuż przed chłopakiem, założył mu okulary i powiedział:

-I co?

-No dobra… powinienem nosić okulary do czytania.

-Więc czemu tego nie robisz?

-Bo… źle w nich wyglądam.

-Co? Świetnie w nich wyglądasz.

-Serio?

-Tak.

Hisaki zarumienił się. Toshio usiadł między nogami Hisaki’ego opierając się plecami o jego brzuch. Ten oplótł rękami blondyna, trzymając książkę przed jego twarzą i czytał dalej, teraz już płynnie. Po pewnym czasie zaczęli zasypiać więc przebrali się i poszli spać.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVII ,,Kąpiel”

  • Napisane 14 sierpnia 2015 o 14:09

Reszta dnia minęła bardzo spokojnie, aż za bardzo. Toshio mało się odzywał, a Hisaki nie mógł zapomnieć o osobie, którą spotkali. Nigdy wcześniej tak się nie czuli; z jednej strony bezgranicznie sobie ufali, a z drugiej żaden nie mógł do końca zrozumieć drugiego.

Był już wieczór. Hisaki siedział w sypialni i czytał książkę. Miał deja vu , ale nie wiedział czemu. Gdzieś to widział, ale gdzie? Po chwili podniósł wzrok i zobaczył, że Toshio skończył brać prysznic. Czarnowłosy wiedział już skąd wzięło się to dziwne uczucie. Było tak jak wtedy gdy Toshio był u niego pierwszy raz. Blondyn stał tuż przed nim w samej koszuli sięgającej mu do kolan z tą różnicą, że tym razem miał związane włosy, grzywkę ,,zaczesaną’’ opaską i składał swoje ubrania. Hisaki po raz pierwszy widział swojego chłopaka w takiej fryzurze.

-Toshio…- powiedział Hisaki- kotku, masz świetną fryzurę

-Co?

Zdezorientowany na początku chłopak dotkną swoich włosów i dopiero wtedy domyślił się o co chodzi. Nie rozwiązał włosów, których nie chciał zamoczyć.

-Kurczę, zapomniałem- mówiąc to Toshio chciał zdjąć gumkę i opaskę. W tym momencie Hisaki stanął  i delikatnie złapał go za ręce.

-Nie- powiedział- nie rób tego. Bardzo Ci tak ładnie.

-Serio?

-Tak, chociaż… we wszystkim Ci ładnie.

Toshio zarumienił się i przytulił do Hisaki’ego.

-No dobra- zaczął wyższy- idę się wykąpać. Idziesz?

-Ja… Po co?

-Naleję wody do wanny… Będzie miło… Nie kąpałeś się nigdy np. z mamą jak byłeś mały?

-No tak ale… to była moja mama, a ja byłem bardzo mały…

-Oj tam, przecież mówiłeś, że jestem dla Ciebie jak rodzina. Poza tym nadal jesteś mały, a w każdym razie mniejszy ode mnie.

Toshio coraz bardziej się rumienił i odwrócił wzrok. Nie wiedział co odpowiedzieć. Po chwili Hisaki pociągnął blondyna do łazienki. Zaczął nalewać wody do wanny i zdjął koszulkę.

-No przestań- zwrócił się do blondyna

-Ja…- zaczął Toshio ale urwał bo na ustach poczuł usta hisaki’ego. Po chwili blondyn się uspokoił.

Chwilę później siedzieli w wannie. Toshio sięgnął po szampon i nalał go na dłoń, którą dotknął włosów Hisaki’ego i zaczął pienić płyn na czarnych włosach.

-Co robisz?- spytał zdziwiony Hisaki.

-Cały czas mówisz, że mam ładne włosy. Twoje też są ładne, więc czemu mam o nie, nie zadbać?

Hisaki uśmiechnął się i grzecznie siedział. Kiedy piana została spłukana z włosów, czarnowłosy odwrócił się, nalał na dłoń szamponu i zaczął myć włosy Toshio’ego. Wyższy zgarnął trochę piany z głowy blondyna>

-Skarbieee…- powiedział przedłużając ostatnią literę. Toshio odwrócił się, a Hisaki dmuchnął pianę na jego twarz. Oboje zaczęli się śmiać.

Chłopaki wyszli z kąpieli i ubrali się w piżamy.

-I co?- zaczął Hisaki- Było tak strasznie?

-Nie… Było bardzo miło.

-Widzisz- powiedział wyższy i pocałował Toshio’ego po czym poszli położyć się do sypialni i zasnęli.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVI ,,Sen i przeszłość’’

  • Napisane 7 sierpnia 2015 o 18:42

Nazajutrz Toshio obudził się spokojnie otwierając oczy. Gdy to zrobił zobaczył uśmiechniętą twarz HIsaki’ego.

-Dzień dobry Aniołku- powiedział czarnowłosy

-Dzień dobry.

-Co Ci się śniło kochanie? Cały czas, kiedy spałeś, uśmiechałeś się.

-Co mi się śniło…? Mama… Jej jasne włosy i oczy… Jej ręce… Przytuliła mnie… I… Miała skrzydła ale… Był też tata… Był jak kiedyś… Był… dobry… I też miał skrzydła…

Hisaki nie wiedział co powiedzieć. Odgarnął włosy z czoła blondyna i pocałował je.

-Zapomniałem Cię ,,przywitać’’- powiedział Hisaki.

Zarumieniony Toshio spojrzał na niego. Po chwili przysunął twarz do szyi czarnowłosego i pocałował ją. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się ogromny rumieniec. Mimo bardzo przyjemnego uczucia w brzuchu, musiał zastanowić się co odpowiedzieć w kwestii snu Toshio’ego. Pocałunkiem chciał odwrócić od tej sprawy uwagę, ale widząc, mimo uśmiechu, zatroskanie blondyna, wiedział, że to się nie udało. Po chwili milczenia czarnowłosy powiedział:

-Wiesz… wierzę, że Twoi rodzice na prawdę stali się aniołami i patrzą na Ciebie z góry i myślą, że mają najwspanialszego syna na świecie.

Toshio patrzył na Hisaki’ego jakby słyszał coś czego nie wie. Mocno przytulił się do chłopaka i powiedział:

-Myślę, że patrzą też na Ciebie i myślą, że mam najlepszego chłopaka na świecie.

-Chłopaka…

Toshio zarumienił się jeszcze bardziej. Uświadomił sobie, że mimo iż Hisaki mówił, że go kocha to nigdy nie powiedział, że są parą.

-To znaczy…- zaczął blondyn-… Ja…

Hisaki przerwał mu składając pocałunek na jego ustach.

-Czemu zacząłeś się denerwować?

-No bo… Nie wiem…

-Spokojnie, czy ja powiedziałem, że nie jesteśmy razem?

-Myślałem, że…

-Źle myślałeś. Jestem Twoim chłopakiem, a Ty moim.

Toshio patrzył na Hisaki’ego nie wiedząc co myśleć. Z kolei Hisaki czule pocałował blondyna.

Po wyjściu z łóżka i przebraniu się Toshio zajrzał do lodówki. Dłuższą chwilę wpatrywał się w półki, kiedy dołączył do niego Hisaki.

-Trzeba zrobić zakupy.- stwierdził wyższy obejmując od tyłu blondyna i opierając brodę na jego ramieniu.

-Tak myślisz?

-No… Zakładaj buty, idziemy.

Wyszli z mieszkania i poszli do sklepu.

Wchodząc do marketu Hisaki wziął wózek. Przechodzili między półkami i stoiskami wybierając produkty.

-Chyba zrobimy jakąś ucztę- powiedział żartobliwie Toshio.

-Chyba tak- odpowiedział Hisaki śmiejąc się.

Wyszli ze sklepu z zakupami i skierowali się do domu. Tuż pod blokiem złapali się za ręce. Nie zauważyli, że ktoś ich obserwuje.

-To oni?

-Tak. Nasze ,,kochane słodziaki’’.

Iseo rozmawiał ze znajomym.

-Muszę zobaczyć jak reagują, bo na razie widzę, że są w bardzo bliskiej relacji.

Iseo spojrzał na kolegę i podszedł do zakochanych.

-Cześć Toshio- powiedział z ironią Iseo.

-Co tu robisz- odpowiedział blondyn

-Toshio, kto to?- spytał Hisaki

-Nikt, nikt ważny.

-O… wstydzisz się znajomych?

-Możesz odejść?

-Toshio, kto to jest?

-Jestem Iseo Yosutake.

-Dobra, super miło jest Hisaki’emu  cię poznać. Idziemy.- Toshio pociągnął za sobą Hisaki’ego i szybko wrócili do domu. Do Iseo podszedł kolega.

-I jak?- spytał mężczyzna.

-Wszystko wiem, zrobię co mogę.

-Dzięki, masz u mnie tańszą działkę.

-Spoko- odpowiedział nieznajomy i przybył piątkę z Iseo.

Tymczasem w mieszkaniu Hisaki dalej dopytywał się o Iseo.

-Toshio, kto to jest?

-Nikt, już mówiłem.

-Ale…

Toshio nie dał mu dokończyć całując Hisaki’ego.

-Zapomnij o nim- powiedział blondyn.

-Jak mam zapomnieć? To jest okropnie dziwne.

-Wiem, ale… To moja przeszłość i chcę o tym zapomnieć.

-Toshio czy ty… byłeś z nim?

-Co?! Nie!

-Więc o co chodzi?

-O nic, chcę o tym zapomnieć.

Hisaki wiedział, że Toshio’emu jest z tym ciężko, więc postanowił więcej nie pytać. Przytulił Toshio’ego i powiedział:

-Ok., rozumiem, nie musisz mówić.

-Nie chcę o tym mówić, ale nie chcę żebyś był na mnie zły.

-Nie jestem zły, rozumiem Cię, każdy ma coś o czym chce zapomnieć. Przecież Cię kocham skarbie, jesteś moim chłopakiem, nie jestem na Ciebie zły.

Też Cię kocham i nie chcę Cię martwić.

-Rozumiem, ale pamiętaj, zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, zawsze jestem obok Aniołku.

Chłopak mocno przytulił ukochanego i oboje zabrali się za przygotowywanie jedzenia.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XV ,,Uśmiech przez łzy’’

  • Napisane 31 lipca 2015 o 11:48

Chłopaki wrócili do domu. Hisaki wiedział, że Toshio nie ma dobrego humoru, więc postanowił go trochę rozweselić. Objął blondyna w pasie i mocno przytulił, tak że jego głowa była odsunięta. Czarnowłosy ze szczerym uśmiechem powiedział;

-Widzisz, jesteś ode mnie młodszy, a jednak w pewnym sensie starszy.

Toshio widząc co chce zrobić Hisaki uśmiechnął się i powiedział;

-Tak?

Wyższy widział nieszczery uśmiech, uśmiech przez łzy. Dotknął jego twarzy i spoważniał.

-Przestań- powiedział Hisaki- czemu udajesz? Po co próbujesz się śmiać skoro chce Ci się płakać?

Toshio popatrzył dużymi oczami na Hisaki’ego. Po chwili zaczęły się w nich zbierać łzy. Chłopak przytulił głowę do ciała Hisaki’ego i zamknął oczy. Czarnowłosy schylił głowę, a ręką dotknął włosów Toshio’ego. Po policzkach blondyna zaczęły płynąć łzy. Coraz bardziej i mocniej przytulał Hisaki’ego, jego pięści zacisnęły się na plecach wyższego gniotąc jego koszulkę. Toshio był roztrzęsiony, coraz bardziej płakał, nie potrafił tego powstrzymać. Czuł, że traci nad sobą panowanie; nogi zaczęły mu się trząść i robić ,,jak z waty’’, łzy nie przestawały płynąć, a dłonie nie mogły przestać zaciskać się w pięści. Toshio brał coraz częstsze, płytsze i coraz bardziej rozpaczliwe oddechy. W końcu nie wytrzymał. Nogi się ugięły, a zapłakany chłopak padł na kolana. Hisaki ukląkł w ślad za nim. Mocno go przytulił, tak żeby wiedział, że jest bezpieczny, że może płakać przy nim ile chce.

-Spokojnie- powiedział Hisaki- Wiem, że straciłeś całą rodzinę i jest Ci bardzo ciężko, ale…

Chłopak przestał mówić gdy zobaczył odsuwającą się głowę Toshio’ego i jego zapłakaną twarz. Blondyn nie otwierając oczu pokręcił nerwowo i przecząco głową mówiąc:

-Nie… Nie straciłem całej rodziny.

-Ale…- zaczął Hisaki ale przerwał gdy poczuł kciuk Toshio’ego na swoich ustach. Ten zbliżył się do chłopaka i czule go pocałował. Po chwili odsunął się i oparł nos o nos Hisaki’ego i spojrzał mu prosto w oczy.

-Nie straciłem całej rodziny. Mam przecież Ciebie.

Toshio po raz pierwszy od dwóch dni szczerze się uśmiechnął. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się wyraźny rumieniec. Nie wiedział co powiedzieć.

-Może straciłem dom- zaczął Toshio- ale rodziny nie straciłem. Mam Ciebie, a członków mojej rodziny na zawsze w sercu. Tak jak i ciebie.

-O nie, domu nie straciłeś.

-Ale…

-Dom masz tu, przy mnie. Nie ważne gdzie będziemy, dopóki jesteśmy razem jest dobrze, jesteśmy w domu.

Toshio schował głowę w ramionach Hisaki’ego. Nie płakał już; uśmiechał się. Pocałował czarnowłosego w policzek, w szyję i znowu się do niego przytulił kładąc głowę na jego ramieniu. Toshio spojrzał na Hisaki’ego , na którego twarzy pojawił się  jeszcze większy rumieniec. Blondyn domyślił się, że jest on spowodowany tym ostatnim pocałunkiem.

-Więc wiem jak Cię witać codziennie rano- powiedział drobny chłopak uśmiechając się.

-Jak?- spytał Hisaki. Toshio powtórzył pocałunek w szyję.

-Tak- powiedział z satysfakcją widząc powiększający się rumieniec na twarzy Hisaki’ego- Ty mnie całujesz w czoło, a ja Cię w szyję.

Hisaki nic nie odpowiedział tylko mocno przytulił chłopaka.

Wieczór spędzili przed telewizorem oglądając jakiś film. Hisaki nie był nim zbytnio zainteresowany. Bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, który siedział między nogami Hisaki’ego. Również blondyna film nie zbyt zainteresował. Po pewnym czasie Toshio zaczął zasypiać kładąc się na Hisakim. Chłopak zauważył to, ale blondyn szybko zasnął zmęczony tym co przeżył tego dnia. Hisaki sięgnął po pilota i wyłączył telewizor. Delikatnie odsunął Toshio’ego i sam wysunął się zza niego. Ustał obok blondyna, wziął go na ręce i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, Toshio się nie obudził. Hisaki pocałował chłopaka, ale sam był już bardzo zmęczony. Położył się więc obok Toshio’ego mocno go przytulił i zasnął.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIV ,,Gdy nawet nie wiesz, że kogoś straciłeś’’

  • Napisane 24 lipca 2015 o 13:38

Nazajutrz, mimo że oboje wcześnie wstali, żaden nie miał ochoty wychodzić z łóżka. Leżeli długo przytulając się i prawie nic nie mówiąc. Pamiętali co działo się dzień wcześniej, a zwłaszcza załamanie Toshio’ego. Hisaki bardzo martwił się o niego, nie wiedział jak chłopak da sobie radę po tym wszystkim. Wreszcie ok. 1100 postanowili wyjść z łóżka. Poszli do kuchni żeby przygotować śniadanie. Hisaki wyszedł na chwilę żeby wziąć gazetę. Kiedy wrócił usiadł do stołu, gdzie stało już danie. Czarnowłosy rozłożył gazetę i  jedząc zaczął czytać.

-Coś ciekawego?

-Nie, raczej nic…- odpowiedział Hisaki ale przerwał, kiedy zauważył cos interesującego.

-Co?

-Wiesz co? Ta gazeta jest drukowana tuż przed wprowadzeniem do sprzedaży, więc mają najświeższe wiadomości

-No i…?

-Posłuchaj ,, W nocy policja została wezwana do parku. Przypadkowy przechodzień znalazł nieprzytomnego mężczyznę. Jednak zanim przyjechał radiowóz i karetka mężczyzna zmarł. Znaleziono przy nim dokumenty, dzięki którym policja mogła go zidentyfikować. Jeden dokument wzbudził jednak zainteresowanie funkcjonariuszy. Było w nim napisane, że w przypadku śmierci mężczyzny, jego prawie pełnoletni syn ma otrzymać dowód i wcześniej zostać pełnoletnim. Policja prosi syna denata o zgłoszenie się na komendę, tam zostaną dopełnione wszystkie formalności.”

-Jest jakieś zdjęcie?

-Jest, ale mało na nim widać.

Toshio podszedł do Hisaki’ego i oparł się na jego ramieniu. Spojrzał na artykuł.

-Sądzisz, że to twój ojciec?- spytał Hisaki.

-Tak, mam takie przeczucie. Muszę iść na komendę.

-Ale… co jeśli to z dowodem to podpucha i wyślą Cię do Domu Dziecka?

-Nie sądzę, to byłoby bez sensu wysyłać mnie tam na kilka miesięcy.

Toshio widząc zmartwienie Hisaki’ego objął go za szyję i pocałował w policzek po czym powiedział:

-Nie martw się, nie masz czym.

-Mam, przejmuję się Tobą.

-Niepotrzebnie.

Gdy to powiedział, Hisaki odwrócił twarz w stronę Toshio i pocałował go, po czym poszli się przebrać i wyszli.                                                                                                                                 Gdy byli już na komendzie Toshio tak samo jak Hisaki zaczął się denerwować. Widząc to Hisaki złapał blondyna za ramię i wyszeptal:

-Pamiętaj, jestem z Tobą.

Toshio głęboko odetchnął i otworzył drzwi gabinetu. Wchodząc powiedział:

-Dzień dobry, ja przyszedłem w sprawie tego zabitego mężczyzny, którego opisano w gazecie.

-Witam- odezwał się policjant- proszę usiąść… A pan…- spojrzał na Hisaki’ego.

-On może tu być- powiedział Toshio.

-Dobrze, w takim razie słucham.

-Cóż… myślę, że ten mężczyzna to mój ojciec.

-Rozumiem, jak się pan nazywa?

-Toshio Komine.

Policjant spojrzał na dokumenty i po chwili powiedział:

-Zgadza się. Z dokumentów wynika, że ma pan w tej sytuacji otrzymać dowód osobisty. Wszystko co jest potrzebne było w kancelarii, gdzie został sporządzony dokument, więc za chwilę go dostaniesz, jednak…

-Tak?

-Najpierw chcę, żebyś potwierdził tożsamość ojca. Zaprowadzę was, bo rozumiem, że przyjaciel też idzie do ciała.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się strach. Policjant wstał i otwierając drzwi powiedział:

-Proszę za mną.

Chłopaki szli za funkcjonariuszem, aż doszli do zimnego pomieszczenia. Na środku stał stół, a na nim było coś przykryte białym płótnem. Wszyscy podeszli do stołu, a policjant podniósł materiał. W oczach Toshio’ego pojawiły się łzy, a na twarzy Hisaki’ego strach. To był ON, blady i spokojny jak nigdy.

-Tak- zaczął Toshio z zaciśniętym gardłem- to on.

-Rozumiem mówiąc to, policjant zakrył twarz martwego

Wszyscy wyszli z pomieszczenia. Policjant wyjął z kieszeni dowód Toshio’ego, który wziął wychodząc z gabinetu.

-Nie chcę pana dłużej męczyć, więc proszę- powiedział funkcjonariusz, kiwnął porozumiewawczo do Hisaki’ego i odszedł. Toshio patrzył nieprzytomnym wzrokiem w dowód. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. To był dla niego okropny cios; stracił już całą rodzinę. Od razu kiedy zaczął płakać, Hisaki mocno go przytulił. Toshio ocknął się.

-Hisaki- zaczął blondyn ale nie skończył

-Tak…- powiedział wyższy lekko się uśmiechając. Toshio spojrzał na niego i widząc spokojną twarz Hisaki’ego, chłopak również się uśmiechnął i powiedział:

-Nic, już nic- po czym przytulił głowę do klatki Hisaki’ego.

-Toshio, pamiętasz co Ci mówiłem? Pamiętaj, zawsze będę z Tobą.

-Wiem…

Obaj odsunęli się od siebie i skierowali się do wyjścia. Idąc Hisaki objął plecy Toshio’ego i obaj wrócili do domu.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIII ,,Wyznania i łzy’’

  • Napisane 17 lipca 2015 o 19:38

Oboje siedzieli na kanapie i pili herbatę. Rany były opatrzone, a krew posprzątana. Hisaki patrzył w kubek, który trzymal w rękach. Co chwila spoglądał na Toshio’ego, który ku jego zdziwieniu całkiem dobrze to znosił.

-Toshio-  powiedział Hisaki- wszystko dobrze? Nic nie mówisz.

-Tak – odpowiedział Toshio i po chwili dodał- Idę do łazienki.

Chłopak wstał i kompletnie bez emocji wyszedł do innego pomieszczenia. Hisaki czuł, że coś jest nie tak. Mimo, że Toshio zazwyczaj był bardzo cichy, teraz jego milczenie wzbudzało niepokój u zakochanego w nim chłopaka.

Toshio stał nieruchomo nad umywalką, opierając się o nią. Głowę miał przed lustrem ale nie patrzył w nie. Nie wiedział za bardzo co się dzieje. Po chwili spojrzał w odbiciu samemu sobie prosto w oczy. Dopiero teraz wszystko do niego dotarło. Ogarnął go ogromny smutek, a jego serce przeszyło straszliwe cierpienie. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Początkowo twarz, która kompletnie nic nie wyrażała, w tym momencie była pełna Smutku. Fakt, że ON przyszedł tutaj, gdzie czuł się bezpiecznie, gdzie był z kimś kogo kocha, go przerażał. Wszystko potęgowało to, że okrutny mężczyzna pobił Hisaki’ego , a on nic nie mógł zrobić. Nogi zrobiły mu się jak z waty i blondyn upadł na kolana. Łzy płynęły mu coraz szybciej i gęściej. Co chwila pociągał nosem i jęczał z bólu, ale nie chciał żeby Hisaki go usłyszał, więc zakrył usta dłońmi. Nie mógł powstrzymać się od płaczu. Jego siły były już wyczerpane.

Hisaki czekał już długo na powrót Toshio’ego. Długa nieobecność chłopaka niepokoiła go jeszcze bardziej. Podszedł do drzwi i przyłożył do nich ucho. Chwilę słuchał i jego starania nie poszły na marne. Z trudem usłyszał pociąganie nosem i głos Toshio’ego.

-Toshio, Aniołku, wszystko dobrze?

-Tak.

Hisaki oczywiście nie uwierzył. Po chwili zastanawiania się co ma robić postanowił wejść do łazienki. Otworzył drzwi i powoli zajrzał do środka. Z przerażeniem spojrzał na Toshio’ego, który siedział na kolanach ze spuszczoną głową, którą podniósł tylko żeby wziąć oddech. Jego twarz była cała zapłakana, jedynie czoło miał suche. Hisaki podszedł do niego i z przerażeniem upadł na kolana.

-Toshio- powiedział ze ściśniętym gardłem-  Skarbie… Aniołku… Co się stało?

-Hisaki…- spojrzał na niego blondyn i rzucił mu się na szyję- Hisaki, obiecaj mi coś.

-Co takiego?

-Obiecaj, że zawsze będziesz ze mną, że już zawsze będziemy razem.

Hisaki spojrzał na Toshio’ego, który patrzył na niego swoimi dużymi, zielonymi, zapłakanymi oczami. Czarnowłosy odgarną blond włosy z jego czoła, otarł łzy z policzków, pocałował go w czoło i powiedział:

-Oczywiście, że będziemy. Przecież Cię kocham, kocham nad życie i zawsze będę przy tobie, rozumiesz, zawsze.

Toshio patrzył na niego z rumieńcami na twarzy. Początkowo jeszcze smutny powoli zaczął się uśmiechać. Dotknął policzków Hisaki’ego, a głowę schował między jego ramiona. Czarnowłosy mocno objął drobnego chłopaka i przytulał tak, jakby nie chciał już go wypuścić. Poczuł, że blondyn nie da rady iść sam. Wstał i podniósł Toshio’ego na ręce. Trzymał go delikatnie i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, a sam usiadł obok niego głaszcząc go po głowie i mówiąc:

-Jest już późno, a ty powinieneś odpocząć po tym wszystkim. Śpij, kochanie.

Z uśmiechem chciał wstać i wyjść do kuchni, ale Toshio pociągnął go za koszulkę.

-Hisaki- powiedział z sennym spojrzeniem- zostań. Proszę, połóż się ze mną.

-Dobrze, dla Ciebie wszystko.

Hisaki położył się obok Toshio’ego i oboje się do siebie przytulili. Chwilę jeszcze leżeli, Hisaki odgarniał i trochę bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, a ten tylko trochę chichotał, ale po pewnym czasie oboje zasnęli nadal się przytulając.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XII ,,Nawet w obliczu śmierci…”

  • Napisane 26 czerwca 2015 o 16:00

Kolejne dni mijały spokojnie. Cały tydzień Hisaki zdrowiał, a Toshio pilnował żeby brał leki (czego czarnowłosy nie lubił) i opiekował się nim najbardziej troskliwie jak potrafił. Spokój przerwał im dopiero piątek. Praktycznie zdrowy już Hisaki pomagał Toshio’emu w robieniu obiadu. Tylko pomagał, bo Toshio nie chciał jeszcze go męczyć, mimo że Hisaki czuł się już na siłach. Kiedy danie stało już na stole, chłopaki usłyszeli mocne pukanie, a nawet walenie w drzwi. Oboje podeszli do nich z lekkim zaniepokojeniem. Wyższy podszedł bliżej i sprawdził kto się dobija. Gdy zobaczył kto to, szybko odsunął się od drzwi, odwrócił głowę i z przerażeniem spojrzał na blondyna.

-Hisaki, kto to?- spytał z niepokojem Toshio, ale Hisaki nie mógł nic powiedzieć. Gardło miał ściśnięte z przerażenia- Ej, wszystko w porządku?- dopytywał Toshio- Dobrze się czujesz? Znowu boli Cię gardło?- mówiąc to zbliżył się do Hisaki’ego i złapał go za ramię.

-Nie…- wydusił Hisaki-… nic mi nie jest.

W tej chwili usłyszeli walenie w drzwi. Hisaki mocno przytulił Toshio’ego schylając głowę, jakby chciał ją schować w ramionach blondyna, co oczywiście mu się nie udało.

-Hisaki, kto jest za drzwiami?

-Na pewno chcesz wiedzieć?

-No tak… Ej co się dzieje?

-Toshio to… twój ojciec…

Toshio odsunął twarz i obejmując ze strachu mocniej Hisakiego, patrzył na jego twarz z przerażeniem. Ojciec coraz mocniej walił w drzwi próbując dostać się do środka.

-Spokojnie- powiedział Hisaki- nie wpuszczę go…

-Nie, otwórz drzwi.

-Ale…

-Muszę mu raz na zawsze wyjaśnić, że nie będę już z nim mieszkać- patrząc na Hisaki’ego z poważną miną dodał- Zaufaj mi.

Hisaki odwrócił się, wziął głęboki wdech i trzymając Toshio’ego za rękę otworzył drzwi. Momentalnie do środka wpadł pijany mężczyzna. Chłopaki szybko cofnęli się.

-Tu się ukrywałeś- powiedział- zabieraj rzeczy, idziemy.

-NIE!- wykrzyknął Toshio- Nigdzie nie idę!

-Co? Ty cholerny dupku…

Mężczyzna zbliżył się do syna, ale na drodze stanął mu Hisaki. Ze złością w oczach patrzył na ojca Toshio’ego ale nie dał rady nic powiedzieć. Mężczyzna chwycił wazon stojący na stoliku i odpychając Hisaki’ego rozbił go na jego głowie. Chłopak upadł na podłogę robiąc przy okazji plamę krwi, płynącej z rany nad brwią.

-Hisaki!- krzyknął z przerażeniem Toshio. Jego ojciec podszedł do syna, chwycił go za koszulkę podnosząc tak, że jego twarz była na poziomie twarzy mężczyzny. Nie zwracając uwagi na to, że dusi syna rzucił nim o ścianę, po czym uderzył go w twarz rozcinając wargę blondyna. Potem kopnął go kilkukrotnie w brzuch i w plecy. Widząc Toshio’ego, który wyglądał jak martwy, przestraszył się, że go zabił więc momentalnie uciekł. Po jego wyjściu ocknął się Hisaki. Rozejrzał się po pomieszczeniu, a kiedy zauważył  leżącego pod ścianą Toshio’ego, zerwał się na równe nogi i podbiegł do niego. Ukląkł tuż przy nim, nachylił się i dotknął jego policzków.

-Toshio…- mówił ze łzami płynącymi po policzkach- Toshio… Kochanie… Aniołku… Kochany mój…

Z przerażeniem i drżącymi rękoma otarł krew spływającą z dolnej wargi blondyna. Hisaki nadal płacząc pomyślał, że Toshio może nie żyć. Ta myśl tak go przeraziła, że stwierdził                                ,, Jeżeli on nie żyje, to najpierw zabiję tego skurwysyna, a potem samego siebie”. Patrzył nieprzytomnie na bladą twarz Toshio’ego i kiedy już bez nadziei podnieść go i zanieść na łóżko żeby ułożyć go jak martwego, Toshio powoli otworzył oczy.

-Hisaki- powiedział powoli Toshio- Co się stało? Czemu płaczesz?

Podniósł rękę i otarł łzy płynące po policzku Hisaki’ego. W tym momencie wszystko do niego wróciło. Opuścił rękę i złapał nią za dłoń. Po jego policzku popłynęła łza. Hisaki usiadł i trzymając go za ramiona delikatnie podniósł blondyna. Wplótł jedną dłoń w kręcone blond, a drugą ściskając w pięści koszulkę przytulił ukochanego chłopaka najbardziej czule jak mógł.

-Nawet nie wiesz jak byłem przerażony- powiedział płacząc Hisaki i opierając głowę na ramieniu Toshio’ego- Myślałem, że nie żyjesz.

Toshio nic nie odpowiedział tylko wtulił się w ciało Hisaki’ego. Dopiero po chwili powiedział:

-Ja też w sumie myślałem, że umarłem. Widziałem mamę. Chciałem się do niej przytulić, ale ona tylko mi powiedziała: ,,Nie możesz mnie teraz przytulić, bo musisz wracać. Tam czeka na Ciebie ktoś, kto Cię kocha, a ty jego” i wtedy zobaczyłem Ciebie.

Toshio spojrzał na Hisaki’ego i dodał:

-Masz rozbitą głowę!

-To nieważne – powiedział Hisaki- ważne, że żyjesz.

 

Czarnowłosy nie puszczając Toshio’ego czule go pocałował.

-Hisaki- powiedział Toshio- bardzo Cię kocham.

-Wiem skarbie. Wiem, bo w końcu jesteś moim najukochańszym, najśliczniejszym i najważniejszym Aniołkiem.

-Hisaki, nie płacz już, proszę…

-OK., już dobrze, już wszystko dobrze.

Mówiąc to mocno przytulil Toshio, który go obejmował i zostali tak przez dłuższą chwilę, nie chcąc puścić siebie nawzajem i czując niezwykłe bezpieczeństwo, którego nie czuli nigdzie indziej.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XI ,,Kwiaty’’

  • Napisane 19 czerwca 2015 o 13:32

Nastał kolejny dzień. Od rana świeciło słońce, było ciepło. Toshio mimo iż wiedział, że Hisaki wychodzi ze szpitala około 1400, wybrał się tam wiele wcześniej. Brakowało mu ciągłego nazywania go ,,Aniołkiem” i tego, że nie miał się do kogo przytulić. Wychodząc z domu nie myślał, że ktoś może go obserwować. Był to Iseo, który widział wszystko, co wydarzyło się wcześniejszego dnia. Mężczyzna poinformował o wszystkim Hikaru, która stwierdziła, że jest czas i na razie kiedy jest nad morzem, mogą poczekać. Toshio idąc do szpitala przechodził obok szpitala przechodził obok kwiaciarni. Postanowił więc do niej wejść. -Dzień dobry- powiedział wchodząc- mogłaby…

Zostań Moim Aniołem- Rozdział X ,,Było blisko’’

  • Napisane 12 czerwca 2015 o 18:01

Na nieszczęście pechową rozmowę Toshio’ego i Iseo, w zasadzie widziała ale nie słyszała Hikaru. Chwilę po odejściu blondyna dziewczyna podeszła do Iseo i z pewnością w głosie spytała:

-Znasz Toshio Komine?

-Tak, a co mała?

-Chyba nie bardzo go lubisz…?

Mężczyzna spojrzał na Hikaru, która z przeszywającym wzrokiem patrzyła na niego.

-Jeżeli nawet, to co z tego?

-Powiedzmy, że ja za nim też nie przepadam. Tak jakby… przeszkadza mi. W ogóle jestem Hikaru.

-Iseo. Przeszkadza ci, tak? To ciekawe. Ja też mam z nim pewne sprawy do załatwienia.

-O, widzę, że rozumiesz już o co mi chodzi. Ty pomożesz mi, a ja tobie.

-Interesująca propozycja. Ale co ja będę z tego miał?

-Pozbycie się Toshio’ego nie wystarczy?

-Nie, w moim zawodzie to za mało.

-Więc, czym się zajmujesz?

-Powiedzmy, że rozprowadzam pewne  substancje.

-Rozumiem. OK., umowa jest taka: jak wszystko się uda, będziesz mógł ,,rozprowadzać’’ na każdej imprezie jaką zorganizuję, a robię to często.

-Hmm… Interesy z panią to czysta przyjemność.

-OK., spotkajmy się jutro to wszystko omówimy.

-Dobra.

Po chwili mieli już ustalone miejsce i godzinę więc każde z wielką satysfakcją poszło w swoją stronę. Tymczasem Hisaki wziął leki i głęboko zasnął. Żeby go nie obudzić, Toshio siedział w salonie ale co chwilę zaglądał do pokoju i sprawdzał, czy gorączka nie spada. Niestety, Hisaki nadal leżał blady jak ściana z rumieńcami na twarzy spowodowanymi gorączką. Coraz ciężej oddychał. Tuż przed zaśnięciem wyrażnie zachrypiał i z trudem mówił męcząc się z bólem gardła. Mimo to nie narzekał, nie chciał bardziej martwić Toshio’ego.

Blondyn czytał książkę, którą znalazł na jednej z półek chorego, kiedy czarnowłosy chłopak przyszedł się napić.

-Hisaki- powiedział Toshio- wszystko dobrze?

-Tak- odpowiedział z trudem chłopak- przyszedłem się napić wody.

Po zaspokojeniu pragnienia Hisaki widząc zmartwienie Toshio’ego chciał powiedzieć  żeby się nie martwił ale ból mu na to nie pozwolił. Skierował się do pokoju. Po chwili Toshio usłyszał dźwięk, jakby ktoś upadł. Pobiegł na korytarz, gdzie zobaczył leżącego Hisaki’ego.

-Hisaki! Słyszysz mnie?! Hisaki!- próbował obudzić  nieprzytomnego chłopaka ale nie reagował. Szybko sprawdził oddech, który był już naprawdę ciężki. Toshio wyjął telefon i szybko zadzwonił na pogotowie. Po chwili karetka była już  na miejscu. Sanitariusze zabrali Hisakiego i pojechali do szpitala. Toshio natychmiast pobiegł za karetką.

Po kilku minutach był już w szpitalu. Pytał pielęgniarkę gdzie zabrali Hisakiego ale ta odpowiedziała, że nie może mu udzielić informacji. Wtedy Toshio zobaczył jak lekarz i pielęgniarka wiozą przytomnego już Hisakiego na łóżku.

-Hisaki!- Toshio podbiegł do łóżka.

-Proszę nie przeszkadzać.- powiedziała pielęgniarka

-Nie- powiedział ciężko Hisaki- proszę udzielać mu wszelkich informacji.

-Dobrze, ale teraz jedziemy- dodał lekarz kierując się do pracowni rentgenowskiej.

Po chwili lekarz wyszedł na korytarz, a zaraz za nim został wywieziony Hisaki.

-Ty jesteś Toshio?- doktor zwrócił się do blondyna.

-Tak- odpowiedział- co z nim?

-Pan Adachi jest już praktycznie dorosły więc  mogę Ci udzielić informacji. Postanowiłem też, że nie poinformuję rodziców, nie widzę takiej potrzeby. Ale pan Adachi ma zapalenie płuc. Dobrze, że trafił tu tak szybko, mamy prawdziwą epidemię. Choroba nie rozwinęła się więc przepiszę lek i jutro pan Adachi  zostanie wypisany do domu. Mieszkasz z nim prawda? Czyli raczej będzie miał dobrą opiekę.

Toshio był jak zamurowany.

-Mogę do niego wejść?- spytał

-Oczywiście- odpowiedział lekarz i zaprowadził blondyna do sali, w której leżał chory. Toshio usiadł na stołku obok łóżka, na którym leżał Hisaki. Chłopak patrzył zeszklonymi oczami na Tosio’ego. Ten patrzył na niego z przejęciem i ze łzami w oczach. Czarnowłosy chłopak dotknął dłoni blondyna i spokojnie powiedział:

-Spokojnie, wszystko jest dobrze.

-Nie słyszałeś lekarza? Zapalenie płuc to nie żarty. Wiesz jakie mogą być powikłania?

-Wiem, ale jestem w szpitalu. Jutro już wracam do domu, więc nie jest źle. Poza tym będę miał dobrą opiekę.

Toshio mocno uścisnął dłonie Hisakiego, a ten miło się uśmiechnął. Wtedy do sali wszedł lekarz.

-Przepraszam, ale musisz już wyjść- zwrócił się do Toshio’ego.

-Dobrze- odpowiedział i zwrócił się do Hisaki’ego- Jutro po Ciebie przyjdę.

-Wiem, do jutra.

-Pa.

Toshio wyszedł ze szpitala i ze spokojem wrócił do domu.