Aktualnie przeglądasz kategorię Opowiadanie: Pastelowa Czerń
Wyświetlam 1 - 9 z 9 notek

Pastelowa Czerń- Rozdział VIII

  • Napisane 26 sierpnia 2015 o 15:05

Tetsu siedział już długo w domu Yukio. Czarnowłosy wyszedł po chwili do łazienki, a Tetsu sięgnął po swoją torbę. Wyjął z niej swój szkicownik i zaczął przeglądać szkice. W tym czasie Yukio wrócił do pokoju i usiadł naprzeciwko ukochanego.

-Przeglądasz szkice?

-Tak…

-Tylko uważaj, bo ostatnio skończyło się to niezbyt dobrze- powiedział żartobliwym tonem chłopak.

-A… tak… haha… ale tak na poważnie to chyba coś narysuję.

-Ale nie masz pomysłu?

-No…

Yukio spojrzał na Tetsu i wziął część kartek. Wyższy nie protestował ale to dla tego, że nie pamiętał co tam ma. Zielonooki przeglądał szkice. W pewnym momencie przerwał i zapatrzył się w trzy z nich, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Widząc to i nie wiedząc jeszcze o co chodzi, Tetsu spytał:

-Coś się stało?

-Ty to narysowałeś?

-To mój szkicownik, więc chyba tak. A co?

Tetsu spojrzał na kartki. Były na nich trzy portrety Yukio i na wszystkich wyglądał jak żywy.

-Ja… tak tylko…- zaczął Tetsu, ale Yukio momentalnie ,,zawiesił’’ mu się na szyi. Chłopak nic nie mówiąc mocno przytulił się do czarnowłosego.

Po chwili Tetsu spostrzegł, która godzina.

-Cholera, mama będzie zła.

-Faktycznie już późno.

-Tak, będę leciał.

Chłopaki zeszli na dół, a przy drzwiach pocałowali się i pożegnali. Tetsu wyszedł, a Yukio stał przez chwilę w otwartych drzwiach i patrzył jak wyższy odchodzi. Ten wychodząc z bramki odwrócił się jeszcze i pomachał i odszedł. Jednak nie zauważył czegoś ważnego, a właściwie kogoś. Z samochodu zaparkowanego pod płotem Takei’ch wyjmowali walizki rodzice Yukio. Tetsu nigdy ich nie widział, a nawet się z nimi nie minął, a auto stało dość daleko od bramki. Matka Yukio ze zdziwieniem przyglądała się nieznajomemu. Na początku myślała, że przyszedł do Hisae, ale uświadomiła sobie, że jej córka jest zagranicą.

-Więc przyszedł do Yukio…- powiedziała do swojego męża, który również był zaciekawiony tą sytuacją.

Małżeństwo weszło do domu. Yukio był wtedy w kuchni, więc momentalnie ich usłyszał. ,,Rodzice?’’ myślał ,,Już są? Boże! Żeby nie widzieli jak Tetsu wychodził.” Chłopak wyszedł do przedpokoju.

-Witaj- usłyszał opryskliwe przywitanie swojej matki.

-Hej.

-Jak się czujesz?

Mimo wyczuwalnej z kilometra ironii, był zdziwiony tym pytaniem. Jednak spokojnym tonem odpowiedział.

-Dobrze.

-Jak ma mu nie być dobrze?- zaczął ojciec- Widziałaś przecież, miał gościa. Musiał się dobrze bawić.

-Racja- kontynuowała kobieta- No gadaj!

-Ale co?

-Ile wychlaliście?

-Co? Za kogo ty mnie masz?!

-Racja. Co, jaranko było?

-Jak tak możesz?!

-Mogę, bo to mój dom i nie życzę sobie żeby ten chłopak tu przychodził!

-Nawet go nie znasz!

-I co z tego? Nie chcę go tu widzieć!

-Dlaczego? A tak! Bo przychodzi do MNIE! A gdyby przychodził do Hisae to by było dobrze!

-A żebyś wiedział!

-Ty…

-Dość!- wtrącił ojciec- Nigdy więcej ma tu nie przychodzić. A ty za swoje zachowanie idziesz do swojego pokoju!

-Świetnie, bo widzę ,że na inteligentną rozmowę nie mogę tu liczyć!

-Nie pyskuj gówniarzu!

Yukio wściekły zamknął się w pokoju. Jego gardło było ściśnięte. ,,Nawet go nie znają, a go nienawidzą…’’ myślał przełykając ślinę. Chwycił telefon i szybko napisał do Tetsu.

,,Wrócili’’

,,Rodzice?’’

,,Tak’’

,,To niezbyt dobrze’’

,,Wiem… ale najgorsze jest to, że Cię widzieli i od razu powiedzieli, że nie chcą Cię tu widzieć’’

,,Czyli nie mogę już do Ciebie przychodzić?’’

,,Tak… ale i tak się spotkamy?’’

,,No oczywiście. Jutro w parku.’’

,,Ok.’’

,,Yukio…’’

,,Tak?’’

,,Kocham Cię ♥’’

,,Tez Cię kocham ♥’’

 

 

Pastelowa Czerń- Rozdział VII

  • Napisane 19 sierpnia 2015 o 13:15

Dni mijały szybko i miło. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego zaczął się temat nauki.

-Gdzie będziesz chodził do szkoły?- spytał Tetsu.

-Do takiej szkoły, gdzie chodzą osoby uzdolnione artystycznie.

-A ty mówiłeś, że nie masz talentu…

-Oj tam…

-Zaraz… Co powiedziałeś?! Mówisz o Art High School?!

-Tak, a co…?

-Ja też tam idę!

-Żartujesz sobie?

-Nie! Będziemy w jednej klasie!

-Skąd ta pewność? Przecież mogą nas dać do innych klas.

-Na pewno nie. Nie przyjmują tam byle kogo, więc tworzą zawsze jedną klasę, w dodatku małą. Będziemy razem w klasie na 100%.

-Super. Będziemy RAZEM w szkole dla ,,wyjątkowych’’.

-,,Wyjątkowych’’?

Na twarzy Yukio pojawił się rumieniec. Czarnowłosy milczał przez chwilę ale chcąc to przerwać kontynuował rozmowę.

-Wiesz… ja to ja ale ty… jesteś wyjątkowy.

-Ja? Wyjątkowy?

-Tak. Dla mnie tak…

Tetsu zarumienił się. Przysunął się do Yukio i położył swoją głowę na ramieniu czarnowłosego. Spojrzał na jego kolczyki i usta, potem na oczy i powiedział:

-Dla mnie to ty jesteś wyjątkowy.

Yukio uśmiechnął się i położył swoją głowę, opierając swój policzek na głowie Tetsu. Złapali się za ręce i spletli swoje palce. Zamknęli oczy i uśmiechając się siedzieli jeszcze długo.

Po pewnym czasie Tetsu odsunął swoją głowę i powiedział:

-Kiedy miała być lista przyjętych na stronie internetowej szkoły?

-W drugim tygodniu przerwy, czyli już powinny być.

-No tak… zapomniałem o tym.

-Poczekaj.

Yukio wstał, podszedł do biurka, gdzie leżał zamknięty laptop. Wziął go, wrócił do Tetsu i uruchomił go.

-Zaraz sprawdzimy kto został przyjęty.

Długo nie czekali. Na głównej stronie szkoły widniał napis: ,,Wyniki rekrutacji.” Jednak żeby je zobaczyć trzeba było się zalogować. Yukio wpisał swój login i hasło. Pierwszą rzeczą, którą zobaczył była informacja, że został przyjęty. Kolejną było to, że ich klasa będzie wielonarodościowa  -Więc zobaczmy kto będzie z nami w klasie- powiedział Tetsu.

-A da się?

-Chyba tak… Tak! Tutaj!

Tetsu wskazał jedną z zakładek. Wyskoczyła bardzo ogólna lista.

-Hmm… nie ma nazwisk tylko narodowości.

-No… oprócz nas… Bo chyba ty jesteś już na liście?

-Tak. Widziałem, że mnie przyjęli ale nie było jeszcze listy.

-Ok. Będą z nami :jeszcze jeden Japończyk, Koreańczyk, Francuzka, Brytyjczyk, Hiszpanka, Amerykanin, Rosjanka, Norweg, Irlandka, Niemiec, Rumunka, Włoch, Polka, Brazylijczyk, Indyjka, Australijczyk, Turczynka i… to wszyscy.

-Fajnie. Ciekawe tylko czy mówią po japońsku.

-Nie wiem, pewnie tak… albo będą mówić po angielsku.

-Tak czy siak, będzie ciekawa klasa… i będzie więcej chłopaków.

-Serio?

-Tak… jedenastu chłopaków i osiem dziewczyn.

-Aha… chłopaków nie do pary ale dziewczyny zawsze będą miały którąś do towarzystwa.

-Racja. Ale może ktoś jeszcze dojdzie.

-Może i tak.

Rozmowa urwała się. Chłopcy patrzyli sobie przez chwilę w oczy po czym Yukio się zerwał i czule pocałował Tetsu. Po chwili uśmiechnął się i powiedział:

-Cieszę się, że będziemy praktycznie cały czas ze sobą- po czym obaj uśmiechając się mocno się przytulili.

 

Pastelowa Czerń- Rozdział VI

  • Napisane 12 sierpnia 2015 o 19:17

Kilka kolejnych dni minęło spokojnie. Tetsu zauważył, że gdy byli w domu rodzice Yukio, ten mało się uśmiechał, był bardzo zamknięty. Kiedy tylko wyjechali, zachowanie czarnowłosego zmieniło się: był o wiele bardziej rozmowny i wesoły. Tetsu nie potrafił tego zrozumieć.

-Dlaczego tak jest?- spytał w końcu chłopak.

-Co? Nie rozumiem…

-Zazwyczaj kiedy rodzice są w domu jest się weselszym… Wiem, że ty i rodzice się nie dogadujecie, ale…

-Nie dogadujecie to mało powiedziane. Kiedy tu są czuję z ich strony ogromną presję. Nieważne co zrobię to i tak w ich oczach będzie źlę. Mają gdzieś moje zainteresowania, pasje… więc jak mam być szczęśliwy, kiedy tu są?

Tetsu nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Mógł się tylko domyślać co czuł  Yukio ;nigdy nie miał takiej sytuacji, zawsze dogadywał się z rodzicami więc nie mógł wiedzieć w 100% co czuł Yukio. Zamyślony rozejrzał się po pokoju, po czym powiedział:

-Kiedy zdejmują ci gips?

-…Jutro… z ręki i z nogi, a co?

-Mogę mieć do ciebie prośbę?

-Jasne, jaką?

-Jak tylko wrócimy ze szpitala to zagrasz mi coś na gitarze.

-Zagrasz?

-Tak…

-No… tak… chyba grasz na gitarze.

-Tak…

-Więc mi zagrasz, prooooszę…

-No dobrze-westchnął Yukio.

Następnego dnia Tetsu odprowadził Yukio do szpitala. Złamania nie były poważne, więc po południu czarnowłosy mógł wrócić do domu.

Kiedy tylko weszli do pokoju Yukio, Tetsu podszedł do gitary, wziął ją i podszedł do chłopaka.

-No to co…- zaczął wyższy- zagrasz?

-W końcu ci obiecałem… Ale ostrzegam, że nie jestem jakoś specjalnie utalentowany…

-Przestań, przecież potrafisz grać.

-No tak… ale wolę gitrę elektryczną.

-Na niej też umiesz zagrać?

-Tak, właściwie to… grałem już chyba na wszystkim.

-I ty mówisz, że nie masz talentu?! I pewnie do tego jeszcze śpiewasz?

-Trochę…

Tetsu spojrzał ironicznym wzrokiem na zarumienionego Yukio. Po chwili Yukio wziął kostkę do gry i zaczął grać. Mimo niechęci do wszelkich występów przed kimkolwiek, nie potrafił się powstrzymać: najpierw  zaczął nucić, ale po chwili zaczął śpiewać. Na początku cicho, potem coraz głośniej. Tetsu został zauroczony głosem Yukio: delikatny i subtelny w wysokich dźwiękach i z lekką chrypą przy niskich, która nasilała się w raz z obniżającymi się dźwiękami. Pasja z jaką grał i śpiewał Yukio także nie umknęła uwadze Tetsu. Zauważył też to, że on sam rysuje z takim samym zaangażowaniem i pasją  co Yukio, gdy śpiewa. Gdy tylko Yukio skończył Tetsu od razu powiedział:

-I ty mówiłeś, że nie masz talentu…

-Bo nie mam…

-Pierdu, pierdu.

Na to Yukio zaśmiał się tak jak Tetsu jeszcze nigdy nie słyszał.

-Ok.- zaczął Yukio- teraz to będziesz mi pokazywał wszystkie rysunki, które stworzysz.

-No dobra…

Z twarzy obu nie schodził już uśmiech.

-Wiesz co?- zaczął Tetsu

-No co?

-Twoi rodzice są naprawdę głupi.

-Dlaczego?

-Zaniedbują taki talent. Chyba sobie nawet nie zdają sprawy z tego jaki ,,Skarb’’ mają pod dachem.

-,,Skarb’’

Na to Tetsu zarumienił się. Z lekką niepewnością kontynuował:

-No… ,,Skarb’’… dla mnie jesteś ,,Skarbem’’

-…Tetsu…

-Yukio, jesteś moim skarbem, utalentowanym, kochanym skarbem.

Yukio nic już nie powiedział. Przysunął się do Tetsu i mocno przytulił. ,,Jesteś i zawsze będziesz moim skarbem’’- tak już do końca dnia powtarzał w myślach Tetsu, nie zapominając ani na chwilę o Yukio.

Pastelowa Czerń- Rozdział V

  • Napisane 5 sierpnia 2015 o 16:47

Tej nocy żaden nie zmrużył oka. Myśleli o sobie nawzajem, a gdy tylko zamknęli oczy widzieli twarze drugiego. Tetsu  strasznie tęsknił za drobniejszym od swojego ciele Yukio, za jego zielonymi oczami i słodkimi- jak sądził Tetsu- kolczykami czarnowłosego. Chcąc przypomnieć sobie jego głos, czytał sms’y wyobrażając sobie jakby to brzmiało w ustach Yukio. Miał ochotę do niego zadzwonić, ale myślał, że śpi i nie chciał go obudzić. Yukio również nie mogąc zasnąć przeglądał wiadomości w telefonie. Strasznie tęsknił za przytulaniem Tetsu. Chciał wtulić się w jego ramiona i patrzeć tylko w czarne oczy. Wiedział, że o tej porze to niemożliwe, ale nie mógł o tym zapomnieć. Tak minęła bezsenna noc dla obu chłopaków.

Następnego dnia Tetsu poszedł do szpitala odwiedzić Yukio. Matka czarnowłosego była wcześniej. Wchodząc do Sali, w której był Yukio, Tetsu bardzo się zdziwił. Chłopak siedział na łóżku ubrany w swoje czarne ubrania, w jednym glanie na nodze (na drugiej miał gips) i ze spuszczoną głową. Gdy wyższy chłopak wszedł do sali Yukio podniósł wzrok i powiedział:

-Tetsu… cieszę się, że przyszedłeś.

-Hej Yukio, coś się stało?

-Nie, wipisują mnie do domu. Naprawdę, dobrze, że przyszedłeś i nie muszę długo czekać na rodziców.

-Nie mogliby zwolnić się na chwilę z pracy?

-Co ty, wiesz jacy są. Poza tym wyjechali w delegację. Pracują w jednej firmie, więc jeżdżą razem.

-A twoja siostra?

-Hisae wyjechała obejrzeć akademik. Będzie studiować za granicą.

-Więc kto miałby cię odebrać?

-Nie wiem… chyba nikt. Musiałbym czekać na któreś z nich.

-Głupota.

-Mi to mówisz?

Chłopcy zabierając rzeczy Yukio poszli do recepcji odebrali wypis podpisany wcześniej przez matkę Yukio i poszli do domu czarnowłosego.

Po dłuższej chwili spaceru doszli do dużego domu. Tetsu był zdziwiony warunkami mieszkalnymi Yukio. ,,Jak chłopak mieszkający w takim domu może być tak nieszczęśliwy?’’ myślał Tetsu wchodząc do budynku.

-Wow jaki dom…- powiedział Tetsu

-Taa… ale dla mnie to tylko budynek.

Tetsu nie odpowiedział, tylko popatrzył na smutnego Yukio, który po chwili powiedział:

-Dzięki za pomoc.

-Ej, pomogę ci to wszystko zanieść do pokoju.

-Nie trzeba.

-Przestań, z gipsem na ręce i nodze na pewno dasz radę.

Yukio zarumienił się i nic nie powiedział. Tetsu wziął torbę i zaniósł ją do pokoju, prowadzony przez Yukio. Weszli do ciemnego pokoju, w którym panował porządek.

-W porównaniu do mojego pokoju, ten… jest…

-Mroczny?

-Nie… czyściutki.

Yukio zaśmiał się i usiadł na łóżku. Tetsu położył torbę i usiadł obok chłopaka. Rozejrzał się po pokoju i powiedział:

-Naprawdę przytulnie. Sam to urządzałeś?

-Tak, aż dziwne nie…?

Rozmawiali tak przez dłuższą chwilę w miłej atmosferze. Jednak w pewnym momencie Yukio zamilkł i spuścił głowę.

-Co się stało- spytał Tetsu

-Czemu to robisz?

-Ale co?

-To wszystko: pomagasz, pocieszasz, przychodzisz, pisesz…

-Haha… wszystko na ,,p’’…

-Nie zmieniaj tematu- Na te słowa Tetsu zarumienił się- Dlaczego? Po prostu mi powiedz dlaczego…

-Wiesz… widzisz… ja… martwię się o ciebie… i… zależy mi na tobie. Wiem, że nie znamy się długo ale… ja… chyba… coś… do ciebie czuję… i… jeżeli … uważasz mnie teraz za… kompletnego idiotę to…

Tetsu nie zdążył dokończyć, bo Yukio podniósł się na swojej zdrowej ręce i pocałował Tetsu. Ten był w szoku. Otworzył szeroko oczy, ale po chwili zamknął je i nie myślał już o niczym.

-Ja ciebie też…- powiedział czarnowłosy

Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił. Popatrzył na tak samo zarumienioną twarz Yukio i mocno go przytulił ze ściśniętym i dziwnie przyjemnym uczuciem w brzuchu, co poczuł również Yukio. Siedzieli tak jeszcze długo nie chcąc puścić siebie nawzajem.

Pastelowa Czerń- Rozdział IV

  • Napisane 29 lipca 2015 o 12:22

Następnego dnia Tetsu od rana myślał tylko o Yukio i o niczym innym. Zastanawiał się co konkretnie wydarzyło się wczoraj wieczorem w szpitalu i jak to możliwe, że tak miły i uprzejmy chłopak może mieć tak (delikatnie mówiąc) nieprzyjemną matkę.

Około godz. 9:00 do Tetsu przyszedł sms o treści:

,,Hej, mama już poszła’’

,,OK., zaraz będę ;)’’

,,Dzięki’’

Pół godziny później Tetsu był w szpitalu. Chodząc do sali zauważył jakąś osobę siedzącą obok łóżka Yukio.

-O, Tetsu, przyszedłeś- powiedział Yukio zadowolony z jego przybycia. Zanim chłopak zdążył odpowiedzieć, zobaczył wpatrzoną w niego twarz młodej dziewczyny o blond włosach i ubraną w stylu lolita.

- A tak-zaczął Yukio- to Hisae, moja starsza siostra.

-Siostra- powtórzył cicho Tetsu z niezrozumiałą dla siebie samego ulgą. Dziewczyna wstała, podeszła do Tetsu, skłoniła się i po chwili podała mu rękę.

-Jestem Hisae Takei.

-Tetsu Motoke.

-Aa… Tetsu… Yukio-kun mi o tobie mówił.

Tetsu nic nie odpowiedział tylko spojrzał na Yukio, który zarumienił się i spuścił wzrok.

-Ojej- zaczęła Hisae- trochę się zasiedziałam, będę lecieć bo mama się skapnie. Pa Yukio-kun.

-Na razie.

-Cześć Tetsu-kun. Miło było mi cię poznać.

-Tak, wzajemnie, cześć.

Dziewczyna wyszła z Sali, a Tetsu usiadł obok Yukio.

-Przepraszam cię za nią, nie wiedziałem, że przyjdzie- powiedział czarnowłosy.

-Nie no, spoko, jest miła.

Yukio nie odpowiedział. Po chwili ciszy Tetsu powiedział:

-O co chodziło Hisae, że ,,mama się skapnie’’?

-… Rodzice starają się ograniczyć nasz kontakt.

-Ale jak? Jesteście rodzeństwem, chyba razem mieszkacie…

-Może i mieszkamy w jednym domu, ale w najbardziej oddalonych pokojach. Chcą nas rozdzielić, bo tylko ona mnie wspiera… w sumie… to tylko ją mam.

W oczach Yukio zaczęły zbierać się łzy. Nagle poczuł na swojej dłoni

ciepłą dłoń. Spojrzał na uśmiechniętego i zarumienionego Tetsu, który po chwili powiedział:

-Jeżeli uznasz to za głupie to zignoruj to, ale na mnie zawsze możesz liczyć.

-Tetsu…- powiedział wzruszony i coraz bardziej zarumieniony Yukio i bez wahania przytulił się do Tetsu. Z trudem powstrzymywał łzy. Z kolei Tetsu był zdziwiony, ale po krótkiej chwili mocno przytulił czarnowłosego, który wyszeptał:

-Dziękuję, że przyszedłeś.

-Nie ma za co. Mówiłem przecież, że i tak bym przychodził.

Po chwili milczenia Tetsu powiedział:

-Jak tam z mamą? Co się stało, że płakałeś?

-Nic takiego…

-Nie kłam- Tetsu w tym momencie odsunął troszkę Yukio i spojrzał na jego twarz, po której spływały łzy. Tetsu nie rozumiał o co chodzi, więc zapytał:

-Co się dzieje?

Yukio nic nie odpowiedział.

-Yukio!

-…Ona… znowu to powiedziała…

-Co?

-Że… mogli mnie zostawić w szpitalu.

-Że co?! Jak można tak mówić?! Jeszcze do własnego syna!

-Tylko, że ona mnie nie uważa za swojego syna…

-Nie rozumiem…

-Nikomu nie powiesz?

-Ale czego?

-Nie powiesz?

-Nie.

-Ona… wprost mówi, że w ogóle miało mnie… że jestem ,,wpadką’’ i że sama nie wie czemu mnie nie oddali albo zostawili w szpitalu.

-To przecież… takie… okrutne…

Yukio nic nie odpowiedział. Wszystko to mówił z wielkim bólem. Tetsu nie mógł znieść tego widoku więc powiedział:

-Może tak tylko mówi, a wcale tak nie myśli.

-Nie sądzę, nie znasz ani jej ,ani ojca, który z resztą tak samo mówi. Widząc cierpiącego nie tyle fizycznie z powodu połamanych kończyn ,ale psychicznie Yukio, Tetsu sam zaczął czuć się źle. Nie wiedział co powiedzieć. Patrzył na zapłakaną twarz Yukio i ściskał jego dłoń. Po chwili Tetsu mocno przytulił Yukio i powiedział:

-Nie płacz, nie warto… Nie obraź się, ale jeżeli uważa cię za złą osobę to jest po prostu głupia i się grubo muli.

-Tetsu…

-Posłuchaj, mimo że naprawdę nie warto, zawsze jak będziesz chciał popłakać, to… zawsze możesz po mnie zadzwonić. Zawsze przyjdę…

-Tetsu…

-Tak?

-Dziękuję ci, bardzo ci dziękuję.

Tetsu tylko się uśmiechnął i coraz mocniej przytulał Yukio, który mocno wtulał się w ramiona Tetsu.

 

Pastelowa Czerń- Rozdział III

  • Napisane 22 lipca 2015 o 12:07

Po chwili uśmiechania się do siebie Yukio spytał Tetsu:

-Przyjdziesz jutro?

-Oczywiście. Czemu pytasz?

-Bo… lekarz na pewno zadzwoni po moją matkę… ona… na pewno tu dziś przyjdzie…

-No… ale to chyba dobrze.

-Zazwyczaj może i tak, ale… jakby to powiedzieć… moja matka, delikatnie mówiąc, mnie nie lubi.

-Co? Nie rozumiem.

-Nie ważne, kiedyś Ci to wytłumaczę… jeżeli będziesz chciał tylko… przyjdź jutro.

-Dobrze, przyjdę. Zapisz mój numer, tak jakby co.

Yukio tylko się uśmiechnął, na co Tetsu odpowiedział również uśmiechem i zapisali swoje numery w telefonach.

Godzinę później Tetsu nie było już w szpitalu. Yukio leżał sam w sali. W międzyczasie lekarz poprosił go o numer telefonu do jego matki. Chłopak niezbyt się tym przejmował; myślał o Tetsu. Po chwili do sali weszła matka Yukio. Z nieprzyjemnym wyrazem twarzy powiedziała:

-Co znowu wymyśliłeś?

-Nie raczysz się nawet przywitać?

-Wita się tych, których się co najmniej lubi. Nie zasługujesz na powitanie.

Yukio przyzwyczajony do takich słów odwrócił tylko wzrok. Tymczasem jego matka postawiła na szafce reklamówkę z owocami mówiąc:

-Ledwo wróciłam z pracy i dzwonią, że w szpitalu jesteś. Znowu chciałeś TO zrobi?

-Nie.

-Pff… Jasne już ja cię znam. Mogliśmy cię w tym szpitalu zostawić.

Yukio nie chciał już nic mówić. Czuł, że to bez sensu. Spojrzał na owoce, a potem zdziwionym wzrokiem na kobietę.

-Co?- powiedziała- nie myśl sobie, że to ja ją kupiłam. Twoja siostra je kupiła.

-Podziękuj jej.

-Tak, na pewno. Dobra idę. Jutro też mam pracę.

Nic więcej nie mówiąc kobieta wyszła. Mimo, że Yukio był już przyzwyczajony do takiego, a nawet gorszego zachowania matki. Chciało mu się płakać. Z trudem przełknął ślinę i nie zauważył momentu, kiedy po policzku spłynęła mu pierwsza łza, a za nią kolejne. Sięgnął po telefon, wybrał numer i napisał sms’a.

,,Hej, tu Yukio. Śpisz już?’’

,,Nie, rysuję. Coś się stało?’’

,,Nie, nic się nie stało’’

,,Twoja mama była?”

,,Tak’’

,,I jak?’’

Yukio długo nie odpisywał, więc Tetsu dopisał:

,,Jesteś? Śpisz?’’

,,Nie, nie śpię…’’

,,Na pewno w porządku?’’

,,Tak’’

Nie sądzę… płaczesz?”

Po chwili ciszy Yukio napisał:

,,Tak’’

,,Nie, nie płacz, proszę”

,,Nie ważne… Na pewno jutro przyjdziesz?’’

,,Tak, na 100% :)’’

,,To dobrze, dziękuję :)’’

,,Nie ma za co. Nawet jakbyś nie chciał to bym przyszedł ;)’’

,,:) Dobra, idź spać. Chcę żebyś się wyspał’’

,,Kto to mówi. Ty powinieneś się wyspać. Masz odpoczywać :)’’

,,OK. ;)’’

,,No to dobranoc :*’’

,,Dobranoc :*’’

Na widok emotikony ,,buziaczek’’ Yukio się zarumienił. Mimo, że to tylko znak graficzny poczuł jakby Testu był przy nim i mocno go przytulił, tak jak wtedy na moście gdy go złapał. Z kolei Tetsu i przy wysyłaniu i przy odbieraniu sms’a z tą emotikoną był zarumieniony. W tym momencie jego największym marzeniem było przytulić  Yukio jak najmocniej. Oboje nakryli się kołdrami i wtulając się w nie i myśląc o sobie nawzajem, głęboko zasnęli.

Pastelowa Czerń- Rozdział II

  • Napisane 24 czerwca 2015 o 17:17

Karetka przyjechała szybko. Ratownicy medyczni ułożyli Yukio na desce, usztywnili kark i złamane kończyny i zaczęli wypytywać Tetsu o to jak to się stało, a potem czemu w ogóle wszedł na drzewo. Głupio mu było przyznać, że Yukio zrobił to dla niego nawet jeżeli go praktycznie nie zna. Kiedy czarnowłosy leżał już nieprzytomny w karetce ratownicy odjechali, a Tetsu bez zastanowienia pobiegł w stronę szpitala.

Gdy ratownicy w jadącej karetce zajmowali się Yukio, ten otworzył lekko usta i wyszeptał:

-Tetsu…

Jeden z ratowników przybliżył się do niego i próbował złapać z nim jakiś kontakt, ale nie udało się. Chłopak był nadal nieprzytomny.

Tetsu dobiegł do szpitala. Kręcił się chwilę po korytarzu. Kiedy minął jednego z ratowników, którzy przyjechali po wezwaniu chłopaka. Spytał go gdzie jest Yukio, a ten podał mu numer sali. Czarnooki pobiegł natychmiast na wskazane miejsce. Czekał chwilę przed drzwiami. Kiedy z Sali wyszedł lekarz chłopak od razu zapytał:

-Przepraszam, czy tu leży Yukio Takei?

-Tak ale… ty jesteś tym, który wezwał karetkę? Nazywasz się Tetsu?

-Tak, ale skąd pan wie?

-Ratownicy wspominali, że wydawało im się, że mówił to imię. Teraz przychodzisz ty, więc chyba o ciebie chodziło.

Tetsu spuścił na chwilę głowę, ale zaraz spytał nieco nieśmiało:

-Czy… mógłbym do niego wejść?

-Nie powinienem się zgadzać, ale… dobrze. A tak w ogóle masz może kontakt z rodziną Yukio?

-Nie, niestety.

-No nic, dziękuję.- i lekarz odszedł. Tetsu wszedł do sali. Od razu zobaczył Yukio, który leżał nieprzytomny na łóżku. Prawą rękę i lewą nogę miał w gipsie, a na karku nie było już kołnierza. Tetsu odetchnął; kręgosłup jest cały. Tetsu usiadł obok łóżka i dotknął lewej dłoni Yukio ściskając ją lekko. Chwilę patrzył na niego ale w czarnych oczach zaczęły zbierać się łzy. Poczucie winy zżerało Tetsu od środka; to dla niego Yukio wszedł na drzewo, gdyby tego nie zrobił nie spadłby. Tetsu położył drugą rękę na łóżku obok Yukio i położył na niej głowę nie puszczając dłoni czarnowłosego i zamykając oczy. Po chwili oczy Yukio otworzyły się. Tetsu nie zauważył tego. Zielonooki spojrzał najpierw na dłoń Tetsu, a potem na twarz chłopaka. Uśmiechnął się i wyszeptał:

-Tetsu…

Chłopak zerwał się, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Był szczęśliwy; po tym zdarzeniu bał się, że nie usłyszy już jego głosu. Nie mógł przestać się uśmiechać i nie potrafił nic powiedzieć. Yukio tylko się uśmiechał, ale żeby przerwać niezręczną ciszę powiedział:

-Masz świetne włosy.

-Co?- Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił.

-No chodzi mi o kolor… i cięcie… podoba mi się.

-Serio? Wiesz, w sumie…

-Dziękuję.

-Z-za co?

-Za pomoc.

-Ale to przeze mnie wszedłeś na to drzewo.

-Przestań. Zrobiłem to bo chciałem.

-Chciałeś? Co chciałeś? Spaść?

-Nie, nie spaść. Pomóc.

Tetsu nic nie mówił. Czuł się dziwnie, dziwnie miło. Yukio tylko się uśmiechał i patrzył jak rumieniec na twarzy Tetsu rośnie. Czarnowłosy odwrócił dłoń, którą trzymał czarnooki i mocno ją ścisnął. Oboje już tylko się uśmiechali i co chwilę spoglądali na siebie, ale teraz na twarzy Yukio też pojawił się rumieniec.

Pastelowa Czerń- Rozdział I

  • Napisane 17 czerwca 2015 o 18:55

Była końcówka 1-szego tygodnia przerwy wiosennej. Tetsu Motoke szedł przez park, kierując się na most. Często chodził tam szkicować. Dziś też wybrał się w tym celu, żeby coś stworzyć, ale przeglądając swój szkicownik (który wtedy miał w torbie) miał pustkę w głowie . tłumaczył to sobie tym, że w życiu każdego artysty przychodzi kryzys ale czuł, że okłamuje sam siebie. Patrząc na kwitnącą sakurę i jej spadające płatki, myślał nad narysowaniem tego widoku, ale przypomniał sobie, że już miał taki rysunek, podobnie było z mostem, po którym szedł. W zamyśleniu dotarł na miejsce. Złapał za poręcz mostu, zamknął oczy i głęboko odetchnął, a wiatr rozwiał jego farbowane na morsko włosy i poniósł płatki sakury wokół niego i postaci stojącej obok. Był to chłopak w wieku Tetsu, dużo niższy od niego o czarnych włosach i zielonych oczach. Grzywka zasłaniała mu lekko jedno oko, a w dolnej wardze miał kolczyki. Ubrany był w przeciwieństwie do Tetsu (który uwielbiał pastelowe kolory) na czarno. Nieznajomy patrzył na wysokiego chłopaka, po czym spojrzał na widok. Tetsu otworzył oczy i wyjął szkicownik, ołówek i gumkę. Grzebiąc w torbie zauważył, że ktoś obok niego stoi. Spojrzał na glany podobne do swoich, podarte ciemne jeansy, czarną koszulkę i w końcu na twarz wpatrzoną w dal i rozwiane włosy wśród płatków sakury. Na twarzy Tetsu pojawił się lekki rumieniec. Zawsze wolał rysować portrety, a teraz czuł, że musi narysować nieznajomego. Wiatr ustał, a on momentalnie zaczął stawiać kolejne kreski na kartce. Po chwili na kartce widniała już postać wyglądająca zupełnie jak chłopak stojący obok. Zapomniał tylko, że wiatr tego dnia często zmieniał kierunek. Wcześniej wiał im w twarze, teraz wiał im w plecy. Zapomniał również, że znaczna część kartek w szkicowniku jest na luźnych kartkach. Silny wiatr rozwiał szkice. Były już za poręczą, a Tetsu wyciągnął tylko rękę bez nadziei na uratowanie kartek przed wpadnięciem do rzeki. Wtedy nieznajomy oparł się jedną ręką o poręcz i mocno się wychylając zdążył złapać szkice Tetsu. Na twarzy czarnowłosego pojawił się lekki uśmiech, a Tetsu oprócz rumienienia się, na początku był w szoku ale zaczął się uśmiechać. Nie trwało to jednak długo; uśmiech zamienił się w przerażenie. Nieznajomy stracił równowagę i coraz bardziej wychylał się. W ogóle nad tym nie panował, na jego twarzy też pojawiło się przerażenie. Ręka, którą się opierał obsunęła się i chłopak zaczął spadać. Tetsu momentalnie zareagował; korzystając ze swojego wzrostu wychylił się i złapał nieznajomego w pasie ratując go przed spadnięciem do wody. Wciągnął go z powrotem i postawił na betonie tuż obok siebie. Czarnowłosy odwrócił się i popatrzył w oczy Tetsu.

- Dziękuję- powiedział spokojnie nieznajomy

- Nie ma za co. Nic Ci nie jest?

- Nie, w porządku… właściwie to… jestem Yukio Takei.

Chłopak wyciągnął rękę w stronę Tetsu, a ten uścisnął ją i odpowiedział:

- Tetsu Motoke. Wiesz, że nie musiałeś ,,ratować’’ tych kartek.

- Ale wydaje mi się, że są dla Ciebie ważne, w końcu to szkice jak widzę.

Na twarzy Tetsu pojawił się jeszcze większy rumieniec. Yukio z kolei uśmiechnął się i przypadkiem spojrzał na pobliskie drzewo. Chwycił Tetsu za ramiona i powiedział:

- Poczekaj- po czym pobiegł do drzewa. Tetsu odwrócił się  i podszedł do Yukio, który wspinał się już na drzewo.

- Yukio złaź! Nie musisz!…- przerwał, bo zdarzyło się coś strasznego. Yukio złapał już szkice, kiedy gałąź, na której stał zaczęła się łamać. Nogi czarnowłosego zsunęły się lekko ale zanim stanął na stabilniejsze miejsce gałąź całkiem się ułamała, a Yukio spadł na ziemię.

- Yukio!!!- krzyknął z przerażeniem Tertsu i podbiegł do Yukio. Ukląkł obok niego i bojąc się, że chłopak ma coś złamane odgarnął tylko włosy z jego czoła. Bał się o Yukio. Ten otworzył na chwilę oczy i wyszeptał:

- Rysunki…- poczym stacił przytomność.

- Yukio? Yukio? Yukio?!- mówił do niego Tetsu z ogromnym przerażeniem. Spojrzał na jego zaciśniętą dłoń i delikatnie wyjął z niej kartki, poczym otarł z jego wargi spływającą krew. Wyjął  telefon i szybko zadzwonił po karetkę.

Pastelowa Czerń- opisy i postaci

  • Napisane 17 czerwca 2015 o 18:54

Hejka zaczęłam pisać kolejne opowiadanie. Nazywa się ,,Pastelowa Czerń”. Na razie jest mało postaci ale to dlatego, że mam mało czasu… z powodu końca roku szkolnego, ale jak zrobię kolejne postaci to na pewno je przedstawię. OK, zaczynamy. Tetsu Motoke Wiek: 16 Wzrost: 173cm Waga: 67kg Grupa krwi: AB Data urodzenia: 27.05 Talent: rysowanie, wszelkie prace plastyczne Yukio Takei Wiek: 16 Wzrost: 165cm Waga: 59kg Grupa krwi: A Data urodzenia: 14.06 Talent: Granie na instrumentach, śpiewanie i wszystko co związane z muzyką. Hisae Takei Wiek: 19 Wzrost: 168cm Waga: ? Grupa krwi: A Data urodzenia: 5.12 Starsza siostra Yukio.  …