Wyświetlam 11 - 20 z 95 notek

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVII ,,Kąpiel”

  • Napisane 14 sierpnia 2015 o 14:09

Reszta dnia minęła bardzo spokojnie, aż za bardzo. Toshio mało się odzywał, a Hisaki nie mógł zapomnieć o osobie, którą spotkali. Nigdy wcześniej tak się nie czuli; z jednej strony bezgranicznie sobie ufali, a z drugiej żaden nie mógł do końca zrozumieć drugiego.

Był już wieczór. Hisaki siedział w sypialni i czytał książkę. Miał deja vu , ale nie wiedział czemu. Gdzieś to widział, ale gdzie? Po chwili podniósł wzrok i zobaczył, że Toshio skończył brać prysznic. Czarnowłosy wiedział już skąd wzięło się to dziwne uczucie. Było tak jak wtedy gdy Toshio był u niego pierwszy raz. Blondyn stał tuż przed nim w samej koszuli sięgającej mu do kolan z tą różnicą, że tym razem miał związane włosy, grzywkę ,,zaczesaną’’ opaską i składał swoje ubrania. Hisaki po raz pierwszy widział swojego chłopaka w takiej fryzurze.

-Toshio…- powiedział Hisaki- kotku, masz świetną fryzurę

-Co?

Zdezorientowany na początku chłopak dotkną swoich włosów i dopiero wtedy domyślił się o co chodzi. Nie rozwiązał włosów, których nie chciał zamoczyć.

-Kurczę, zapomniałem- mówiąc to Toshio chciał zdjąć gumkę i opaskę. W tym momencie Hisaki stanął  i delikatnie złapał go za ręce.

-Nie- powiedział- nie rób tego. Bardzo Ci tak ładnie.

-Serio?

-Tak, chociaż… we wszystkim Ci ładnie.

Toshio zarumienił się i przytulił do Hisaki’ego.

-No dobra- zaczął wyższy- idę się wykąpać. Idziesz?

-Ja… Po co?

-Naleję wody do wanny… Będzie miło… Nie kąpałeś się nigdy np. z mamą jak byłeś mały?

-No tak ale… to była moja mama, a ja byłem bardzo mały…

-Oj tam, przecież mówiłeś, że jestem dla Ciebie jak rodzina. Poza tym nadal jesteś mały, a w każdym razie mniejszy ode mnie.

Toshio coraz bardziej się rumienił i odwrócił wzrok. Nie wiedział co odpowiedzieć. Po chwili Hisaki pociągnął blondyna do łazienki. Zaczął nalewać wody do wanny i zdjął koszulkę.

-No przestań- zwrócił się do blondyna

-Ja…- zaczął Toshio ale urwał bo na ustach poczuł usta hisaki’ego. Po chwili blondyn się uspokoił.

Chwilę później siedzieli w wannie. Toshio sięgnął po szampon i nalał go na dłoń, którą dotknął włosów Hisaki’ego i zaczął pienić płyn na czarnych włosach.

-Co robisz?- spytał zdziwiony Hisaki.

-Cały czas mówisz, że mam ładne włosy. Twoje też są ładne, więc czemu mam o nie, nie zadbać?

Hisaki uśmiechnął się i grzecznie siedział. Kiedy piana została spłukana z włosów, czarnowłosy odwrócił się, nalał na dłoń szamponu i zaczął myć włosy Toshio’ego. Wyższy zgarnął trochę piany z głowy blondyna>

-Skarbieee…- powiedział przedłużając ostatnią literę. Toshio odwrócił się, a Hisaki dmuchnął pianę na jego twarz. Oboje zaczęli się śmiać.

Chłopaki wyszli z kąpieli i ubrali się w piżamy.

-I co?- zaczął Hisaki- Było tak strasznie?

-Nie… Było bardzo miło.

-Widzisz- powiedział wyższy i pocałował Toshio’ego po czym poszli położyć się do sypialni i zasnęli.

Pastelowa Czerń- Rozdział VI

  • Napisane 12 sierpnia 2015 o 19:17

Kilka kolejnych dni minęło spokojnie. Tetsu zauważył, że gdy byli w domu rodzice Yukio, ten mało się uśmiechał, był bardzo zamknięty. Kiedy tylko wyjechali, zachowanie czarnowłosego zmieniło się: był o wiele bardziej rozmowny i wesoły. Tetsu nie potrafił tego zrozumieć.

-Dlaczego tak jest?- spytał w końcu chłopak.

-Co? Nie rozumiem…

-Zazwyczaj kiedy rodzice są w domu jest się weselszym… Wiem, że ty i rodzice się nie dogadujecie, ale…

-Nie dogadujecie to mało powiedziane. Kiedy tu są czuję z ich strony ogromną presję. Nieważne co zrobię to i tak w ich oczach będzie źlę. Mają gdzieś moje zainteresowania, pasje… więc jak mam być szczęśliwy, kiedy tu są?

Tetsu nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Mógł się tylko domyślać co czuł  Yukio ;nigdy nie miał takiej sytuacji, zawsze dogadywał się z rodzicami więc nie mógł wiedzieć w 100% co czuł Yukio. Zamyślony rozejrzał się po pokoju, po czym powiedział:

-Kiedy zdejmują ci gips?

-…Jutro… z ręki i z nogi, a co?

-Mogę mieć do ciebie prośbę?

-Jasne, jaką?

-Jak tylko wrócimy ze szpitala to zagrasz mi coś na gitarze.

-Zagrasz?

-Tak…

-No… tak… chyba grasz na gitarze.

-Tak…

-Więc mi zagrasz, prooooszę…

-No dobrze-westchnął Yukio.

Następnego dnia Tetsu odprowadził Yukio do szpitala. Złamania nie były poważne, więc po południu czarnowłosy mógł wrócić do domu.

Kiedy tylko weszli do pokoju Yukio, Tetsu podszedł do gitary, wziął ją i podszedł do chłopaka.

-No to co…- zaczął wyższy- zagrasz?

-W końcu ci obiecałem… Ale ostrzegam, że nie jestem jakoś specjalnie utalentowany…

-Przestań, przecież potrafisz grać.

-No tak… ale wolę gitrę elektryczną.

-Na niej też umiesz zagrać?

-Tak, właściwie to… grałem już chyba na wszystkim.

-I ty mówisz, że nie masz talentu?! I pewnie do tego jeszcze śpiewasz?

-Trochę…

Tetsu spojrzał ironicznym wzrokiem na zarumienionego Yukio. Po chwili Yukio wziął kostkę do gry i zaczął grać. Mimo niechęci do wszelkich występów przed kimkolwiek, nie potrafił się powstrzymać: najpierw  zaczął nucić, ale po chwili zaczął śpiewać. Na początku cicho, potem coraz głośniej. Tetsu został zauroczony głosem Yukio: delikatny i subtelny w wysokich dźwiękach i z lekką chrypą przy niskich, która nasilała się w raz z obniżającymi się dźwiękami. Pasja z jaką grał i śpiewał Yukio także nie umknęła uwadze Tetsu. Zauważył też to, że on sam rysuje z takim samym zaangażowaniem i pasją  co Yukio, gdy śpiewa. Gdy tylko Yukio skończył Tetsu od razu powiedział:

-I ty mówiłeś, że nie masz talentu…

-Bo nie mam…

-Pierdu, pierdu.

Na to Yukio zaśmiał się tak jak Tetsu jeszcze nigdy nie słyszał.

-Ok.- zaczął Yukio- teraz to będziesz mi pokazywał wszystkie rysunki, które stworzysz.

-No dobra…

Z twarzy obu nie schodził już uśmiech.

-Wiesz co?- zaczął Tetsu

-No co?

-Twoi rodzice są naprawdę głupi.

-Dlaczego?

-Zaniedbują taki talent. Chyba sobie nawet nie zdają sprawy z tego jaki ,,Skarb’’ mają pod dachem.

-,,Skarb’’

Na to Tetsu zarumienił się. Z lekką niepewnością kontynuował:

-No… ,,Skarb’’… dla mnie jesteś ,,Skarbem’’

-…Tetsu…

-Yukio, jesteś moim skarbem, utalentowanym, kochanym skarbem.

Yukio nic już nie powiedział. Przysunął się do Tetsu i mocno przytulił. ,,Jesteś i zawsze będziesz moim skarbem’’- tak już do końca dnia powtarzał w myślach Tetsu, nie zapominając ani na chwilę o Yukio.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVI ,,Sen i przeszłość’’

  • Napisane 7 sierpnia 2015 o 18:42

Nazajutrz Toshio obudził się spokojnie otwierając oczy. Gdy to zrobił zobaczył uśmiechniętą twarz HIsaki’ego.

-Dzień dobry Aniołku- powiedział czarnowłosy

-Dzień dobry.

-Co Ci się śniło kochanie? Cały czas, kiedy spałeś, uśmiechałeś się.

-Co mi się śniło…? Mama… Jej jasne włosy i oczy… Jej ręce… Przytuliła mnie… I… Miała skrzydła ale… Był też tata… Był jak kiedyś… Był… dobry… I też miał skrzydła…

Hisaki nie wiedział co powiedzieć. Odgarnął włosy z czoła blondyna i pocałował je.

-Zapomniałem Cię ,,przywitać’’- powiedział Hisaki.

Zarumieniony Toshio spojrzał na niego. Po chwili przysunął twarz do szyi czarnowłosego i pocałował ją. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się ogromny rumieniec. Mimo bardzo przyjemnego uczucia w brzuchu, musiał zastanowić się co odpowiedzieć w kwestii snu Toshio’ego. Pocałunkiem chciał odwrócić od tej sprawy uwagę, ale widząc, mimo uśmiechu, zatroskanie blondyna, wiedział, że to się nie udało. Po chwili milczenia czarnowłosy powiedział:

-Wiesz… wierzę, że Twoi rodzice na prawdę stali się aniołami i patrzą na Ciebie z góry i myślą, że mają najwspanialszego syna na świecie.

Toshio patrzył na Hisaki’ego jakby słyszał coś czego nie wie. Mocno przytulił się do chłopaka i powiedział:

-Myślę, że patrzą też na Ciebie i myślą, że mam najlepszego chłopaka na świecie.

-Chłopaka…

Toshio zarumienił się jeszcze bardziej. Uświadomił sobie, że mimo iż Hisaki mówił, że go kocha to nigdy nie powiedział, że są parą.

-To znaczy…- zaczął blondyn-… Ja…

Hisaki przerwał mu składając pocałunek na jego ustach.

-Czemu zacząłeś się denerwować?

-No bo… Nie wiem…

-Spokojnie, czy ja powiedziałem, że nie jesteśmy razem?

-Myślałem, że…

-Źle myślałeś. Jestem Twoim chłopakiem, a Ty moim.

Toshio patrzył na Hisaki’ego nie wiedząc co myśleć. Z kolei Hisaki czule pocałował blondyna.

Po wyjściu z łóżka i przebraniu się Toshio zajrzał do lodówki. Dłuższą chwilę wpatrywał się w półki, kiedy dołączył do niego Hisaki.

-Trzeba zrobić zakupy.- stwierdził wyższy obejmując od tyłu blondyna i opierając brodę na jego ramieniu.

-Tak myślisz?

-No… Zakładaj buty, idziemy.

Wyszli z mieszkania i poszli do sklepu.

Wchodząc do marketu Hisaki wziął wózek. Przechodzili między półkami i stoiskami wybierając produkty.

-Chyba zrobimy jakąś ucztę- powiedział żartobliwie Toshio.

-Chyba tak- odpowiedział Hisaki śmiejąc się.

Wyszli ze sklepu z zakupami i skierowali się do domu. Tuż pod blokiem złapali się za ręce. Nie zauważyli, że ktoś ich obserwuje.

-To oni?

-Tak. Nasze ,,kochane słodziaki’’.

Iseo rozmawiał ze znajomym.

-Muszę zobaczyć jak reagują, bo na razie widzę, że są w bardzo bliskiej relacji.

Iseo spojrzał na kolegę i podszedł do zakochanych.

-Cześć Toshio- powiedział z ironią Iseo.

-Co tu robisz- odpowiedział blondyn

-Toshio, kto to?- spytał Hisaki

-Nikt, nikt ważny.

-O… wstydzisz się znajomych?

-Możesz odejść?

-Toshio, kto to jest?

-Jestem Iseo Yosutake.

-Dobra, super miło jest Hisaki’emu  cię poznać. Idziemy.- Toshio pociągnął za sobą Hisaki’ego i szybko wrócili do domu. Do Iseo podszedł kolega.

-I jak?- spytał mężczyzna.

-Wszystko wiem, zrobię co mogę.

-Dzięki, masz u mnie tańszą działkę.

-Spoko- odpowiedział nieznajomy i przybył piątkę z Iseo.

Tymczasem w mieszkaniu Hisaki dalej dopytywał się o Iseo.

-Toshio, kto to jest?

-Nikt, już mówiłem.

-Ale…

Toshio nie dał mu dokończyć całując Hisaki’ego.

-Zapomnij o nim- powiedział blondyn.

-Jak mam zapomnieć? To jest okropnie dziwne.

-Wiem, ale… To moja przeszłość i chcę o tym zapomnieć.

-Toshio czy ty… byłeś z nim?

-Co?! Nie!

-Więc o co chodzi?

-O nic, chcę o tym zapomnieć.

Hisaki wiedział, że Toshio’emu jest z tym ciężko, więc postanowił więcej nie pytać. Przytulił Toshio’ego i powiedział:

-Ok., rozumiem, nie musisz mówić.

-Nie chcę o tym mówić, ale nie chcę żebyś był na mnie zły.

-Nie jestem zły, rozumiem Cię, każdy ma coś o czym chce zapomnieć. Przecież Cię kocham skarbie, jesteś moim chłopakiem, nie jestem na Ciebie zły.

Też Cię kocham i nie chcę Cię martwić.

-Rozumiem, ale pamiętaj, zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, zawsze jestem obok Aniołku.

Chłopak mocno przytulił ukochanego i oboje zabrali się za przygotowywanie jedzenia.

Pastelowa Czerń- Rozdział V

  • Napisane 5 sierpnia 2015 o 16:47

Tej nocy żaden nie zmrużył oka. Myśleli o sobie nawzajem, a gdy tylko zamknęli oczy widzieli twarze drugiego. Tetsu  strasznie tęsknił za drobniejszym od swojego ciele Yukio, za jego zielonymi oczami i słodkimi- jak sądził Tetsu- kolczykami czarnowłosego. Chcąc przypomnieć sobie jego głos, czytał sms’y wyobrażając sobie jakby to brzmiało w ustach Yukio. Miał ochotę do niego zadzwonić, ale myślał, że śpi i nie chciał go obudzić. Yukio również nie mogąc zasnąć przeglądał wiadomości w telefonie. Strasznie tęsknił za przytulaniem Tetsu. Chciał wtulić się w jego ramiona i patrzeć tylko w czarne oczy. Wiedział, że o tej porze to niemożliwe, ale nie mógł o tym zapomnieć. Tak minęła bezsenna noc dla obu chłopaków.

Następnego dnia Tetsu poszedł do szpitala odwiedzić Yukio. Matka czarnowłosego była wcześniej. Wchodząc do Sali, w której był Yukio, Tetsu bardzo się zdziwił. Chłopak siedział na łóżku ubrany w swoje czarne ubrania, w jednym glanie na nodze (na drugiej miał gips) i ze spuszczoną głową. Gdy wyższy chłopak wszedł do sali Yukio podniósł wzrok i powiedział:

-Tetsu… cieszę się, że przyszedłeś.

-Hej Yukio, coś się stało?

-Nie, wipisują mnie do domu. Naprawdę, dobrze, że przyszedłeś i nie muszę długo czekać na rodziców.

-Nie mogliby zwolnić się na chwilę z pracy?

-Co ty, wiesz jacy są. Poza tym wyjechali w delegację. Pracują w jednej firmie, więc jeżdżą razem.

-A twoja siostra?

-Hisae wyjechała obejrzeć akademik. Będzie studiować za granicą.

-Więc kto miałby cię odebrać?

-Nie wiem… chyba nikt. Musiałbym czekać na któreś z nich.

-Głupota.

-Mi to mówisz?

Chłopcy zabierając rzeczy Yukio poszli do recepcji odebrali wypis podpisany wcześniej przez matkę Yukio i poszli do domu czarnowłosego.

Po dłuższej chwili spaceru doszli do dużego domu. Tetsu był zdziwiony warunkami mieszkalnymi Yukio. ,,Jak chłopak mieszkający w takim domu może być tak nieszczęśliwy?’’ myślał Tetsu wchodząc do budynku.

-Wow jaki dom…- powiedział Tetsu

-Taa… ale dla mnie to tylko budynek.

Tetsu nie odpowiedział, tylko popatrzył na smutnego Yukio, który po chwili powiedział:

-Dzięki za pomoc.

-Ej, pomogę ci to wszystko zanieść do pokoju.

-Nie trzeba.

-Przestań, z gipsem na ręce i nodze na pewno dasz radę.

Yukio zarumienił się i nic nie powiedział. Tetsu wziął torbę i zaniósł ją do pokoju, prowadzony przez Yukio. Weszli do ciemnego pokoju, w którym panował porządek.

-W porównaniu do mojego pokoju, ten… jest…

-Mroczny?

-Nie… czyściutki.

Yukio zaśmiał się i usiadł na łóżku. Tetsu położył torbę i usiadł obok chłopaka. Rozejrzał się po pokoju i powiedział:

-Naprawdę przytulnie. Sam to urządzałeś?

-Tak, aż dziwne nie…?

Rozmawiali tak przez dłuższą chwilę w miłej atmosferze. Jednak w pewnym momencie Yukio zamilkł i spuścił głowę.

-Co się stało- spytał Tetsu

-Czemu to robisz?

-Ale co?

-To wszystko: pomagasz, pocieszasz, przychodzisz, pisesz…

-Haha… wszystko na ,,p’’…

-Nie zmieniaj tematu- Na te słowa Tetsu zarumienił się- Dlaczego? Po prostu mi powiedz dlaczego…

-Wiesz… widzisz… ja… martwię się o ciebie… i… zależy mi na tobie. Wiem, że nie znamy się długo ale… ja… chyba… coś… do ciebie czuję… i… jeżeli … uważasz mnie teraz za… kompletnego idiotę to…

Tetsu nie zdążył dokończyć, bo Yukio podniósł się na swojej zdrowej ręce i pocałował Tetsu. Ten był w szoku. Otworzył szeroko oczy, ale po chwili zamknął je i nie myślał już o niczym.

-Ja ciebie też…- powiedział czarnowłosy

Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił. Popatrzył na tak samo zarumienioną twarz Yukio i mocno go przytulił ze ściśniętym i dziwnie przyjemnym uczuciem w brzuchu, co poczuł również Yukio. Siedzieli tak jeszcze długo nie chcąc puścić siebie nawzajem.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XV ,,Uśmiech przez łzy’’

  • Napisane 31 lipca 2015 o 11:48

Chłopaki wrócili do domu. Hisaki wiedział, że Toshio nie ma dobrego humoru, więc postanowił go trochę rozweselić. Objął blondyna w pasie i mocno przytulił, tak że jego głowa była odsunięta. Czarnowłosy ze szczerym uśmiechem powiedział;

-Widzisz, jesteś ode mnie młodszy, a jednak w pewnym sensie starszy.

Toshio widząc co chce zrobić Hisaki uśmiechnął się i powiedział;

-Tak?

Wyższy widział nieszczery uśmiech, uśmiech przez łzy. Dotknął jego twarzy i spoważniał.

-Przestań- powiedział Hisaki- czemu udajesz? Po co próbujesz się śmiać skoro chce Ci się płakać?

Toshio popatrzył dużymi oczami na Hisaki’ego. Po chwili zaczęły się w nich zbierać łzy. Chłopak przytulił głowę do ciała Hisaki’ego i zamknął oczy. Czarnowłosy schylił głowę, a ręką dotknął włosów Toshio’ego. Po policzkach blondyna zaczęły płynąć łzy. Coraz bardziej i mocniej przytulał Hisaki’ego, jego pięści zacisnęły się na plecach wyższego gniotąc jego koszulkę. Toshio był roztrzęsiony, coraz bardziej płakał, nie potrafił tego powstrzymać. Czuł, że traci nad sobą panowanie; nogi zaczęły mu się trząść i robić ,,jak z waty’’, łzy nie przestawały płynąć, a dłonie nie mogły przestać zaciskać się w pięści. Toshio brał coraz częstsze, płytsze i coraz bardziej rozpaczliwe oddechy. W końcu nie wytrzymał. Nogi się ugięły, a zapłakany chłopak padł na kolana. Hisaki ukląkł w ślad za nim. Mocno go przytulił, tak żeby wiedział, że jest bezpieczny, że może płakać przy nim ile chce.

-Spokojnie- powiedział Hisaki- Wiem, że straciłeś całą rodzinę i jest Ci bardzo ciężko, ale…

Chłopak przestał mówić gdy zobaczył odsuwającą się głowę Toshio’ego i jego zapłakaną twarz. Blondyn nie otwierając oczu pokręcił nerwowo i przecząco głową mówiąc:

-Nie… Nie straciłem całej rodziny.

-Ale…- zaczął Hisaki ale przerwał gdy poczuł kciuk Toshio’ego na swoich ustach. Ten zbliżył się do chłopaka i czule go pocałował. Po chwili odsunął się i oparł nos o nos Hisaki’ego i spojrzał mu prosto w oczy.

-Nie straciłem całej rodziny. Mam przecież Ciebie.

Toshio po raz pierwszy od dwóch dni szczerze się uśmiechnął. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się wyraźny rumieniec. Nie wiedział co powiedzieć.

-Może straciłem dom- zaczął Toshio- ale rodziny nie straciłem. Mam Ciebie, a członków mojej rodziny na zawsze w sercu. Tak jak i ciebie.

-O nie, domu nie straciłeś.

-Ale…

-Dom masz tu, przy mnie. Nie ważne gdzie będziemy, dopóki jesteśmy razem jest dobrze, jesteśmy w domu.

Toshio schował głowę w ramionach Hisaki’ego. Nie płakał już; uśmiechał się. Pocałował czarnowłosego w policzek, w szyję i znowu się do niego przytulił kładąc głowę na jego ramieniu. Toshio spojrzał na Hisaki’ego , na którego twarzy pojawił się  jeszcze większy rumieniec. Blondyn domyślił się, że jest on spowodowany tym ostatnim pocałunkiem.

-Więc wiem jak Cię witać codziennie rano- powiedział drobny chłopak uśmiechając się.

-Jak?- spytał Hisaki. Toshio powtórzył pocałunek w szyję.

-Tak- powiedział z satysfakcją widząc powiększający się rumieniec na twarzy Hisaki’ego- Ty mnie całujesz w czoło, a ja Cię w szyję.

Hisaki nic nie odpowiedział tylko mocno przytulił chłopaka.

Wieczór spędzili przed telewizorem oglądając jakiś film. Hisaki nie był nim zbytnio zainteresowany. Bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, który siedział między nogami Hisaki’ego. Również blondyna film nie zbyt zainteresował. Po pewnym czasie Toshio zaczął zasypiać kładąc się na Hisakim. Chłopak zauważył to, ale blondyn szybko zasnął zmęczony tym co przeżył tego dnia. Hisaki sięgnął po pilota i wyłączył telewizor. Delikatnie odsunął Toshio’ego i sam wysunął się zza niego. Ustał obok blondyna, wziął go na ręce i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, Toshio się nie obudził. Hisaki pocałował chłopaka, ale sam był już bardzo zmęczony. Położył się więc obok Toshio’ego mocno go przytulił i zasnął.

Pastelowa Czerń- Rozdział IV

  • Napisane 29 lipca 2015 o 12:22

Następnego dnia Tetsu od rana myślał tylko o Yukio i o niczym innym. Zastanawiał się co konkretnie wydarzyło się wczoraj wieczorem w szpitalu i jak to możliwe, że tak miły i uprzejmy chłopak może mieć tak (delikatnie mówiąc) nieprzyjemną matkę.

Około godz. 9:00 do Tetsu przyszedł sms o treści:

,,Hej, mama już poszła’’

,,OK., zaraz będę ;)’’

,,Dzięki’’

Pół godziny później Tetsu był w szpitalu. Chodząc do sali zauważył jakąś osobę siedzącą obok łóżka Yukio.

-O, Tetsu, przyszedłeś- powiedział Yukio zadowolony z jego przybycia. Zanim chłopak zdążył odpowiedzieć, zobaczył wpatrzoną w niego twarz młodej dziewczyny o blond włosach i ubraną w stylu lolita.

- A tak-zaczął Yukio- to Hisae, moja starsza siostra.

-Siostra- powtórzył cicho Tetsu z niezrozumiałą dla siebie samego ulgą. Dziewczyna wstała, podeszła do Tetsu, skłoniła się i po chwili podała mu rękę.

-Jestem Hisae Takei.

-Tetsu Motoke.

-Aa… Tetsu… Yukio-kun mi o tobie mówił.

Tetsu nic nie odpowiedział tylko spojrzał na Yukio, który zarumienił się i spuścił wzrok.

-Ojej- zaczęła Hisae- trochę się zasiedziałam, będę lecieć bo mama się skapnie. Pa Yukio-kun.

-Na razie.

-Cześć Tetsu-kun. Miło było mi cię poznać.

-Tak, wzajemnie, cześć.

Dziewczyna wyszła z Sali, a Tetsu usiadł obok Yukio.

-Przepraszam cię za nią, nie wiedziałem, że przyjdzie- powiedział czarnowłosy.

-Nie no, spoko, jest miła.

Yukio nie odpowiedział. Po chwili ciszy Tetsu powiedział:

-O co chodziło Hisae, że ,,mama się skapnie’’?

-… Rodzice starają się ograniczyć nasz kontakt.

-Ale jak? Jesteście rodzeństwem, chyba razem mieszkacie…

-Może i mieszkamy w jednym domu, ale w najbardziej oddalonych pokojach. Chcą nas rozdzielić, bo tylko ona mnie wspiera… w sumie… to tylko ją mam.

W oczach Yukio zaczęły zbierać się łzy. Nagle poczuł na swojej dłoni

ciepłą dłoń. Spojrzał na uśmiechniętego i zarumienionego Tetsu, który po chwili powiedział:

-Jeżeli uznasz to za głupie to zignoruj to, ale na mnie zawsze możesz liczyć.

-Tetsu…- powiedział wzruszony i coraz bardziej zarumieniony Yukio i bez wahania przytulił się do Tetsu. Z trudem powstrzymywał łzy. Z kolei Tetsu był zdziwiony, ale po krótkiej chwili mocno przytulił czarnowłosego, który wyszeptał:

-Dziękuję, że przyszedłeś.

-Nie ma za co. Mówiłem przecież, że i tak bym przychodził.

Po chwili milczenia Tetsu powiedział:

-Jak tam z mamą? Co się stało, że płakałeś?

-Nic takiego…

-Nie kłam- Tetsu w tym momencie odsunął troszkę Yukio i spojrzał na jego twarz, po której spływały łzy. Tetsu nie rozumiał o co chodzi, więc zapytał:

-Co się dzieje?

Yukio nic nie odpowiedział.

-Yukio!

-…Ona… znowu to powiedziała…

-Co?

-Że… mogli mnie zostawić w szpitalu.

-Że co?! Jak można tak mówić?! Jeszcze do własnego syna!

-Tylko, że ona mnie nie uważa za swojego syna…

-Nie rozumiem…

-Nikomu nie powiesz?

-Ale czego?

-Nie powiesz?

-Nie.

-Ona… wprost mówi, że w ogóle miało mnie… że jestem ,,wpadką’’ i że sama nie wie czemu mnie nie oddali albo zostawili w szpitalu.

-To przecież… takie… okrutne…

Yukio nic nie odpowiedział. Wszystko to mówił z wielkim bólem. Tetsu nie mógł znieść tego widoku więc powiedział:

-Może tak tylko mówi, a wcale tak nie myśli.

-Nie sądzę, nie znasz ani jej ,ani ojca, który z resztą tak samo mówi. Widząc cierpiącego nie tyle fizycznie z powodu połamanych kończyn ,ale psychicznie Yukio, Tetsu sam zaczął czuć się źle. Nie wiedział co powiedzieć. Patrzył na zapłakaną twarz Yukio i ściskał jego dłoń. Po chwili Tetsu mocno przytulił Yukio i powiedział:

-Nie płacz, nie warto… Nie obraź się, ale jeżeli uważa cię za złą osobę to jest po prostu głupia i się grubo muli.

-Tetsu…

-Posłuchaj, mimo że naprawdę nie warto, zawsze jak będziesz chciał popłakać, to… zawsze możesz po mnie zadzwonić. Zawsze przyjdę…

-Tetsu…

-Tak?

-Dziękuję ci, bardzo ci dziękuję.

Tetsu tylko się uśmiechnął i coraz mocniej przytulał Yukio, który mocno wtulał się w ramiona Tetsu.

 

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIV ,,Gdy nawet nie wiesz, że kogoś straciłeś’’

  • Napisane 24 lipca 2015 o 13:38

Nazajutrz, mimo że oboje wcześnie wstali, żaden nie miał ochoty wychodzić z łóżka. Leżeli długo przytulając się i prawie nic nie mówiąc. Pamiętali co działo się dzień wcześniej, a zwłaszcza załamanie Toshio’ego. Hisaki bardzo martwił się o niego, nie wiedział jak chłopak da sobie radę po tym wszystkim. Wreszcie ok. 1100 postanowili wyjść z łóżka. Poszli do kuchni żeby przygotować śniadanie. Hisaki wyszedł na chwilę żeby wziąć gazetę. Kiedy wrócił usiadł do stołu, gdzie stało już danie. Czarnowłosy rozłożył gazetę i  jedząc zaczął czytać.

-Coś ciekawego?

-Nie, raczej nic…- odpowiedział Hisaki ale przerwał, kiedy zauważył cos interesującego.

-Co?

-Wiesz co? Ta gazeta jest drukowana tuż przed wprowadzeniem do sprzedaży, więc mają najświeższe wiadomości

-No i…?

-Posłuchaj ,, W nocy policja została wezwana do parku. Przypadkowy przechodzień znalazł nieprzytomnego mężczyznę. Jednak zanim przyjechał radiowóz i karetka mężczyzna zmarł. Znaleziono przy nim dokumenty, dzięki którym policja mogła go zidentyfikować. Jeden dokument wzbudził jednak zainteresowanie funkcjonariuszy. Było w nim napisane, że w przypadku śmierci mężczyzny, jego prawie pełnoletni syn ma otrzymać dowód i wcześniej zostać pełnoletnim. Policja prosi syna denata o zgłoszenie się na komendę, tam zostaną dopełnione wszystkie formalności.”

-Jest jakieś zdjęcie?

-Jest, ale mało na nim widać.

Toshio podszedł do Hisaki’ego i oparł się na jego ramieniu. Spojrzał na artykuł.

-Sądzisz, że to twój ojciec?- spytał Hisaki.

-Tak, mam takie przeczucie. Muszę iść na komendę.

-Ale… co jeśli to z dowodem to podpucha i wyślą Cię do Domu Dziecka?

-Nie sądzę, to byłoby bez sensu wysyłać mnie tam na kilka miesięcy.

Toshio widząc zmartwienie Hisaki’ego objął go za szyję i pocałował w policzek po czym powiedział:

-Nie martw się, nie masz czym.

-Mam, przejmuję się Tobą.

-Niepotrzebnie.

Gdy to powiedział, Hisaki odwrócił twarz w stronę Toshio i pocałował go, po czym poszli się przebrać i wyszli.                                                                                                                                 Gdy byli już na komendzie Toshio tak samo jak Hisaki zaczął się denerwować. Widząc to Hisaki złapał blondyna za ramię i wyszeptal:

-Pamiętaj, jestem z Tobą.

Toshio głęboko odetchnął i otworzył drzwi gabinetu. Wchodząc powiedział:

-Dzień dobry, ja przyszedłem w sprawie tego zabitego mężczyzny, którego opisano w gazecie.

-Witam- odezwał się policjant- proszę usiąść… A pan…- spojrzał na Hisaki’ego.

-On może tu być- powiedział Toshio.

-Dobrze, w takim razie słucham.

-Cóż… myślę, że ten mężczyzna to mój ojciec.

-Rozumiem, jak się pan nazywa?

-Toshio Komine.

Policjant spojrzał na dokumenty i po chwili powiedział:

-Zgadza się. Z dokumentów wynika, że ma pan w tej sytuacji otrzymać dowód osobisty. Wszystko co jest potrzebne było w kancelarii, gdzie został sporządzony dokument, więc za chwilę go dostaniesz, jednak…

-Tak?

-Najpierw chcę, żebyś potwierdził tożsamość ojca. Zaprowadzę was, bo rozumiem, że przyjaciel też idzie do ciała.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się strach. Policjant wstał i otwierając drzwi powiedział:

-Proszę za mną.

Chłopaki szli za funkcjonariuszem, aż doszli do zimnego pomieszczenia. Na środku stał stół, a na nim było coś przykryte białym płótnem. Wszyscy podeszli do stołu, a policjant podniósł materiał. W oczach Toshio’ego pojawiły się łzy, a na twarzy Hisaki’ego strach. To był ON, blady i spokojny jak nigdy.

-Tak- zaczął Toshio z zaciśniętym gardłem- to on.

-Rozumiem mówiąc to, policjant zakrył twarz martwego

Wszyscy wyszli z pomieszczenia. Policjant wyjął z kieszeni dowód Toshio’ego, który wziął wychodząc z gabinetu.

-Nie chcę pana dłużej męczyć, więc proszę- powiedział funkcjonariusz, kiwnął porozumiewawczo do Hisaki’ego i odszedł. Toshio patrzył nieprzytomnym wzrokiem w dowód. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. To był dla niego okropny cios; stracił już całą rodzinę. Od razu kiedy zaczął płakać, Hisaki mocno go przytulił. Toshio ocknął się.

-Hisaki- zaczął blondyn ale nie skończył

-Tak…- powiedział wyższy lekko się uśmiechając. Toshio spojrzał na niego i widząc spokojną twarz Hisaki’ego, chłopak również się uśmiechnął i powiedział:

-Nic, już nic- po czym przytulił głowę do klatki Hisaki’ego.

-Toshio, pamiętasz co Ci mówiłem? Pamiętaj, zawsze będę z Tobą.

-Wiem…

Obaj odsunęli się od siebie i skierowali się do wyjścia. Idąc Hisaki objął plecy Toshio’ego i obaj wrócili do domu.

Pastelowa Czerń- Rozdział III

  • Napisane 22 lipca 2015 o 12:07

Po chwili uśmiechania się do siebie Yukio spytał Tetsu:

-Przyjdziesz jutro?

-Oczywiście. Czemu pytasz?

-Bo… lekarz na pewno zadzwoni po moją matkę… ona… na pewno tu dziś przyjdzie…

-No… ale to chyba dobrze.

-Zazwyczaj może i tak, ale… jakby to powiedzieć… moja matka, delikatnie mówiąc, mnie nie lubi.

-Co? Nie rozumiem.

-Nie ważne, kiedyś Ci to wytłumaczę… jeżeli będziesz chciał tylko… przyjdź jutro.

-Dobrze, przyjdę. Zapisz mój numer, tak jakby co.

Yukio tylko się uśmiechnął, na co Tetsu odpowiedział również uśmiechem i zapisali swoje numery w telefonach.

Godzinę później Tetsu nie było już w szpitalu. Yukio leżał sam w sali. W międzyczasie lekarz poprosił go o numer telefonu do jego matki. Chłopak niezbyt się tym przejmował; myślał o Tetsu. Po chwili do sali weszła matka Yukio. Z nieprzyjemnym wyrazem twarzy powiedziała:

-Co znowu wymyśliłeś?

-Nie raczysz się nawet przywitać?

-Wita się tych, których się co najmniej lubi. Nie zasługujesz na powitanie.

Yukio przyzwyczajony do takich słów odwrócił tylko wzrok. Tymczasem jego matka postawiła na szafce reklamówkę z owocami mówiąc:

-Ledwo wróciłam z pracy i dzwonią, że w szpitalu jesteś. Znowu chciałeś TO zrobi?

-Nie.

-Pff… Jasne już ja cię znam. Mogliśmy cię w tym szpitalu zostawić.

Yukio nie chciał już nic mówić. Czuł, że to bez sensu. Spojrzał na owoce, a potem zdziwionym wzrokiem na kobietę.

-Co?- powiedziała- nie myśl sobie, że to ja ją kupiłam. Twoja siostra je kupiła.

-Podziękuj jej.

-Tak, na pewno. Dobra idę. Jutro też mam pracę.

Nic więcej nie mówiąc kobieta wyszła. Mimo, że Yukio był już przyzwyczajony do takiego, a nawet gorszego zachowania matki. Chciało mu się płakać. Z trudem przełknął ślinę i nie zauważył momentu, kiedy po policzku spłynęła mu pierwsza łza, a za nią kolejne. Sięgnął po telefon, wybrał numer i napisał sms’a.

,,Hej, tu Yukio. Śpisz już?’’

,,Nie, rysuję. Coś się stało?’’

,,Nie, nic się nie stało’’

,,Twoja mama była?”

,,Tak’’

,,I jak?’’

Yukio długo nie odpisywał, więc Tetsu dopisał:

,,Jesteś? Śpisz?’’

,,Nie, nie śpię…’’

,,Na pewno w porządku?’’

,,Tak’’

Nie sądzę… płaczesz?”

Po chwili ciszy Yukio napisał:

,,Tak’’

,,Nie, nie płacz, proszę”

,,Nie ważne… Na pewno jutro przyjdziesz?’’

,,Tak, na 100% :)’’

,,To dobrze, dziękuję :)’’

,,Nie ma za co. Nawet jakbyś nie chciał to bym przyszedł ;)’’

,,:) Dobra, idź spać. Chcę żebyś się wyspał’’

,,Kto to mówi. Ty powinieneś się wyspać. Masz odpoczywać :)’’

,,OK. ;)’’

,,No to dobranoc :*’’

,,Dobranoc :*’’

Na widok emotikony ,,buziaczek’’ Yukio się zarumienił. Mimo, że to tylko znak graficzny poczuł jakby Testu był przy nim i mocno go przytulił, tak jak wtedy na moście gdy go złapał. Z kolei Tetsu i przy wysyłaniu i przy odbieraniu sms’a z tą emotikoną był zarumieniony. W tym momencie jego największym marzeniem było przytulić  Yukio jak najmocniej. Oboje nakryli się kołdrami i wtulając się w nie i myśląc o sobie nawzajem, głęboko zasnęli.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIII ,,Wyznania i łzy’’

  • Napisane 17 lipca 2015 o 19:38

Oboje siedzieli na kanapie i pili herbatę. Rany były opatrzone, a krew posprzątana. Hisaki patrzył w kubek, który trzymal w rękach. Co chwila spoglądał na Toshio’ego, który ku jego zdziwieniu całkiem dobrze to znosił.

-Toshio-  powiedział Hisaki- wszystko dobrze? Nic nie mówisz.

-Tak – odpowiedział Toshio i po chwili dodał- Idę do łazienki.

Chłopak wstał i kompletnie bez emocji wyszedł do innego pomieszczenia. Hisaki czuł, że coś jest nie tak. Mimo, że Toshio zazwyczaj był bardzo cichy, teraz jego milczenie wzbudzało niepokój u zakochanego w nim chłopaka.

Toshio stał nieruchomo nad umywalką, opierając się o nią. Głowę miał przed lustrem ale nie patrzył w nie. Nie wiedział za bardzo co się dzieje. Po chwili spojrzał w odbiciu samemu sobie prosto w oczy. Dopiero teraz wszystko do niego dotarło. Ogarnął go ogromny smutek, a jego serce przeszyło straszliwe cierpienie. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Początkowo twarz, która kompletnie nic nie wyrażała, w tym momencie była pełna Smutku. Fakt, że ON przyszedł tutaj, gdzie czuł się bezpiecznie, gdzie był z kimś kogo kocha, go przerażał. Wszystko potęgowało to, że okrutny mężczyzna pobił Hisaki’ego , a on nic nie mógł zrobić. Nogi zrobiły mu się jak z waty i blondyn upadł na kolana. Łzy płynęły mu coraz szybciej i gęściej. Co chwila pociągał nosem i jęczał z bólu, ale nie chciał żeby Hisaki go usłyszał, więc zakrył usta dłońmi. Nie mógł powstrzymać się od płaczu. Jego siły były już wyczerpane.

Hisaki czekał już długo na powrót Toshio’ego. Długa nieobecność chłopaka niepokoiła go jeszcze bardziej. Podszedł do drzwi i przyłożył do nich ucho. Chwilę słuchał i jego starania nie poszły na marne. Z trudem usłyszał pociąganie nosem i głos Toshio’ego.

-Toshio, Aniołku, wszystko dobrze?

-Tak.

Hisaki oczywiście nie uwierzył. Po chwili zastanawiania się co ma robić postanowił wejść do łazienki. Otworzył drzwi i powoli zajrzał do środka. Z przerażeniem spojrzał na Toshio’ego, który siedział na kolanach ze spuszczoną głową, którą podniósł tylko żeby wziąć oddech. Jego twarz była cała zapłakana, jedynie czoło miał suche. Hisaki podszedł do niego i z przerażeniem upadł na kolana.

-Toshio- powiedział ze ściśniętym gardłem-  Skarbie… Aniołku… Co się stało?

-Hisaki…- spojrzał na niego blondyn i rzucił mu się na szyję- Hisaki, obiecaj mi coś.

-Co takiego?

-Obiecaj, że zawsze będziesz ze mną, że już zawsze będziemy razem.

Hisaki spojrzał na Toshio’ego, który patrzył na niego swoimi dużymi, zielonymi, zapłakanymi oczami. Czarnowłosy odgarną blond włosy z jego czoła, otarł łzy z policzków, pocałował go w czoło i powiedział:

-Oczywiście, że będziemy. Przecież Cię kocham, kocham nad życie i zawsze będę przy tobie, rozumiesz, zawsze.

Toshio patrzył na niego z rumieńcami na twarzy. Początkowo jeszcze smutny powoli zaczął się uśmiechać. Dotknął policzków Hisaki’ego, a głowę schował między jego ramiona. Czarnowłosy mocno objął drobnego chłopaka i przytulał tak, jakby nie chciał już go wypuścić. Poczuł, że blondyn nie da rady iść sam. Wstał i podniósł Toshio’ego na ręce. Trzymał go delikatnie i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, a sam usiadł obok niego głaszcząc go po głowie i mówiąc:

-Jest już późno, a ty powinieneś odpocząć po tym wszystkim. Śpij, kochanie.

Z uśmiechem chciał wstać i wyjść do kuchni, ale Toshio pociągnął go za koszulkę.

-Hisaki- powiedział z sennym spojrzeniem- zostań. Proszę, połóż się ze mną.

-Dobrze, dla Ciebie wszystko.

Hisaki położył się obok Toshio’ego i oboje się do siebie przytulili. Chwilę jeszcze leżeli, Hisaki odgarniał i trochę bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, a ten tylko trochę chichotał, ale po pewnym czasie oboje zasnęli nadal się przytulając.

°o°

  • Napisane 6 lipca 2015 o 10:07

CHCEM!!!!!!!! /Natka