Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Opowiadanie Yaoi'.
Wyświetlam 1 - 10 z 23 notek

Po Tylu Latach- Rozdział I

  • Napisane 1 września 2015 o 16:05

W jednej z dzielnic Tokyo było przedszkole uważane za jedno z lepszych w całym mieście. Najlepszym i najbardziej lubianym przez dzieci nauczycielem był Kuroko Tetsuya. Tego dnia miała przyjść nowa dziewczynka, na co nie mogły doczekać się zarówno dzieci jak i sam Kuroko. Około 900 miła kobieta przyszła z malutką, uroczą dziewczynką o czerwonych włosach.

-Dzień dobry- powiedziała kobieta wchodząc do środka.

-Witam- odpowiedział Kuroko trzymając listę. -To pewnie nasza nowa koleżanka. Jak masz na imię?

-Jestem… Kimiko Taiga.

Kuroko zdziwił się. Spojrzał na listę; nazwisko się zgadzało. Przeszło przez niego dziwne uczucie. Po chwili otrząsnął się i zaprosił dziewczynkę do sali.

-I jeszcze jedno- powiedziała kobieta zatrzymując Kuroko- Po południu po Kimiko przyjdzie jej wujek. Wróciliśmy z mężem i jego bratem ze Stanów więc nie mamy za bardzo czasu.

-Rozumiem.

-Dziękuję bardzo. Dowidzenia.

-Dowidzenia.

Dzień minął spokojnie. Po południu w przedszkolu została już tylko Kimiko i oczywiście Kuroko. Po chwili do Sali wszedł wysoki mężczyzna.

-Dzień dobry. Przyszedłem po Kimiko Taiga’ę- powiedział mężczyzna. Na te słowa Kuroko odwrócił się. W drzwiach stał mężczyzna o czerwonych włosach z ciemnymi końcówkami i czerwonych oczach. Oczy Koroko zabłyszczały. Kimiko zerwała się z krzesełka i podbiegła do osłupiałego Kagami’ego z radosnym okrzykiem:

-Wujek!

-Hej księżniczko- odpowiedział Kagami. Tuż za dziewczynką szedł Kuroko.

-Kuroko- powiedział Kagami, a n jego twarzy pojawił się uśmiech- Hej, tyle lat.

-Cześć Kagami. To twoja bratanica?

-Tak. Niedawno wróciłem z bratem i jego żoną z USA.

-Wiem rozmawiałem z nią rano.

Kuroko nie wiedział czemu ale z jakiegoś powodu cieszył się, że Kagami nie jest ojcem Kimiko. Ta tymczasem spytała:

-Wujku, znasz Kuroko-san?                        

-Tak, kiedyś byliśmy razem w klasie w liceum i graliśmy razem w koszykówkę.

-Tak, pamiętam! Zawsze jak grałeś z tatą w kosza to mówiłeś, że jest beznadziejny, i że najlepiej to było jak grałeś z Kuroko-san. Mówiłeś, że tylko wtedy było naprawdę fajnie.

Na twarzy Kagami’ego pojawił się rumieniec.

-Dobra- zaczął- leć zmienić buty.

Dziewczynka pobiegła na korytarz. Kuroko podszedł bliżej Kagamiego i powiedział:

-Kimiko jest urocza.

-Tak…

-Możesz przekazać jej mamie, że nie musi się martwić. Kimiko szybko zaprzyjaźniła się z innymi.

-Ok., Kuroko…

-Tak?

-Pomyślałem sobie, że może poszlibyśmy… naprzykład przejść się czy coś…

-Jasne…

-Wiem. Pamiętasz bar, do którego chodziliśmy po szkole?

-Tak.

-Tam się przejdziemy… chyba że…

-Kagami-kun- Kagami na te słowa znów lekko się zarumienił; tak dawno nikt do niego tak nie mówił-Możemy iść.

Słysząc to Kagami szczerze się ucieszył, co wyraził swoim ,,szczerym uśmiechem’’. Kuroko także był szczęśliwy; spotkali się po tylu latach, a myślał, że nigdy się już nie zobaczą.

 

Pastelowa Czerń- Rozdział VIII

  • Napisane 26 sierpnia 2015 o 15:05

Tetsu siedział już długo w domu Yukio. Czarnowłosy wyszedł po chwili do łazienki, a Tetsu sięgnął po swoją torbę. Wyjął z niej swój szkicownik i zaczął przeglądać szkice. W tym czasie Yukio wrócił do pokoju i usiadł naprzeciwko ukochanego.

-Przeglądasz szkice?

-Tak…

-Tylko uważaj, bo ostatnio skończyło się to niezbyt dobrze- powiedział żartobliwym tonem chłopak.

-A… tak… haha… ale tak na poważnie to chyba coś narysuję.

-Ale nie masz pomysłu?

-No…

Yukio spojrzał na Tetsu i wziął część kartek. Wyższy nie protestował ale to dla tego, że nie pamiętał co tam ma. Zielonooki przeglądał szkice. W pewnym momencie przerwał i zapatrzył się w trzy z nich, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Widząc to i nie wiedząc jeszcze o co chodzi, Tetsu spytał:

-Coś się stało?

-Ty to narysowałeś?

-To mój szkicownik, więc chyba tak. A co?

Tetsu spojrzał na kartki. Były na nich trzy portrety Yukio i na wszystkich wyglądał jak żywy.

-Ja… tak tylko…- zaczął Tetsu, ale Yukio momentalnie ,,zawiesił’’ mu się na szyi. Chłopak nic nie mówiąc mocno przytulił się do czarnowłosego.

Po chwili Tetsu spostrzegł, która godzina.

-Cholera, mama będzie zła.

-Faktycznie już późno.

-Tak, będę leciał.

Chłopaki zeszli na dół, a przy drzwiach pocałowali się i pożegnali. Tetsu wyszedł, a Yukio stał przez chwilę w otwartych drzwiach i patrzył jak wyższy odchodzi. Ten wychodząc z bramki odwrócił się jeszcze i pomachał i odszedł. Jednak nie zauważył czegoś ważnego, a właściwie kogoś. Z samochodu zaparkowanego pod płotem Takei’ch wyjmowali walizki rodzice Yukio. Tetsu nigdy ich nie widział, a nawet się z nimi nie minął, a auto stało dość daleko od bramki. Matka Yukio ze zdziwieniem przyglądała się nieznajomemu. Na początku myślała, że przyszedł do Hisae, ale uświadomiła sobie, że jej córka jest zagranicą.

-Więc przyszedł do Yukio…- powiedziała do swojego męża, który również był zaciekawiony tą sytuacją.

Małżeństwo weszło do domu. Yukio był wtedy w kuchni, więc momentalnie ich usłyszał. ,,Rodzice?’’ myślał ,,Już są? Boże! Żeby nie widzieli jak Tetsu wychodził.” Chłopak wyszedł do przedpokoju.

-Witaj- usłyszał opryskliwe przywitanie swojej matki.

-Hej.

-Jak się czujesz?

Mimo wyczuwalnej z kilometra ironii, był zdziwiony tym pytaniem. Jednak spokojnym tonem odpowiedział.

-Dobrze.

-Jak ma mu nie być dobrze?- zaczął ojciec- Widziałaś przecież, miał gościa. Musiał się dobrze bawić.

-Racja- kontynuowała kobieta- No gadaj!

-Ale co?

-Ile wychlaliście?

-Co? Za kogo ty mnie masz?!

-Racja. Co, jaranko było?

-Jak tak możesz?!

-Mogę, bo to mój dom i nie życzę sobie żeby ten chłopak tu przychodził!

-Nawet go nie znasz!

-I co z tego? Nie chcę go tu widzieć!

-Dlaczego? A tak! Bo przychodzi do MNIE! A gdyby przychodził do Hisae to by było dobrze!

-A żebyś wiedział!

-Ty…

-Dość!- wtrącił ojciec- Nigdy więcej ma tu nie przychodzić. A ty za swoje zachowanie idziesz do swojego pokoju!

-Świetnie, bo widzę ,że na inteligentną rozmowę nie mogę tu liczyć!

-Nie pyskuj gówniarzu!

Yukio wściekły zamknął się w pokoju. Jego gardło było ściśnięte. ,,Nawet go nie znają, a go nienawidzą…’’ myślał przełykając ślinę. Chwycił telefon i szybko napisał do Tetsu.

,,Wrócili’’

,,Rodzice?’’

,,Tak’’

,,To niezbyt dobrze’’

,,Wiem… ale najgorsze jest to, że Cię widzieli i od razu powiedzieli, że nie chcą Cię tu widzieć’’

,,Czyli nie mogę już do Ciebie przychodzić?’’

,,Tak… ale i tak się spotkamy?’’

,,No oczywiście. Jutro w parku.’’

,,Ok.’’

,,Yukio…’’

,,Tak?’’

,,Kocham Cię ♥’’

,,Tez Cię kocham ♥’’

 

 

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVIII ,,Okulary”

  • Napisane 21 sierpnia 2015 o 11:29

Cały następny dzień minął spokojnie. Mimo, że oboje pamiętali o niefartownym spotkaniu, nie wspominali o tym. Nie chcieli psuć między sobą atmosfery. Toshio bał się, że coś stanie się Hisaki’emu. Wiedział do czego zdolny jest Iseo, w dodatku mężczyzna dowiedział się co łączy chłopaków. Dla Toshio’ego większą męką niż prześladowanie przez Iseo czy nawet znęcanie się nad nim ojca, czy śmierć matki było cierpienie Hisaki’ego. Sam fakt, że Iseo mógłby nachodzić Hisaki’ego był dla Toshio przerażający. Z kolei Hisaki nie mógł uwierzyć w to, że Toshio’ego spotkało tyle złego: utrata ukochanej matki; alkoholizm i znęcanie się ojca, a w końcu jego śmierć, to w dodatku jest nękany przez jak go nazwał: ,,Napakowanego basiora o ilorazie inteligencji niższym od żaby’’ chociaż to obraza dla wszystkich żab. Nigdy nie pomyślałby, że Toshio’ego spotkało aż tyle złego. Teraz rozumiał to, o czym rozmawiały ich koleżanki zaraz po przyjściu blondyna do ich klasy. Nie rozumiał natomiast kim był ten Iseo, skąd Toshio znał takich typów i czego ten mężczyzna chce od niebieskookiego. Mimo tych wszystkich wątpliwości czarnowłosy nie chciał na razie o tym rozmawiać. ,,Zbyt dużo przeszedł… nie chcę żeby się tak męczył… i tak cierpiał… dam mu odpocząć’’ myślał Hisaki i tak też zrobił.

Późnym popołudniem Hisaki ponownie siedział na łóżku w sypialni i czytał książkę. Po chwili do pokoju wszedł Toshio. Usiadł obok chłopaka, ,,zawiesił’’ ręce na szyi brązowookiego i spojrzał na kartki książki.

- Co czytasz?- spytał blondyn.

-Bardzo ciekawą opowieść. Wciągnęła mnie.

-Lubisz czytać?

-Uwielbiam. A ty lubisz czytać?

-Tak, ale nigdy nie miałem możliwości żeby dużo czytać. Mama, jak jeszcze żyła, dużo mi czytała, ale potem…- Po chwili milczenia Toshio dodał- Poczytasz mi trochę?

-Co?

-Czy mi poczytasz?

-No nie wiem…
-Ok., nie nalegam ale… pamiętam jak kiedyś mój dziadek czytał mojej babci na głos, a potem rozmawiali na temat przeczytanego fragmentu. Oni już nie żyją, ale bardzo się kocha lido samego końca… Przypomniało mi się to i pomyślałem, że… ale to głupie.

-Wcale nie. Rozumiem, więc… dobra przeczytam Ci.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się szczery uśmiech i rumieniec. Hisaki zaczął czytać. Chwilę czytał, ale coś zwróciło uwagę Toshio’ego. Przerwał mu i powiedział:

-Czy ty dobrze widzisz?

-Tak…

-Nie sądzę.

Hisaki nie odpowiedział. Toshio wstał i rozejrzał się po półkach. Na wysokiej półce zauważył pudełko. Wziął je i wyjął z nich okulary. Usiadł tuż przed chłopakiem, założył mu okulary i powiedział:

-I co?

-No dobra… powinienem nosić okulary do czytania.

-Więc czemu tego nie robisz?

-Bo… źle w nich wyglądam.

-Co? Świetnie w nich wyglądasz.

-Serio?

-Tak.

Hisaki zarumienił się. Toshio usiadł między nogami Hisaki’ego opierając się plecami o jego brzuch. Ten oplótł rękami blondyna, trzymając książkę przed jego twarzą i czytał dalej, teraz już płynnie. Po pewnym czasie zaczęli zasypiać więc przebrali się i poszli spać.

Pastelowa Czerń- Rozdział VII

  • Napisane 19 sierpnia 2015 o 13:15

Dni mijały szybko i miło. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego zaczął się temat nauki.

-Gdzie będziesz chodził do szkoły?- spytał Tetsu.

-Do takiej szkoły, gdzie chodzą osoby uzdolnione artystycznie.

-A ty mówiłeś, że nie masz talentu…

-Oj tam…

-Zaraz… Co powiedziałeś?! Mówisz o Art High School?!

-Tak, a co…?

-Ja też tam idę!

-Żartujesz sobie?

-Nie! Będziemy w jednej klasie!

-Skąd ta pewność? Przecież mogą nas dać do innych klas.

-Na pewno nie. Nie przyjmują tam byle kogo, więc tworzą zawsze jedną klasę, w dodatku małą. Będziemy razem w klasie na 100%.

-Super. Będziemy RAZEM w szkole dla ,,wyjątkowych’’.

-,,Wyjątkowych’’?

Na twarzy Yukio pojawił się rumieniec. Czarnowłosy milczał przez chwilę ale chcąc to przerwać kontynuował rozmowę.

-Wiesz… ja to ja ale ty… jesteś wyjątkowy.

-Ja? Wyjątkowy?

-Tak. Dla mnie tak…

Tetsu zarumienił się. Przysunął się do Yukio i położył swoją głowę na ramieniu czarnowłosego. Spojrzał na jego kolczyki i usta, potem na oczy i powiedział:

-Dla mnie to ty jesteś wyjątkowy.

Yukio uśmiechnął się i położył swoją głowę, opierając swój policzek na głowie Tetsu. Złapali się za ręce i spletli swoje palce. Zamknęli oczy i uśmiechając się siedzieli jeszcze długo.

Po pewnym czasie Tetsu odsunął swoją głowę i powiedział:

-Kiedy miała być lista przyjętych na stronie internetowej szkoły?

-W drugim tygodniu przerwy, czyli już powinny być.

-No tak… zapomniałem o tym.

-Poczekaj.

Yukio wstał, podszedł do biurka, gdzie leżał zamknięty laptop. Wziął go, wrócił do Tetsu i uruchomił go.

-Zaraz sprawdzimy kto został przyjęty.

Długo nie czekali. Na głównej stronie szkoły widniał napis: ,,Wyniki rekrutacji.” Jednak żeby je zobaczyć trzeba było się zalogować. Yukio wpisał swój login i hasło. Pierwszą rzeczą, którą zobaczył była informacja, że został przyjęty. Kolejną było to, że ich klasa będzie wielonarodościowa  -Więc zobaczmy kto będzie z nami w klasie- powiedział Tetsu.

-A da się?

-Chyba tak… Tak! Tutaj!

Tetsu wskazał jedną z zakładek. Wyskoczyła bardzo ogólna lista.

-Hmm… nie ma nazwisk tylko narodowości.

-No… oprócz nas… Bo chyba ty jesteś już na liście?

-Tak. Widziałem, że mnie przyjęli ale nie było jeszcze listy.

-Ok. Będą z nami :jeszcze jeden Japończyk, Koreańczyk, Francuzka, Brytyjczyk, Hiszpanka, Amerykanin, Rosjanka, Norweg, Irlandka, Niemiec, Rumunka, Włoch, Polka, Brazylijczyk, Indyjka, Australijczyk, Turczynka i… to wszyscy.

-Fajnie. Ciekawe tylko czy mówią po japońsku.

-Nie wiem, pewnie tak… albo będą mówić po angielsku.

-Tak czy siak, będzie ciekawa klasa… i będzie więcej chłopaków.

-Serio?

-Tak… jedenastu chłopaków i osiem dziewczyn.

-Aha… chłopaków nie do pary ale dziewczyny zawsze będą miały którąś do towarzystwa.

-Racja. Ale może ktoś jeszcze dojdzie.

-Może i tak.

Rozmowa urwała się. Chłopcy patrzyli sobie przez chwilę w oczy po czym Yukio się zerwał i czule pocałował Tetsu. Po chwili uśmiechnął się i powiedział:

-Cieszę się, że będziemy praktycznie cały czas ze sobą- po czym obaj uśmiechając się mocno się przytulili.

 

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVII ,,Kąpiel”

  • Napisane 14 sierpnia 2015 o 14:09

Reszta dnia minęła bardzo spokojnie, aż za bardzo. Toshio mało się odzywał, a Hisaki nie mógł zapomnieć o osobie, którą spotkali. Nigdy wcześniej tak się nie czuli; z jednej strony bezgranicznie sobie ufali, a z drugiej żaden nie mógł do końca zrozumieć drugiego.

Był już wieczór. Hisaki siedział w sypialni i czytał książkę. Miał deja vu , ale nie wiedział czemu. Gdzieś to widział, ale gdzie? Po chwili podniósł wzrok i zobaczył, że Toshio skończył brać prysznic. Czarnowłosy wiedział już skąd wzięło się to dziwne uczucie. Było tak jak wtedy gdy Toshio był u niego pierwszy raz. Blondyn stał tuż przed nim w samej koszuli sięgającej mu do kolan z tą różnicą, że tym razem miał związane włosy, grzywkę ,,zaczesaną’’ opaską i składał swoje ubrania. Hisaki po raz pierwszy widział swojego chłopaka w takiej fryzurze.

-Toshio…- powiedział Hisaki- kotku, masz świetną fryzurę

-Co?

Zdezorientowany na początku chłopak dotkną swoich włosów i dopiero wtedy domyślił się o co chodzi. Nie rozwiązał włosów, których nie chciał zamoczyć.

-Kurczę, zapomniałem- mówiąc to Toshio chciał zdjąć gumkę i opaskę. W tym momencie Hisaki stanął  i delikatnie złapał go za ręce.

-Nie- powiedział- nie rób tego. Bardzo Ci tak ładnie.

-Serio?

-Tak, chociaż… we wszystkim Ci ładnie.

Toshio zarumienił się i przytulił do Hisaki’ego.

-No dobra- zaczął wyższy- idę się wykąpać. Idziesz?

-Ja… Po co?

-Naleję wody do wanny… Będzie miło… Nie kąpałeś się nigdy np. z mamą jak byłeś mały?

-No tak ale… to była moja mama, a ja byłem bardzo mały…

-Oj tam, przecież mówiłeś, że jestem dla Ciebie jak rodzina. Poza tym nadal jesteś mały, a w każdym razie mniejszy ode mnie.

Toshio coraz bardziej się rumienił i odwrócił wzrok. Nie wiedział co odpowiedzieć. Po chwili Hisaki pociągnął blondyna do łazienki. Zaczął nalewać wody do wanny i zdjął koszulkę.

-No przestań- zwrócił się do blondyna

-Ja…- zaczął Toshio ale urwał bo na ustach poczuł usta hisaki’ego. Po chwili blondyn się uspokoił.

Chwilę później siedzieli w wannie. Toshio sięgnął po szampon i nalał go na dłoń, którą dotknął włosów Hisaki’ego i zaczął pienić płyn na czarnych włosach.

-Co robisz?- spytał zdziwiony Hisaki.

-Cały czas mówisz, że mam ładne włosy. Twoje też są ładne, więc czemu mam o nie, nie zadbać?

Hisaki uśmiechnął się i grzecznie siedział. Kiedy piana została spłukana z włosów, czarnowłosy odwrócił się, nalał na dłoń szamponu i zaczął myć włosy Toshio’ego. Wyższy zgarnął trochę piany z głowy blondyna>

-Skarbieee…- powiedział przedłużając ostatnią literę. Toshio odwrócił się, a Hisaki dmuchnął pianę na jego twarz. Oboje zaczęli się śmiać.

Chłopaki wyszli z kąpieli i ubrali się w piżamy.

-I co?- zaczął Hisaki- Było tak strasznie?

-Nie… Było bardzo miło.

-Widzisz- powiedział wyższy i pocałował Toshio’ego po czym poszli położyć się do sypialni i zasnęli.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XVI ,,Sen i przeszłość’’

  • Napisane 7 sierpnia 2015 o 18:42

Nazajutrz Toshio obudził się spokojnie otwierając oczy. Gdy to zrobił zobaczył uśmiechniętą twarz HIsaki’ego.

-Dzień dobry Aniołku- powiedział czarnowłosy

-Dzień dobry.

-Co Ci się śniło kochanie? Cały czas, kiedy spałeś, uśmiechałeś się.

-Co mi się śniło…? Mama… Jej jasne włosy i oczy… Jej ręce… Przytuliła mnie… I… Miała skrzydła ale… Był też tata… Był jak kiedyś… Był… dobry… I też miał skrzydła…

Hisaki nie wiedział co powiedzieć. Odgarnął włosy z czoła blondyna i pocałował je.

-Zapomniałem Cię ,,przywitać’’- powiedział Hisaki.

Zarumieniony Toshio spojrzał na niego. Po chwili przysunął twarz do szyi czarnowłosego i pocałował ją. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się ogromny rumieniec. Mimo bardzo przyjemnego uczucia w brzuchu, musiał zastanowić się co odpowiedzieć w kwestii snu Toshio’ego. Pocałunkiem chciał odwrócić od tej sprawy uwagę, ale widząc, mimo uśmiechu, zatroskanie blondyna, wiedział, że to się nie udało. Po chwili milczenia czarnowłosy powiedział:

-Wiesz… wierzę, że Twoi rodzice na prawdę stali się aniołami i patrzą na Ciebie z góry i myślą, że mają najwspanialszego syna na świecie.

Toshio patrzył na Hisaki’ego jakby słyszał coś czego nie wie. Mocno przytulił się do chłopaka i powiedział:

-Myślę, że patrzą też na Ciebie i myślą, że mam najlepszego chłopaka na świecie.

-Chłopaka…

Toshio zarumienił się jeszcze bardziej. Uświadomił sobie, że mimo iż Hisaki mówił, że go kocha to nigdy nie powiedział, że są parą.

-To znaczy…- zaczął blondyn-… Ja…

Hisaki przerwał mu składając pocałunek na jego ustach.

-Czemu zacząłeś się denerwować?

-No bo… Nie wiem…

-Spokojnie, czy ja powiedziałem, że nie jesteśmy razem?

-Myślałem, że…

-Źle myślałeś. Jestem Twoim chłopakiem, a Ty moim.

Toshio patrzył na Hisaki’ego nie wiedząc co myśleć. Z kolei Hisaki czule pocałował blondyna.

Po wyjściu z łóżka i przebraniu się Toshio zajrzał do lodówki. Dłuższą chwilę wpatrywał się w półki, kiedy dołączył do niego Hisaki.

-Trzeba zrobić zakupy.- stwierdził wyższy obejmując od tyłu blondyna i opierając brodę na jego ramieniu.

-Tak myślisz?

-No… Zakładaj buty, idziemy.

Wyszli z mieszkania i poszli do sklepu.

Wchodząc do marketu Hisaki wziął wózek. Przechodzili między półkami i stoiskami wybierając produkty.

-Chyba zrobimy jakąś ucztę- powiedział żartobliwie Toshio.

-Chyba tak- odpowiedział Hisaki śmiejąc się.

Wyszli ze sklepu z zakupami i skierowali się do domu. Tuż pod blokiem złapali się za ręce. Nie zauważyli, że ktoś ich obserwuje.

-To oni?

-Tak. Nasze ,,kochane słodziaki’’.

Iseo rozmawiał ze znajomym.

-Muszę zobaczyć jak reagują, bo na razie widzę, że są w bardzo bliskiej relacji.

Iseo spojrzał na kolegę i podszedł do zakochanych.

-Cześć Toshio- powiedział z ironią Iseo.

-Co tu robisz- odpowiedział blondyn

-Toshio, kto to?- spytał Hisaki

-Nikt, nikt ważny.

-O… wstydzisz się znajomych?

-Możesz odejść?

-Toshio, kto to jest?

-Jestem Iseo Yosutake.

-Dobra, super miło jest Hisaki’emu  cię poznać. Idziemy.- Toshio pociągnął za sobą Hisaki’ego i szybko wrócili do domu. Do Iseo podszedł kolega.

-I jak?- spytał mężczyzna.

-Wszystko wiem, zrobię co mogę.

-Dzięki, masz u mnie tańszą działkę.

-Spoko- odpowiedział nieznajomy i przybył piątkę z Iseo.

Tymczasem w mieszkaniu Hisaki dalej dopytywał się o Iseo.

-Toshio, kto to jest?

-Nikt, już mówiłem.

-Ale…

Toshio nie dał mu dokończyć całując Hisaki’ego.

-Zapomnij o nim- powiedział blondyn.

-Jak mam zapomnieć? To jest okropnie dziwne.

-Wiem, ale… To moja przeszłość i chcę o tym zapomnieć.

-Toshio czy ty… byłeś z nim?

-Co?! Nie!

-Więc o co chodzi?

-O nic, chcę o tym zapomnieć.

Hisaki wiedział, że Toshio’emu jest z tym ciężko, więc postanowił więcej nie pytać. Przytulił Toshio’ego i powiedział:

-Ok., rozumiem, nie musisz mówić.

-Nie chcę o tym mówić, ale nie chcę żebyś był na mnie zły.

-Nie jestem zły, rozumiem Cię, każdy ma coś o czym chce zapomnieć. Przecież Cię kocham skarbie, jesteś moim chłopakiem, nie jestem na Ciebie zły.

Też Cię kocham i nie chcę Cię martwić.

-Rozumiem, ale pamiętaj, zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, zawsze jestem obok Aniołku.

Chłopak mocno przytulił ukochanego i oboje zabrali się za przygotowywanie jedzenia.

Pastelowa Czerń- Rozdział V

  • Napisane 5 sierpnia 2015 o 16:47

Tej nocy żaden nie zmrużył oka. Myśleli o sobie nawzajem, a gdy tylko zamknęli oczy widzieli twarze drugiego. Tetsu  strasznie tęsknił za drobniejszym od swojego ciele Yukio, za jego zielonymi oczami i słodkimi- jak sądził Tetsu- kolczykami czarnowłosego. Chcąc przypomnieć sobie jego głos, czytał sms’y wyobrażając sobie jakby to brzmiało w ustach Yukio. Miał ochotę do niego zadzwonić, ale myślał, że śpi i nie chciał go obudzić. Yukio również nie mogąc zasnąć przeglądał wiadomości w telefonie. Strasznie tęsknił za przytulaniem Tetsu. Chciał wtulić się w jego ramiona i patrzeć tylko w czarne oczy. Wiedział, że o tej porze to niemożliwe, ale nie mógł o tym zapomnieć. Tak minęła bezsenna noc dla obu chłopaków.

Następnego dnia Tetsu poszedł do szpitala odwiedzić Yukio. Matka czarnowłosego była wcześniej. Wchodząc do Sali, w której był Yukio, Tetsu bardzo się zdziwił. Chłopak siedział na łóżku ubrany w swoje czarne ubrania, w jednym glanie na nodze (na drugiej miał gips) i ze spuszczoną głową. Gdy wyższy chłopak wszedł do sali Yukio podniósł wzrok i powiedział:

-Tetsu… cieszę się, że przyszedłeś.

-Hej Yukio, coś się stało?

-Nie, wipisują mnie do domu. Naprawdę, dobrze, że przyszedłeś i nie muszę długo czekać na rodziców.

-Nie mogliby zwolnić się na chwilę z pracy?

-Co ty, wiesz jacy są. Poza tym wyjechali w delegację. Pracują w jednej firmie, więc jeżdżą razem.

-A twoja siostra?

-Hisae wyjechała obejrzeć akademik. Będzie studiować za granicą.

-Więc kto miałby cię odebrać?

-Nie wiem… chyba nikt. Musiałbym czekać na któreś z nich.

-Głupota.

-Mi to mówisz?

Chłopcy zabierając rzeczy Yukio poszli do recepcji odebrali wypis podpisany wcześniej przez matkę Yukio i poszli do domu czarnowłosego.

Po dłuższej chwili spaceru doszli do dużego domu. Tetsu był zdziwiony warunkami mieszkalnymi Yukio. ,,Jak chłopak mieszkający w takim domu może być tak nieszczęśliwy?’’ myślał Tetsu wchodząc do budynku.

-Wow jaki dom…- powiedział Tetsu

-Taa… ale dla mnie to tylko budynek.

Tetsu nie odpowiedział, tylko popatrzył na smutnego Yukio, który po chwili powiedział:

-Dzięki za pomoc.

-Ej, pomogę ci to wszystko zanieść do pokoju.

-Nie trzeba.

-Przestań, z gipsem na ręce i nodze na pewno dasz radę.

Yukio zarumienił się i nic nie powiedział. Tetsu wziął torbę i zaniósł ją do pokoju, prowadzony przez Yukio. Weszli do ciemnego pokoju, w którym panował porządek.

-W porównaniu do mojego pokoju, ten… jest…

-Mroczny?

-Nie… czyściutki.

Yukio zaśmiał się i usiadł na łóżku. Tetsu położył torbę i usiadł obok chłopaka. Rozejrzał się po pokoju i powiedział:

-Naprawdę przytulnie. Sam to urządzałeś?

-Tak, aż dziwne nie…?

Rozmawiali tak przez dłuższą chwilę w miłej atmosferze. Jednak w pewnym momencie Yukio zamilkł i spuścił głowę.

-Co się stało- spytał Tetsu

-Czemu to robisz?

-Ale co?

-To wszystko: pomagasz, pocieszasz, przychodzisz, pisesz…

-Haha… wszystko na ,,p’’…

-Nie zmieniaj tematu- Na te słowa Tetsu zarumienił się- Dlaczego? Po prostu mi powiedz dlaczego…

-Wiesz… widzisz… ja… martwię się o ciebie… i… zależy mi na tobie. Wiem, że nie znamy się długo ale… ja… chyba… coś… do ciebie czuję… i… jeżeli … uważasz mnie teraz za… kompletnego idiotę to…

Tetsu nie zdążył dokończyć, bo Yukio podniósł się na swojej zdrowej ręce i pocałował Tetsu. Ten był w szoku. Otworzył szeroko oczy, ale po chwili zamknął je i nie myślał już o niczym.

-Ja ciebie też…- powiedział czarnowłosy

Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił. Popatrzył na tak samo zarumienioną twarz Yukio i mocno go przytulił ze ściśniętym i dziwnie przyjemnym uczuciem w brzuchu, co poczuł również Yukio. Siedzieli tak jeszcze długo nie chcąc puścić siebie nawzajem.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XV ,,Uśmiech przez łzy’’

  • Napisane 31 lipca 2015 o 11:48

Chłopaki wrócili do domu. Hisaki wiedział, że Toshio nie ma dobrego humoru, więc postanowił go trochę rozweselić. Objął blondyna w pasie i mocno przytulił, tak że jego głowa była odsunięta. Czarnowłosy ze szczerym uśmiechem powiedział;

-Widzisz, jesteś ode mnie młodszy, a jednak w pewnym sensie starszy.

Toshio widząc co chce zrobić Hisaki uśmiechnął się i powiedział;

-Tak?

Wyższy widział nieszczery uśmiech, uśmiech przez łzy. Dotknął jego twarzy i spoważniał.

-Przestań- powiedział Hisaki- czemu udajesz? Po co próbujesz się śmiać skoro chce Ci się płakać?

Toshio popatrzył dużymi oczami na Hisaki’ego. Po chwili zaczęły się w nich zbierać łzy. Chłopak przytulił głowę do ciała Hisaki’ego i zamknął oczy. Czarnowłosy schylił głowę, a ręką dotknął włosów Toshio’ego. Po policzkach blondyna zaczęły płynąć łzy. Coraz bardziej i mocniej przytulał Hisaki’ego, jego pięści zacisnęły się na plecach wyższego gniotąc jego koszulkę. Toshio był roztrzęsiony, coraz bardziej płakał, nie potrafił tego powstrzymać. Czuł, że traci nad sobą panowanie; nogi zaczęły mu się trząść i robić ,,jak z waty’’, łzy nie przestawały płynąć, a dłonie nie mogły przestać zaciskać się w pięści. Toshio brał coraz częstsze, płytsze i coraz bardziej rozpaczliwe oddechy. W końcu nie wytrzymał. Nogi się ugięły, a zapłakany chłopak padł na kolana. Hisaki ukląkł w ślad za nim. Mocno go przytulił, tak żeby wiedział, że jest bezpieczny, że może płakać przy nim ile chce.

-Spokojnie- powiedział Hisaki- Wiem, że straciłeś całą rodzinę i jest Ci bardzo ciężko, ale…

Chłopak przestał mówić gdy zobaczył odsuwającą się głowę Toshio’ego i jego zapłakaną twarz. Blondyn nie otwierając oczu pokręcił nerwowo i przecząco głową mówiąc:

-Nie… Nie straciłem całej rodziny.

-Ale…- zaczął Hisaki ale przerwał gdy poczuł kciuk Toshio’ego na swoich ustach. Ten zbliżył się do chłopaka i czule go pocałował. Po chwili odsunął się i oparł nos o nos Hisaki’ego i spojrzał mu prosto w oczy.

-Nie straciłem całej rodziny. Mam przecież Ciebie.

Toshio po raz pierwszy od dwóch dni szczerze się uśmiechnął. Na twarzy Hisaki’ego pojawił się wyraźny rumieniec. Nie wiedział co powiedzieć.

-Może straciłem dom- zaczął Toshio- ale rodziny nie straciłem. Mam Ciebie, a członków mojej rodziny na zawsze w sercu. Tak jak i ciebie.

-O nie, domu nie straciłeś.

-Ale…

-Dom masz tu, przy mnie. Nie ważne gdzie będziemy, dopóki jesteśmy razem jest dobrze, jesteśmy w domu.

Toshio schował głowę w ramionach Hisaki’ego. Nie płakał już; uśmiechał się. Pocałował czarnowłosego w policzek, w szyję i znowu się do niego przytulił kładąc głowę na jego ramieniu. Toshio spojrzał na Hisaki’ego , na którego twarzy pojawił się  jeszcze większy rumieniec. Blondyn domyślił się, że jest on spowodowany tym ostatnim pocałunkiem.

-Więc wiem jak Cię witać codziennie rano- powiedział drobny chłopak uśmiechając się.

-Jak?- spytał Hisaki. Toshio powtórzył pocałunek w szyję.

-Tak- powiedział z satysfakcją widząc powiększający się rumieniec na twarzy Hisaki’ego- Ty mnie całujesz w czoło, a ja Cię w szyję.

Hisaki nic nie odpowiedział tylko mocno przytulił chłopaka.

Wieczór spędzili przed telewizorem oglądając jakiś film. Hisaki nie był nim zbytnio zainteresowany. Bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, który siedział między nogami Hisaki’ego. Również blondyna film nie zbyt zainteresował. Po pewnym czasie Toshio zaczął zasypiać kładąc się na Hisakim. Chłopak zauważył to, ale blondyn szybko zasnął zmęczony tym co przeżył tego dnia. Hisaki sięgnął po pilota i wyłączył telewizor. Delikatnie odsunął Toshio’ego i sam wysunął się zza niego. Ustał obok blondyna, wziął go na ręce i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, Toshio się nie obudził. Hisaki pocałował chłopaka, ale sam był już bardzo zmęczony. Położył się więc obok Toshio’ego mocno go przytulił i zasnął.

Pastelowa Czerń- Rozdział IV

  • Napisane 29 lipca 2015 o 12:22

Następnego dnia Tetsu od rana myślał tylko o Yukio i o niczym innym. Zastanawiał się co konkretnie wydarzyło się wczoraj wieczorem w szpitalu i jak to możliwe, że tak miły i uprzejmy chłopak może mieć tak (delikatnie mówiąc) nieprzyjemną matkę.

Około godz. 9:00 do Tetsu przyszedł sms o treści:

,,Hej, mama już poszła’’

,,OK., zaraz będę ;)’’

,,Dzięki’’

Pół godziny później Tetsu był w szpitalu. Chodząc do sali zauważył jakąś osobę siedzącą obok łóżka Yukio.

-O, Tetsu, przyszedłeś- powiedział Yukio zadowolony z jego przybycia. Zanim chłopak zdążył odpowiedzieć, zobaczył wpatrzoną w niego twarz młodej dziewczyny o blond włosach i ubraną w stylu lolita.

- A tak-zaczął Yukio- to Hisae, moja starsza siostra.

-Siostra- powtórzył cicho Tetsu z niezrozumiałą dla siebie samego ulgą. Dziewczyna wstała, podeszła do Tetsu, skłoniła się i po chwili podała mu rękę.

-Jestem Hisae Takei.

-Tetsu Motoke.

-Aa… Tetsu… Yukio-kun mi o tobie mówił.

Tetsu nic nie odpowiedział tylko spojrzał na Yukio, który zarumienił się i spuścił wzrok.

-Ojej- zaczęła Hisae- trochę się zasiedziałam, będę lecieć bo mama się skapnie. Pa Yukio-kun.

-Na razie.

-Cześć Tetsu-kun. Miło było mi cię poznać.

-Tak, wzajemnie, cześć.

Dziewczyna wyszła z Sali, a Tetsu usiadł obok Yukio.

-Przepraszam cię za nią, nie wiedziałem, że przyjdzie- powiedział czarnowłosy.

-Nie no, spoko, jest miła.

Yukio nie odpowiedział. Po chwili ciszy Tetsu powiedział:

-O co chodziło Hisae, że ,,mama się skapnie’’?

-… Rodzice starają się ograniczyć nasz kontakt.

-Ale jak? Jesteście rodzeństwem, chyba razem mieszkacie…

-Może i mieszkamy w jednym domu, ale w najbardziej oddalonych pokojach. Chcą nas rozdzielić, bo tylko ona mnie wspiera… w sumie… to tylko ją mam.

W oczach Yukio zaczęły zbierać się łzy. Nagle poczuł na swojej dłoni

ciepłą dłoń. Spojrzał na uśmiechniętego i zarumienionego Tetsu, który po chwili powiedział:

-Jeżeli uznasz to za głupie to zignoruj to, ale na mnie zawsze możesz liczyć.

-Tetsu…- powiedział wzruszony i coraz bardziej zarumieniony Yukio i bez wahania przytulił się do Tetsu. Z trudem powstrzymywał łzy. Z kolei Tetsu był zdziwiony, ale po krótkiej chwili mocno przytulił czarnowłosego, który wyszeptał:

-Dziękuję, że przyszedłeś.

-Nie ma za co. Mówiłem przecież, że i tak bym przychodził.

Po chwili milczenia Tetsu powiedział:

-Jak tam z mamą? Co się stało, że płakałeś?

-Nic takiego…

-Nie kłam- Tetsu w tym momencie odsunął troszkę Yukio i spojrzał na jego twarz, po której spływały łzy. Tetsu nie rozumiał o co chodzi, więc zapytał:

-Co się dzieje?

Yukio nic nie odpowiedział.

-Yukio!

-…Ona… znowu to powiedziała…

-Co?

-Że… mogli mnie zostawić w szpitalu.

-Że co?! Jak można tak mówić?! Jeszcze do własnego syna!

-Tylko, że ona mnie nie uważa za swojego syna…

-Nie rozumiem…

-Nikomu nie powiesz?

-Ale czego?

-Nie powiesz?

-Nie.

-Ona… wprost mówi, że w ogóle miało mnie… że jestem ,,wpadką’’ i że sama nie wie czemu mnie nie oddali albo zostawili w szpitalu.

-To przecież… takie… okrutne…

Yukio nic nie odpowiedział. Wszystko to mówił z wielkim bólem. Tetsu nie mógł znieść tego widoku więc powiedział:

-Może tak tylko mówi, a wcale tak nie myśli.

-Nie sądzę, nie znasz ani jej ,ani ojca, który z resztą tak samo mówi. Widząc cierpiącego nie tyle fizycznie z powodu połamanych kończyn ,ale psychicznie Yukio, Tetsu sam zaczął czuć się źle. Nie wiedział co powiedzieć. Patrzył na zapłakaną twarz Yukio i ściskał jego dłoń. Po chwili Tetsu mocno przytulił Yukio i powiedział:

-Nie płacz, nie warto… Nie obraź się, ale jeżeli uważa cię za złą osobę to jest po prostu głupia i się grubo muli.

-Tetsu…

-Posłuchaj, mimo że naprawdę nie warto, zawsze jak będziesz chciał popłakać, to… zawsze możesz po mnie zadzwonić. Zawsze przyjdę…

-Tetsu…

-Tak?

-Dziękuję ci, bardzo ci dziękuję.

Tetsu tylko się uśmiechnął i coraz mocniej przytulał Yukio, który mocno wtulał się w ramiona Tetsu.

 

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIV ,,Gdy nawet nie wiesz, że kogoś straciłeś’’

  • Napisane 24 lipca 2015 o 13:38

Nazajutrz, mimo że oboje wcześnie wstali, żaden nie miał ochoty wychodzić z łóżka. Leżeli długo przytulając się i prawie nic nie mówiąc. Pamiętali co działo się dzień wcześniej, a zwłaszcza załamanie Toshio’ego. Hisaki bardzo martwił się o niego, nie wiedział jak chłopak da sobie radę po tym wszystkim. Wreszcie ok. 1100 postanowili wyjść z łóżka. Poszli do kuchni żeby przygotować śniadanie. Hisaki wyszedł na chwilę żeby wziąć gazetę. Kiedy wrócił usiadł do stołu, gdzie stało już danie. Czarnowłosy rozłożył gazetę i  jedząc zaczął czytać.

-Coś ciekawego?

-Nie, raczej nic…- odpowiedział Hisaki ale przerwał, kiedy zauważył cos interesującego.

-Co?

-Wiesz co? Ta gazeta jest drukowana tuż przed wprowadzeniem do sprzedaży, więc mają najświeższe wiadomości

-No i…?

-Posłuchaj ,, W nocy policja została wezwana do parku. Przypadkowy przechodzień znalazł nieprzytomnego mężczyznę. Jednak zanim przyjechał radiowóz i karetka mężczyzna zmarł. Znaleziono przy nim dokumenty, dzięki którym policja mogła go zidentyfikować. Jeden dokument wzbudził jednak zainteresowanie funkcjonariuszy. Było w nim napisane, że w przypadku śmierci mężczyzny, jego prawie pełnoletni syn ma otrzymać dowód i wcześniej zostać pełnoletnim. Policja prosi syna denata o zgłoszenie się na komendę, tam zostaną dopełnione wszystkie formalności.”

-Jest jakieś zdjęcie?

-Jest, ale mało na nim widać.

Toshio podszedł do Hisaki’ego i oparł się na jego ramieniu. Spojrzał na artykuł.

-Sądzisz, że to twój ojciec?- spytał Hisaki.

-Tak, mam takie przeczucie. Muszę iść na komendę.

-Ale… co jeśli to z dowodem to podpucha i wyślą Cię do Domu Dziecka?

-Nie sądzę, to byłoby bez sensu wysyłać mnie tam na kilka miesięcy.

Toshio widząc zmartwienie Hisaki’ego objął go za szyję i pocałował w policzek po czym powiedział:

-Nie martw się, nie masz czym.

-Mam, przejmuję się Tobą.

-Niepotrzebnie.

Gdy to powiedział, Hisaki odwrócił twarz w stronę Toshio i pocałował go, po czym poszli się przebrać i wyszli.                                                                                                                                 Gdy byli już na komendzie Toshio tak samo jak Hisaki zaczął się denerwować. Widząc to Hisaki złapał blondyna za ramię i wyszeptal:

-Pamiętaj, jestem z Tobą.

Toshio głęboko odetchnął i otworzył drzwi gabinetu. Wchodząc powiedział:

-Dzień dobry, ja przyszedłem w sprawie tego zabitego mężczyzny, którego opisano w gazecie.

-Witam- odezwał się policjant- proszę usiąść… A pan…- spojrzał na Hisaki’ego.

-On może tu być- powiedział Toshio.

-Dobrze, w takim razie słucham.

-Cóż… myślę, że ten mężczyzna to mój ojciec.

-Rozumiem, jak się pan nazywa?

-Toshio Komine.

Policjant spojrzał na dokumenty i po chwili powiedział:

-Zgadza się. Z dokumentów wynika, że ma pan w tej sytuacji otrzymać dowód osobisty. Wszystko co jest potrzebne było w kancelarii, gdzie został sporządzony dokument, więc za chwilę go dostaniesz, jednak…

-Tak?

-Najpierw chcę, żebyś potwierdził tożsamość ojca. Zaprowadzę was, bo rozumiem, że przyjaciel też idzie do ciała.

Na twarzy Toshio’ego pojawił się strach. Policjant wstał i otwierając drzwi powiedział:

-Proszę za mną.

Chłopaki szli za funkcjonariuszem, aż doszli do zimnego pomieszczenia. Na środku stał stół, a na nim było coś przykryte białym płótnem. Wszyscy podeszli do stołu, a policjant podniósł materiał. W oczach Toshio’ego pojawiły się łzy, a na twarzy Hisaki’ego strach. To był ON, blady i spokojny jak nigdy.

-Tak- zaczął Toshio z zaciśniętym gardłem- to on.

-Rozumiem mówiąc to, policjant zakrył twarz martwego

Wszyscy wyszli z pomieszczenia. Policjant wyjął z kieszeni dowód Toshio’ego, który wziął wychodząc z gabinetu.

-Nie chcę pana dłużej męczyć, więc proszę- powiedział funkcjonariusz, kiwnął porozumiewawczo do Hisaki’ego i odszedł. Toshio patrzył nieprzytomnym wzrokiem w dowód. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. To był dla niego okropny cios; stracił już całą rodzinę. Od razu kiedy zaczął płakać, Hisaki mocno go przytulił. Toshio ocknął się.

-Hisaki- zaczął blondyn ale nie skończył

-Tak…- powiedział wyższy lekko się uśmiechając. Toshio spojrzał na niego i widząc spokojną twarz Hisaki’ego, chłopak również się uśmiechnął i powiedział:

-Nic, już nic- po czym przytulił głowę do klatki Hisaki’ego.

-Toshio, pamiętasz co Ci mówiłem? Pamiętaj, zawsze będę z Tobą.

-Wiem…

Obaj odsunęli się od siebie i skierowali się do wyjścia. Idąc Hisaki objął plecy Toshio’ego i obaj wrócili do domu.