Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Opowiadanie Yaoi'.
Wyświetlam 11 - 20 z 23 notek

Pastelowa Czerń- Rozdział III

  • Napisane 22 lipca 2015 o 12:07

Po chwili uśmiechania się do siebie Yukio spytał Tetsu:

-Przyjdziesz jutro?

-Oczywiście. Czemu pytasz?

-Bo… lekarz na pewno zadzwoni po moją matkę… ona… na pewno tu dziś przyjdzie…

-No… ale to chyba dobrze.

-Zazwyczaj może i tak, ale… jakby to powiedzieć… moja matka, delikatnie mówiąc, mnie nie lubi.

-Co? Nie rozumiem.

-Nie ważne, kiedyś Ci to wytłumaczę… jeżeli będziesz chciał tylko… przyjdź jutro.

-Dobrze, przyjdę. Zapisz mój numer, tak jakby co.

Yukio tylko się uśmiechnął, na co Tetsu odpowiedział również uśmiechem i zapisali swoje numery w telefonach.

Godzinę później Tetsu nie było już w szpitalu. Yukio leżał sam w sali. W międzyczasie lekarz poprosił go o numer telefonu do jego matki. Chłopak niezbyt się tym przejmował; myślał o Tetsu. Po chwili do sali weszła matka Yukio. Z nieprzyjemnym wyrazem twarzy powiedziała:

-Co znowu wymyśliłeś?

-Nie raczysz się nawet przywitać?

-Wita się tych, których się co najmniej lubi. Nie zasługujesz na powitanie.

Yukio przyzwyczajony do takich słów odwrócił tylko wzrok. Tymczasem jego matka postawiła na szafce reklamówkę z owocami mówiąc:

-Ledwo wróciłam z pracy i dzwonią, że w szpitalu jesteś. Znowu chciałeś TO zrobi?

-Nie.

-Pff… Jasne już ja cię znam. Mogliśmy cię w tym szpitalu zostawić.

Yukio nie chciał już nic mówić. Czuł, że to bez sensu. Spojrzał na owoce, a potem zdziwionym wzrokiem na kobietę.

-Co?- powiedziała- nie myśl sobie, że to ja ją kupiłam. Twoja siostra je kupiła.

-Podziękuj jej.

-Tak, na pewno. Dobra idę. Jutro też mam pracę.

Nic więcej nie mówiąc kobieta wyszła. Mimo, że Yukio był już przyzwyczajony do takiego, a nawet gorszego zachowania matki. Chciało mu się płakać. Z trudem przełknął ślinę i nie zauważył momentu, kiedy po policzku spłynęła mu pierwsza łza, a za nią kolejne. Sięgnął po telefon, wybrał numer i napisał sms’a.

,,Hej, tu Yukio. Śpisz już?’’

,,Nie, rysuję. Coś się stało?’’

,,Nie, nic się nie stało’’

,,Twoja mama była?”

,,Tak’’

,,I jak?’’

Yukio długo nie odpisywał, więc Tetsu dopisał:

,,Jesteś? Śpisz?’’

,,Nie, nie śpię…’’

,,Na pewno w porządku?’’

,,Tak’’

Nie sądzę… płaczesz?”

Po chwili ciszy Yukio napisał:

,,Tak’’

,,Nie, nie płacz, proszę”

,,Nie ważne… Na pewno jutro przyjdziesz?’’

,,Tak, na 100% :)’’

,,To dobrze, dziękuję :)’’

,,Nie ma za co. Nawet jakbyś nie chciał to bym przyszedł ;)’’

,,:) Dobra, idź spać. Chcę żebyś się wyspał’’

,,Kto to mówi. Ty powinieneś się wyspać. Masz odpoczywać :)’’

,,OK. ;)’’

,,No to dobranoc :*’’

,,Dobranoc :*’’

Na widok emotikony ,,buziaczek’’ Yukio się zarumienił. Mimo, że to tylko znak graficzny poczuł jakby Testu był przy nim i mocno go przytulił, tak jak wtedy na moście gdy go złapał. Z kolei Tetsu i przy wysyłaniu i przy odbieraniu sms’a z tą emotikoną był zarumieniony. W tym momencie jego największym marzeniem było przytulić  Yukio jak najmocniej. Oboje nakryli się kołdrami i wtulając się w nie i myśląc o sobie nawzajem, głęboko zasnęli.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XIII ,,Wyznania i łzy’’

  • Napisane 17 lipca 2015 o 19:38

Oboje siedzieli na kanapie i pili herbatę. Rany były opatrzone, a krew posprzątana. Hisaki patrzył w kubek, który trzymal w rękach. Co chwila spoglądał na Toshio’ego, który ku jego zdziwieniu całkiem dobrze to znosił.

-Toshio-  powiedział Hisaki- wszystko dobrze? Nic nie mówisz.

-Tak – odpowiedział Toshio i po chwili dodał- Idę do łazienki.

Chłopak wstał i kompletnie bez emocji wyszedł do innego pomieszczenia. Hisaki czuł, że coś jest nie tak. Mimo, że Toshio zazwyczaj był bardzo cichy, teraz jego milczenie wzbudzało niepokój u zakochanego w nim chłopaka.

Toshio stał nieruchomo nad umywalką, opierając się o nią. Głowę miał przed lustrem ale nie patrzył w nie. Nie wiedział za bardzo co się dzieje. Po chwili spojrzał w odbiciu samemu sobie prosto w oczy. Dopiero teraz wszystko do niego dotarło. Ogarnął go ogromny smutek, a jego serce przeszyło straszliwe cierpienie. Po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Początkowo twarz, która kompletnie nic nie wyrażała, w tym momencie była pełna Smutku. Fakt, że ON przyszedł tutaj, gdzie czuł się bezpiecznie, gdzie był z kimś kogo kocha, go przerażał. Wszystko potęgowało to, że okrutny mężczyzna pobił Hisaki’ego , a on nic nie mógł zrobić. Nogi zrobiły mu się jak z waty i blondyn upadł na kolana. Łzy płynęły mu coraz szybciej i gęściej. Co chwila pociągał nosem i jęczał z bólu, ale nie chciał żeby Hisaki go usłyszał, więc zakrył usta dłońmi. Nie mógł powstrzymać się od płaczu. Jego siły były już wyczerpane.

Hisaki czekał już długo na powrót Toshio’ego. Długa nieobecność chłopaka niepokoiła go jeszcze bardziej. Podszedł do drzwi i przyłożył do nich ucho. Chwilę słuchał i jego starania nie poszły na marne. Z trudem usłyszał pociąganie nosem i głos Toshio’ego.

-Toshio, Aniołku, wszystko dobrze?

-Tak.

Hisaki oczywiście nie uwierzył. Po chwili zastanawiania się co ma robić postanowił wejść do łazienki. Otworzył drzwi i powoli zajrzał do środka. Z przerażeniem spojrzał na Toshio’ego, który siedział na kolanach ze spuszczoną głową, którą podniósł tylko żeby wziąć oddech. Jego twarz była cała zapłakana, jedynie czoło miał suche. Hisaki podszedł do niego i z przerażeniem upadł na kolana.

-Toshio- powiedział ze ściśniętym gardłem-  Skarbie… Aniołku… Co się stało?

-Hisaki…- spojrzał na niego blondyn i rzucił mu się na szyję- Hisaki, obiecaj mi coś.

-Co takiego?

-Obiecaj, że zawsze będziesz ze mną, że już zawsze będziemy razem.

Hisaki spojrzał na Toshio’ego, który patrzył na niego swoimi dużymi, zielonymi, zapłakanymi oczami. Czarnowłosy odgarną blond włosy z jego czoła, otarł łzy z policzków, pocałował go w czoło i powiedział:

-Oczywiście, że będziemy. Przecież Cię kocham, kocham nad życie i zawsze będę przy tobie, rozumiesz, zawsze.

Toshio patrzył na niego z rumieńcami na twarzy. Początkowo jeszcze smutny powoli zaczął się uśmiechać. Dotknął policzków Hisaki’ego, a głowę schował między jego ramiona. Czarnowłosy mocno objął drobnego chłopaka i przytulał tak, jakby nie chciał już go wypuścić. Poczuł, że blondyn nie da rady iść sam. Wstał i podniósł Toshio’ego na ręce. Trzymał go delikatnie i zaniósł do sypialni. Położył go na łóżku, a sam usiadł obok niego głaszcząc go po głowie i mówiąc:

-Jest już późno, a ty powinieneś odpocząć po tym wszystkim. Śpij, kochanie.

Z uśmiechem chciał wstać i wyjść do kuchni, ale Toshio pociągnął go za koszulkę.

-Hisaki- powiedział z sennym spojrzeniem- zostań. Proszę, połóż się ze mną.

-Dobrze, dla Ciebie wszystko.

Hisaki położył się obok Toshio’ego i oboje się do siebie przytulili. Chwilę jeszcze leżeli, Hisaki odgarniał i trochę bawił się kręconymi włosami Toshio’ego, a ten tylko trochę chichotał, ale po pewnym czasie oboje zasnęli nadal się przytulając.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział XII ,,Nawet w obliczu śmierci…”

  • Napisane 26 czerwca 2015 o 16:00

Kolejne dni mijały spokojnie. Cały tydzień Hisaki zdrowiał, a Toshio pilnował żeby brał leki (czego czarnowłosy nie lubił) i opiekował się nim najbardziej troskliwie jak potrafił. Spokój przerwał im dopiero piątek. Praktycznie zdrowy już Hisaki pomagał Toshio’emu w robieniu obiadu. Tylko pomagał, bo Toshio nie chciał jeszcze go męczyć, mimo że Hisaki czuł się już na siłach. Kiedy danie stało już na stole, chłopaki usłyszeli mocne pukanie, a nawet walenie w drzwi. Oboje podeszli do nich z lekkim zaniepokojeniem. Wyższy podszedł bliżej i sprawdził kto się dobija. Gdy zobaczył kto to, szybko odsunął się od drzwi, odwrócił głowę i z przerażeniem spojrzał na blondyna.

-Hisaki, kto to?- spytał z niepokojem Toshio, ale Hisaki nie mógł nic powiedzieć. Gardło miał ściśnięte z przerażenia- Ej, wszystko w porządku?- dopytywał Toshio- Dobrze się czujesz? Znowu boli Cię gardło?- mówiąc to zbliżył się do Hisaki’ego i złapał go za ramię.

-Nie…- wydusił Hisaki-… nic mi nie jest.

W tej chwili usłyszeli walenie w drzwi. Hisaki mocno przytulił Toshio’ego schylając głowę, jakby chciał ją schować w ramionach blondyna, co oczywiście mu się nie udało.

-Hisaki, kto jest za drzwiami?

-Na pewno chcesz wiedzieć?

-No tak… Ej co się dzieje?

-Toshio to… twój ojciec…

Toshio odsunął twarz i obejmując ze strachu mocniej Hisakiego, patrzył na jego twarz z przerażeniem. Ojciec coraz mocniej walił w drzwi próbując dostać się do środka.

-Spokojnie- powiedział Hisaki- nie wpuszczę go…

-Nie, otwórz drzwi.

-Ale…

-Muszę mu raz na zawsze wyjaśnić, że nie będę już z nim mieszkać- patrząc na Hisaki’ego z poważną miną dodał- Zaufaj mi.

Hisaki odwrócił się, wziął głęboki wdech i trzymając Toshio’ego za rękę otworzył drzwi. Momentalnie do środka wpadł pijany mężczyzna. Chłopaki szybko cofnęli się.

-Tu się ukrywałeś- powiedział- zabieraj rzeczy, idziemy.

-NIE!- wykrzyknął Toshio- Nigdzie nie idę!

-Co? Ty cholerny dupku…

Mężczyzna zbliżył się do syna, ale na drodze stanął mu Hisaki. Ze złością w oczach patrzył na ojca Toshio’ego ale nie dał rady nic powiedzieć. Mężczyzna chwycił wazon stojący na stoliku i odpychając Hisaki’ego rozbił go na jego głowie. Chłopak upadł na podłogę robiąc przy okazji plamę krwi, płynącej z rany nad brwią.

-Hisaki!- krzyknął z przerażeniem Toshio. Jego ojciec podszedł do syna, chwycił go za koszulkę podnosząc tak, że jego twarz była na poziomie twarzy mężczyzny. Nie zwracając uwagi na to, że dusi syna rzucił nim o ścianę, po czym uderzył go w twarz rozcinając wargę blondyna. Potem kopnął go kilkukrotnie w brzuch i w plecy. Widząc Toshio’ego, który wyglądał jak martwy, przestraszył się, że go zabił więc momentalnie uciekł. Po jego wyjściu ocknął się Hisaki. Rozejrzał się po pomieszczeniu, a kiedy zauważył  leżącego pod ścianą Toshio’ego, zerwał się na równe nogi i podbiegł do niego. Ukląkł tuż przy nim, nachylił się i dotknął jego policzków.

-Toshio…- mówił ze łzami płynącymi po policzkach- Toshio… Kochanie… Aniołku… Kochany mój…

Z przerażeniem i drżącymi rękoma otarł krew spływającą z dolnej wargi blondyna. Hisaki nadal płacząc pomyślał, że Toshio może nie żyć. Ta myśl tak go przeraziła, że stwierdził                                ,, Jeżeli on nie żyje, to najpierw zabiję tego skurwysyna, a potem samego siebie”. Patrzył nieprzytomnie na bladą twarz Toshio’ego i kiedy już bez nadziei podnieść go i zanieść na łóżko żeby ułożyć go jak martwego, Toshio powoli otworzył oczy.

-Hisaki- powiedział powoli Toshio- Co się stało? Czemu płaczesz?

Podniósł rękę i otarł łzy płynące po policzku Hisaki’ego. W tym momencie wszystko do niego wróciło. Opuścił rękę i złapał nią za dłoń. Po jego policzku popłynęła łza. Hisaki usiadł i trzymając go za ramiona delikatnie podniósł blondyna. Wplótł jedną dłoń w kręcone blond, a drugą ściskając w pięści koszulkę przytulił ukochanego chłopaka najbardziej czule jak mógł.

-Nawet nie wiesz jak byłem przerażony- powiedział płacząc Hisaki i opierając głowę na ramieniu Toshio’ego- Myślałem, że nie żyjesz.

Toshio nic nie odpowiedział tylko wtulił się w ciało Hisaki’ego. Dopiero po chwili powiedział:

-Ja też w sumie myślałem, że umarłem. Widziałem mamę. Chciałem się do niej przytulić, ale ona tylko mi powiedziała: ,,Nie możesz mnie teraz przytulić, bo musisz wracać. Tam czeka na Ciebie ktoś, kto Cię kocha, a ty jego” i wtedy zobaczyłem Ciebie.

Toshio spojrzał na Hisaki’ego i dodał:

-Masz rozbitą głowę!

-To nieważne – powiedział Hisaki- ważne, że żyjesz.

 

Czarnowłosy nie puszczając Toshio’ego czule go pocałował.

-Hisaki- powiedział Toshio- bardzo Cię kocham.

-Wiem skarbie. Wiem, bo w końcu jesteś moim najukochańszym, najśliczniejszym i najważniejszym Aniołkiem.

-Hisaki, nie płacz już, proszę…

-OK., już dobrze, już wszystko dobrze.

Mówiąc to mocno przytulil Toshio, który go obejmował i zostali tak przez dłuższą chwilę, nie chcąc puścić siebie nawzajem i czując niezwykłe bezpieczeństwo, którego nie czuli nigdzie indziej.

Pastelowa Czerń- Rozdział II

  • Napisane 24 czerwca 2015 o 17:17

Karetka przyjechała szybko. Ratownicy medyczni ułożyli Yukio na desce, usztywnili kark i złamane kończyny i zaczęli wypytywać Tetsu o to jak to się stało, a potem czemu w ogóle wszedł na drzewo. Głupio mu było przyznać, że Yukio zrobił to dla niego nawet jeżeli go praktycznie nie zna. Kiedy czarnowłosy leżał już nieprzytomny w karetce ratownicy odjechali, a Tetsu bez zastanowienia pobiegł w stronę szpitala.

Gdy ratownicy w jadącej karetce zajmowali się Yukio, ten otworzył lekko usta i wyszeptał:

-Tetsu…

Jeden z ratowników przybliżył się do niego i próbował złapać z nim jakiś kontakt, ale nie udało się. Chłopak był nadal nieprzytomny.

Tetsu dobiegł do szpitala. Kręcił się chwilę po korytarzu. Kiedy minął jednego z ratowników, którzy przyjechali po wezwaniu chłopaka. Spytał go gdzie jest Yukio, a ten podał mu numer sali. Czarnooki pobiegł natychmiast na wskazane miejsce. Czekał chwilę przed drzwiami. Kiedy z Sali wyszedł lekarz chłopak od razu zapytał:

-Przepraszam, czy tu leży Yukio Takei?

-Tak ale… ty jesteś tym, który wezwał karetkę? Nazywasz się Tetsu?

-Tak, ale skąd pan wie?

-Ratownicy wspominali, że wydawało im się, że mówił to imię. Teraz przychodzisz ty, więc chyba o ciebie chodziło.

Tetsu spuścił na chwilę głowę, ale zaraz spytał nieco nieśmiało:

-Czy… mógłbym do niego wejść?

-Nie powinienem się zgadzać, ale… dobrze. A tak w ogóle masz może kontakt z rodziną Yukio?

-Nie, niestety.

-No nic, dziękuję.- i lekarz odszedł. Tetsu wszedł do sali. Od razu zobaczył Yukio, który leżał nieprzytomny na łóżku. Prawą rękę i lewą nogę miał w gipsie, a na karku nie było już kołnierza. Tetsu odetchnął; kręgosłup jest cały. Tetsu usiadł obok łóżka i dotknął lewej dłoni Yukio ściskając ją lekko. Chwilę patrzył na niego ale w czarnych oczach zaczęły zbierać się łzy. Poczucie winy zżerało Tetsu od środka; to dla niego Yukio wszedł na drzewo, gdyby tego nie zrobił nie spadłby. Tetsu położył drugą rękę na łóżku obok Yukio i położył na niej głowę nie puszczając dłoni czarnowłosego i zamykając oczy. Po chwili oczy Yukio otworzyły się. Tetsu nie zauważył tego. Zielonooki spojrzał najpierw na dłoń Tetsu, a potem na twarz chłopaka. Uśmiechnął się i wyszeptał:

-Tetsu…

Chłopak zerwał się, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Był szczęśliwy; po tym zdarzeniu bał się, że nie usłyszy już jego głosu. Nie mógł przestać się uśmiechać i nie potrafił nic powiedzieć. Yukio tylko się uśmiechał, ale żeby przerwać niezręczną ciszę powiedział:

-Masz świetne włosy.

-Co?- Tetsu jeszcze bardziej się zarumienił.

-No chodzi mi o kolor… i cięcie… podoba mi się.

-Serio? Wiesz, w sumie…

-Dziękuję.

-Z-za co?

-Za pomoc.

-Ale to przeze mnie wszedłeś na to drzewo.

-Przestań. Zrobiłem to bo chciałem.

-Chciałeś? Co chciałeś? Spaść?

-Nie, nie spaść. Pomóc.

Tetsu nic nie mówił. Czuł się dziwnie, dziwnie miło. Yukio tylko się uśmiechał i patrzył jak rumieniec na twarzy Tetsu rośnie. Czarnowłosy odwrócił dłoń, którą trzymał czarnooki i mocno ją ścisnął. Oboje już tylko się uśmiechali i co chwilę spoglądali na siebie, ale teraz na twarzy Yukio też pojawił się rumieniec.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział IX ,,W zdrowiu i w chorobie…’’

  • Napisane 5 czerwca 2015 o 13:57

Sobota, pierwszy dzień przerwy wiosennej. Tego poranka było inaczej. Toshio obudził się wcześniej. Poprzedniego wieczoru szybko zasnął zmęczony wszystkim co się ostatnio stało, z kolei Hisaki długo nie spał tylko patrzył z czułością na śpiącego Toshio i odgarniał włosy z jego twarzy. Teraz to czarnowłosy chłopak spał ale w jego wyglądzie coś niepokoiło Toshio’ego. Hisaki był dziwnie blady. Mimo to blondyn wyszedł z łóżka i cicho opuścił pokój. ,,Mam złe przeczucia”  pomyślał chłopak i skierował się do kuchni żeby zrobić śniadanie. Tym czasem Hisaki obudził się. Kiedy Toshio skończył przygotowywać posiłek , do kuchni ,,przywlókł”  się Hisaki. Był bardzo blady. Odróżniały się jedynie jego ciemne oczy i włosy spadające na czoło i wyraźne rumieńce. Idąc pociągał nogami. Objął się rękoma i z ciężkim westchnieniem usiadł przy stole. Toshio przyglądał mu się dokładnie.

-Wszystko w porządku?- spytał blondyn

-Tak… i… Dzień dobry w ogóle… podejdź tu…- poprosił czarnowłosy. Chciał jak zawsze pocałować Toshio’ego w czoło. Chłopak podszedł do niego. Hisaki dotknął policzków Toshio’ego i zbliżył usta do czoła ,kiedy blondyn złapał go za ręce i krzyknął:

-Masz gorączkę!

Hisaki patrzył na Toshio’ego i nie wiedział co powiedzieć. Wtedy Toshio dodał:

-Ruszaj pod kołdrę! Zaraz Ci zrobię herbatę.

-Daj spokój, nic mi nie jest.

-Nie dyskutuj.

Hisaki wiedział, że kłótnia nie ma sensu, tym bardziej, że nie miał na to sił. Posłusznie poszedł do pokoju i położył się do łóżka. Po chwili do sypialni przyszedł Toshio z kubkiem herbaty z miodem. Blondyn usiadł obok chorego chłopaka. Kiedy Hisaki pił powoli  herbatę, Toshio dotknął czoła chorego.

-Zaraz pójdę do apteki, kupię lek przeciwgorączkowy. Boli Cię coś? Gardło, głowa…?- mówił Toshio.

-Daj spokój…

-Hisaki!

-Dobra… trochę głowa, ale to wszystko.

-Na pewno?

-Tak.

-Dobra , to idę…

-Czekaj- Hisaki złapał Toshio’ego za dłoń- dziękuję Aniołku.

-Nie ma za co- powiedział zarumieniony Toshio- ty mi tak pomagasz, więc teraz moja kolej. Poza tym, martwię się o Ciebie.

Toshio założył buty i wyszedł, a Hisaki pomyślał: ,,Pięknie. Zaczęła się przerwa, a ja chory. Nie ma na to jak moje świetne szczęście .‘’  Toshio po pewnym czasie wracał z lekami do domu. Miał dziwne wrażenie, że ktoś go obserwuje, mimo tego szedł dalej. Niedaleko domu Toshio usłyszał:

-Hej mały!

Odwrócił się i zobaczył znajomą twarz. Był to Iseo Yosutake.

-Yosutake, czego chcesz?

-To tu się teraz chowasz? A gdzie twój chłoptaś?

-Hisaki’ego  zostaw w spokoju!

-A… więc tak ma na imię- w tym momencie Iseo chwycił torbę z lekami- o… chory kochaś?

-Daj sobie spokój.

-Dobra, dobra… Ale chyba już wie wszystko?

-Nie twój interes.

-Mój, mój. Poza tym i tak się dowie, jak nie od Ciebie to od kogoś innego- i z ironicznym uśmiechem Iseo odszedł.

Toshio zaniepokojony wrócił do domu. Wszedł do pokoju, gdzie w łóżku leżał Hisaki.

-Mam leki- powiedział blondyn kryjąc niepokój.

-Dzięki… Toshio… wszystko… w porządku?

-Tak… Nikt tu nie przychodził?- spytał Toshio siadając na łóżku.

-Nie, a co?- spytał Hisaki siadając.

-Nie, nic. Proszę to na gorączkę, a to na ból głowy…

-Toshio…- powiedział chory chłopak łapiąc dłoń podającą pudełka lekami- na pewno?

-Tak.-powiedział Toshio, podał leki i mocno przytulił się do Hisakiego.- Pamiętasz, jak mówiłeś ,że mnie… kochasz?

Na twarzy Hisaki’ego pojawił się jeszcze większy rumieniec( połączenie tego spowodowanego gorączką i zawstydzeniem)

- Tak, a masz wątpliwości?

-Chciałem tylko spytać… Czy jeżeli, hipotetycznie, dowiedziałbyś się o mnie czegoś złego, dalej by tak było?

-Tak- odpowiedział Hisaki patrząc na Toshio’ego i nie rozumiejąc pytania- nic tego nie zmieni. Coś się stało?

-Nie…

-To czemu pytasz?

W tym momencie Toshio pocałował Hisakiego.

-Nic się nie stało… Po prostu pytam. Dobra, bierz te leki.

Hisaki sięgnął po pudełka nie puszczając Toshio’ego i powiedział:

-Kocham Cię i nic tego nie zmieni.

-Też Cię kocham- odpowiedział Toshio i zamykając oczy mocno przytulił się do Hisakiego, który również zamknął oczy i odwzajemnił uścisk.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział VIII ,,Tak łatwo można namieszać’’

  • Napisane 29 maja 2015 o 17:55

Nadszedł kolejny dzień. Tego poranka Toshio również został obudzony przez budzik. Hisaki spojrzał na przeciągającego się Toshio’ego, gdy ten skończył Hisaki czule go pocałował.

-Dzień dobry- powiedział  Toshio trzymając głowę blisko głowy Hisakiego.

-Dzień dobry- odpowiedział chłopak- Zastanawia mnie jedno.

-Co takiego?

-Myślę, że zostałbyś jeden dzień w domu. Ostatnio dużo się wydarzyło i…

-Nie, nie trzeba, wszystko w porządku-powiedział Toshio, po czym mocno przytulił się do Hisaki’ego mówiąc:

-Dziękuję że się o mnie martwisz.

Chłopaki ubrali się i wyszli do szkoły.

Reszta tygodnia minęła spokojnie. Każdą przerwę w szkole spędzali razem. W domu Hisaki starał się, by Toshio nie myślał o ojcu i o wszystkim co się stało.

Ostatniego dnia szkoły na długiej , kiedy Hisaki wstał już z ławki by podejść do Toshio’ego, podeszła do niego Hikaru, przyjaciółka Kimiko.

-Hisaki mam dla Ciebie propozycję.

-Jaką?

-Wyjeżdżamy ze znajomymi nad morze. Może pojedziesz z nami?

-Wiesz… Planuję coś innego…- w tym momencie ukradkiem spojrzał na Toshio’ego. Przebiegła koleżanka, znając przemyślenia Kimiko dotyczące Hisaki’ego, zauważyła to i powiedziała:

-Daj spokój. Ciągle łazisz z tym dziwnym chłopakiem. Powinieneś umówić się z Kimiko.

Wszystko to słyszał Toshio, któremu serce zabiło mocniej. Ku zadowoleniu Hikaru, blondyn wyszedł z klasy. Czarnowłosy chłopak widząc wychodzącego Toshio’ego i zadowoloną Hikaru, zaczął:

-To nie twój interes.

-Kimiko to moja przyjaciółka, więc to mój interes.

-Nie! Kimiko nie jest małym dzieckiem, daj jej spokój. Poza tym, jeżeli myślisz, że Kimiko mi się podoba to jesteś w błędzie, jest dla mnie TYLKO koleżanką. Zrozum.

Zdenerwowany Hisaki wyszedł z klasy, a Hikaru pomyślała:,, Ach tak? Zobaczymy” i poszła do znajomych.

Tym czasem Hisaki szukał Toshio’ego. ,,Boże, gdzie on jest? Przez tą idiotkę… mam nadzieję, że nie pomyślał sobie nic głupiego’’ myślał Hisaki gdy zobaczył blondyna siedzącego na schodach, po których już prawie nikt nie chodził. Drobny chłopak siedział z głową spuszczoną i z trudem powstrzymywał łzy. ,, Czego ja chciałem? Przecież takie życie to nie dla mnie’’ myślał Toshio.

-Toshio?- powiedział czarnowłosy siadając obok blondyna i patrząc na jego twarz- Aniołku…

Toshio spojrzał na niego zarumieniony, jak zawsze gdy był tak nazywany.

-Czemu tu jesteś?- spytał- powinieneś tam być i omawiać szczegóły dotyczące wyjazdu.

-Powiedziałem, że nie chcę.

-Ale ona ma rację. Jestem frajerem a ty…

-Przestań. Nie jesteś frajerem. Wiesz, że jesteś dla mnie ważniejszy od innych.

-Ale…

-Nie obchodzi mnie zdanie innych. Nie chcę jechać gdzieś z kimś, kto uważa za idiotę kogoś kogo… kocham.

Hisaki zbliżył się do Toshio’ego. Oboje zamknęli oczy. Zbliżyli swoje usta i pocałowali się.

-Nic mnie nie obchodzi, nic oprócz Ciebie.

-Hisaki… też Cię kocham.

Przez resztę dnia chłopaki nie odstępowali siebie na krok, zwracając tym uwagę koleżanek.

-Hikaru, już ci mówiłam, że to bez sensu-powiedziała Kimiko- poza tym on sam powiedział, że…

-Kimiko! Faceci nie wiedzą czego chcą! On jeszcze będzie twój. Trzeba tylko pozbyć się Toshio…

-Hikaru… Co ty planujesz?

-Zobaczysz…- powiedziała zawzięta dziewczyna wychodząc ze szkoły- Ale po przerwie*.
*chodzi o letnią przerwę w nauce

Zostań Moim Aniołem- Rozdział VII ,,Historia trudnego życia’’

  • Napisane 22 maja 2015 o 18:20

Chłopaki wrócili do domu. Całą drogę trzymali się za ręce. Hisaki odłożył walizkę i podszedł do Toshio’ego.

-Wszystko w porządku?- spytał zatroskany Hisaki.

-Tak.

-W ogóle… jak to się stało, że zaczął pić?

-To raczej długa historia- mówiąc to, Toshio spuścił głowę.

-Jeżeli nie chcesz to nie musisz mówić.

-Ale jeśli chcesz ją poznać…

-Wiesz… nie chcę być nachalny.

-Nie jesteś, dobra powiem Ci.

Usiedli na kanapie i Toshio zaczął:

-Jakiś rok temu moja mama trafiła do szpitala po omdleniu w pracy. Okazało się, że ma rozwiniętego już raka z licznymi przerzutami. Lekarze nie dawali jej szans i mieli rację. Niedługo potem zmarła. Tata strasznie się tym przejął. Nie wytrzymał presji i zaczął pić. Klasyczne, wiem. Z tym też jest związane coś innego. Na pewno zauważyłeś tatuaż na moim ramieniu?

-Tak…- powiedział Hisaki przypominając sobie wytatuowane róże. Spojrzał na Toshio’ego, a ten patrzył nieobecnym wzrokiem w przestrzeń i miło się uśmiechał.

-Moja mama…-kontynuował Toshio- kochała róże. Ja też je uwielbiam.  Zgodnie z tatą uznaliśmy, że to dobry pomysł, skoro nie mogliśmy przynosić prawdziwych kwiatów, ja… będę je miał zawsze na sobie. Niestety nie zdążyłem jej ich pokazać. Kiedy były już gotowe przybiegłem do szpitala i zobaczyłem tylko ojca ze spuszczoną głową rozmawiającego z lekarzem. I to już wszystko. Jeszcze ktoś umarł ale nie chcę o tym mówić.

Z twarzy Toshio’ego zniknął uśmiech. Spojrzał na Hisaki’ego, który patrzył na niego ze strasznym przejęciem.

-Coś się stało?- spytał Toshio

-Nie, tylko nie wiedziałem, że tyle Cię spotkało…

-Niestety, życia nie zmienię…

Nastała chwila ciszy, poczym Toshio zwrócił się do Hisaki’ego :

-Dziękuję Ci za wszystko.

-Daj spokój…

-Ale w końcu nie musiałeś tego robić, sam tylko na tym tracisz więc…

-Nic nie tracę.

Toshio spojrzał na Hisakiego.
-Nie rozumiem, czemu mi tak pomagasz?

Hisaki przez chwilę nic nie mówił, poczym spuścił głowę i powiedział:

-Bo mi na Tobie zależy.

Toshio patrzył na Hisakiego i nie wiedział co myśleć.

-Hisaki…

-Wiem, teraz możesz uznać mnie za kompletnego frajera, ale tak cholernie mi na Tobie zależy, rozumiesz?!

Hisaki nie mógł już powstrzymać się od powiedzenia tego. Toshio po chwili zbliżył się do Hisakiego i niezastanawiając się długo, mocno przytulił czarnowł.osego, który z trudem powstrzymywał się od płaczu. W momencie przytulenia wyższy spojrzał na niższego wzrokiem, którego blondyn wcześniej nie widział.

-Wiesz co Hisaki, nikt mi nigdy nic takiego nie powiedział.

-Toshio…ja…- w tym momencie urwał bo Toshio z wyraźnym rumieńcem zbliżył swoją głowę do głowy Hisaki’ego. Czarnowłosy oparł coło i nos o czoło i nos Toshio’ego. Dotknął jeo policzka i pogłaskał go kciukiem mówiąc:

-Toshio ja…- po czym zaczął szeptać-… kocham Cię…

Toshio swoimi dużymi oczami spojrzał na niego po czym miło się uśmiechnął.

-Też Cię kocham- wyszeptał Toshio.

Hisaki trzymając ręce na policzkach Toshio’ego zbliżył jego usta do swoich i czule go pocałował. Zupełnie zaskoczony Toshio najpierw nie odwzajemnił tego, ale gdy Hisaki trochę się odsunął blondyn szybko zbliżył się i pocałował czarnowłosego. Po chwili mocno przytulili się.

-Nie pozwolę żeby coć Ci się jeszcze stało Aniołku.

Toshio jeszcze bardziej się zarumienił. Oboje czuli, że już nigdy ich życie nie będzie takie samo, ale w takim stanie dla obu byłoby najwspanialsze.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział VI ,,Słodkie powitania i gorzkie pożegnania’’

  • Napisane 15 maja 2015 o 19:52

Nastał poranek. O 700 zadzwonił budzik ale od razu został wyłączony przez Hisaki’ego. Chłopak spojrzał na twarz śpiącego jeszcze Toshio’ego i odgarnął mu włosy z twarzy. Nachylił się nad głową blondyna i na powitanie pocałował go w czoło. Nie chciał budzić gościa, ale to mu się nieudało. W momencie, kiedy Hisaki dotykał ustami czoła, Toshio był już w pełni obudzony. Hisaki podniósł głowę i spojrzał na Toshio’ego. Blondyn nie wiedział co się dzieje, a na jego twarzy pojawił się rumieniec, tak samo zresztą jak na twarzy czarnowłosego.

-Ja…- Hisaki  próbował coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Usiadł i spuścił głowę. Myślał, że Toshio w tym momencie go wyśmieje ale tak się nie stało. Niski chłopak zbliżył się do wysokiego i czule pocałował w policzek. Hisaki ze zdziwieniem popatrzył na Toshio’ego.

-Dzień dobry- powiedział Toshio miło się uśmiechając.

-Dzień dobry- odpowiedział Hisaki odwzajemniając uśmiech.

Oboje wstali i zaczęli się ubierać.

-Jaką koszulę założysz?- spytał Hisaki

-Tą co wczoraj.

-Ale tamtą masz rozciętą i zakrwawioną. Weźmiesz jakąś moją.

-A nie będzie za duża?

-Damy radę.

Hisaki pomógł obolałemu jeszcze Toshio’emu ubrać się. Zjedli śniadanie i wyszli do szkoły. Każdą przerwę spędzali razem, co nie mogło umknąć uwadze koleżanek i kolegów.

Gdy lekcje się skończyły chłopaki wyszli ze szkoły. Dopiero teraz doszła do nich bolesna prawda. Toshio musiał wrócić do domu. Poruszyli ten temat w spokojnym miejscu, w parku gdzie nikogo nie było.

-Nie pozwolę Ci tam wrócić!- krzyknął Hisaki łapiąc Toshio’ego za dłoń.

-Muszę. Tam mam wszystkie rzeczy…

-Ale…

-Nie chcę wracać, uwierz, ale…

-Zostań ze mną…

W tym momencie Toshio spojrzał głęboko w oczy Hisaki’ego, który kontynuował.

-Zabierzemy twoje rzeczy i zamieszkasz ze mną.

-Ale Hisaki, nie mogę…

-Musisz… nie pozwolę Ci z NIM mieszkać.

Toshio nie mógł dłużej dyskutować. Z niepewnością zaczął prowadzić Hisaki’ego do swojego mieszkania. Po chwili byli na miejscu. Toshio powiedział:

-Poczekaj tu. Ja szybko się spakuję i wrócę.

-Jesteś pewien?

-Tak…

-OK, jakby co to uciekaj, ja tu będę.

Toshio odetchnął głęboko i wszedł do środka. Pierwsze co zauważył to leżącego na kanapie pijanego ojca. Chłopak szybko się spakował i już chciał wyjść ale wtedy obudził się mężczyzna.

-O, wróciłeś?

-Nie, chcę się stąd wynieść>

-Że co? I gdzie pójdziesz?

-Nie twój interes pijaku.- Toshio już nie bał się tego powiedzieć.

-Słucham?- mężczyzna chciał uderzyć syna, ale on z przerażeniem w oczach wybiegł z mieszkania. Tam czekał na niego Hisaki. Toshio wpadł prosto w ramiona Hisaki’ego, który mocno go przytulił. Tuż za blondynem wybiegł jego ojciec.

-Ooo… znalazłeś ochroniarza?

-Niech pan skończy. Toshio to nie rzecz!

-Słucham?

Mężczyzna podszedł do przytulających się chłopaków i odepchnął ich od siebie tak, że Toshio prawie spadł ze schodów, a Hisaki mocno uderzył o ścianę.

-Cholerny frajer- mówił do Hisakiego- A ty idź w cholerę i tak tu wrócisz!- zwrócił się do Toshio’ego i wrócił do mieszkania.

Hisaki podniósł się i pomógł wstać Toshio’emu. Spojrzał na jego twarz. W oczach blondyn miał już łzy. Czarnowłosy podniósł jego twarz i spokojnie powiedział:

-Już po wszystkim. Wracajmy do domu.

-Dziękuję Hisaki- mówiąc to Toshio wtulił głowę w ciało Hisaki’ego. Po chwili wyższy chwycił jedną dłonią dłoń Toshio’ego, drugą walizkę i poszli do domu.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział V ,,Czemu najlepsi mają w życiu najciężej?’’

  • Napisane 8 maja 2015 o 16:20

Chłopaki doszli już do domu Hisaki’ego.

-Twoi rodzice nie będą źli?

-Nie, mieszkam sam. Uznali, że jestem dość odpowiedzialny. Oni płacą za rachunki.- Hisaki odłożył plecak i zakupy, i skierował się do kuchni- Zrobię herbatę.

Oboje siedzieli przy stole. Hisaki pił swoją herbatę, a Toshio wpatrywał się w kubek.

-Co się właściwie stało?- spytał Hisaki.

-Mówiłem, że nic.

Czarnowłosy spojrzał na zegar i powiedział:

-Już późno…- ale zauważył smutną twarz blondyna- Ty… nie chcesz wracać do domu… Jeżeli chcesz to możesz tu zostać.

-Ale… nie będę ciężarem?

-Nie żartuj sobie. Nigdy nie będziesz dla mnie ciężarem.

Hisaki uśmiechnął się miło do Toshio’ego, a ten nieśmiało odpowiedział:

-Dziękuję…- co odbiło się na Hisaki’m głębokim rumieńcem.

-Jeśli chcesz, możesz wziąć kąpiel i coś z mojej szafy.

-Ale Hisaki…

-Idź i tyle…

Hisaki siedział na łóżku i czytał książkę, kiedy Toshio skończył się myć.

-Hisaki…

Czarnowłosy podniósł wzrok. Przed nim stał blondyn przebrany w długą koszulkę, sięgającą mu do połowy ud i odkrywającą jedno ramię.

-Dziękuję, Hisaki. Wziąłem taką koszulkę, nie gniewasz się?

Chłopak podniósł się i podszedł do Toshio’ego.

-Nie, w sumie to sam nie wiedziałem, że mam taką koszulkę- Ale w tej chwili Hisaki coś zauważył. ,,Co jest?’’ pomyślał.

-Hisaki, wszystko w porzą…- Toshio poczuł, że Hisaki trzyma go za dłonie.

-Czemu masz takie siniaki?- wysoki chłopak patrzył z przerażeniem na posiniaczone ręce- Tak samo nogi… Kto Ci to zrobił?- ale niższy nie odpowiedział- Toshio!

Nie czekając dłużej na odpowiedź krzyknął wychodząc z pokoju:

-Siadaj na łóżku, zaraz wrócę!

Po chwili Hisaki wrócił z apteczką i workami z lodem.

-Ale po co Ci to?- spytał Toshio.

-Zdejmij koszulkę.

-Co?!

-Skoro masz tyle siniaków na rękach, to na reszcie ciała też, prawda?- Kładąc swoje dłonie na dłoniach Toshio’ego dodał- …Chcę Ci pomóc… proszę…

Na to Toshio już nie odpowiedział i posłusznie zdjął koszulkę. ,,Boże’’ pomyślał Hisaki. Zauważył, że blondyn ma ranę na ręce tuż pod tatuażem, na który nie zwracał na razie uwagi.

-Jesteś ranny, zaraz Cię opatrzę- tak zrobił. Po tym dodał:

-Zaraz obłożę Ci siniaki lodem.

-Nie trzeba- odpowiedział Toshio zakładając koszulkę.

-Kto Ci to zrobił?- ale na to pytanie Hisaki nie otrzymał odpowiedzi. Toshio spuścił głowę i po chwili zaczął płakać.

-Toshio…

-Jeśli się dowiesz, to mnie wyrzucisz.

-Co?! Nigdy!

Blondyn wiedział, że nie zachowa tego w tajemnicy więc powiedział:

-…Ojciec, pójdę już…

Nie mógł jednak tego zrobić, bo Hisaki złapał go za nadgarstek. Toshio odwrócił głowę w stronę Hisaki’ego i nie wiedząc za bardzo co zrobić usiadł na łóżku. Czarne włosy zakryły oczy Hisaki’ego, który powiedział:

-Nie puszczę Cię- a po jego policzku popłynęła łza. Toshio ze spuszczoną głową nadal płakał gdy nagle poczuł na plecach ciało Hisaki’ego i jego ręce na swoich ramionach. Czarnowłosy złapał dłonią czoło drobnego chłopaka roztrzepując lekko blond grzywkę. Toshio objęty rękoma Hisaki’ego złapał go za nie i zapytał:

-Dlaczego?

-Po prostu tak. Nie chcę żeby coś złego Ci się stało.

-Za późno.

Toshio odwrócił się i mocno przytulił się do Hisaki’ego. Chłopak odwzajemnił uścisk mówiąc:

-Pamiętaj, że zawsze możesz tu przyjść ,Aniołku.

Toshio ze zdziwieniem spojrzał na Hisaki’ego i spytał:

-Jak mnie nazwałeś?

-Ja to powiedziałem?… Nazwałem ciebie Aniołem ze względu na twoje śliczne włosy, kiedy jeszcze nie wiedziałem jak się nazywasz.- mówił to i rumienił się coraz bardziej.

-Aż tak podobają Ci się moje włosy?

-Znowu coś palnąłem.

Toshio nie zastanawiając się dotknął dłonią policzka Hisaki’ego i mocno się przytulił mówiąc:

-Nie przesadzaj.

Oboje siedzieli tak uśmiechając się.

Była już noc. Oboje leżeli obok siebie przykryci kołdrą. Hisaki leżał za Toshio’im obejmując go, a jedną dłoń miał splecioną z dłonią chłopaka. Patrzył na niego z ogromną czułością i myślał ,,Nigdy nawet nie marzyłem o takiej chwili.’’ W tym momencie Toshio odwrócił się mocno wtulając się w ciało Hisakiego. Ten objął go trzymając jedną rękę na plecach, a drugą na głowie blondyna. Sennym już wzrokiem spojrzał na twarz Toshio’ego, uśmiechnął się i pomyślał: ,,Śpij spokojnie Aniołku. Tu on Ci nie grozi’’ i zasnął.

Zostań Moim Aniołem- Rozdział IV ,, Poznasz dobrego człowieka po dobrych uczynkach’’

  • Napisane 1 maja 2015 o 12:02

Toshio wrócił do domu. ,,Trzeba wrócić do domowej rzeczywistości’’ myślał zdejmując marynarkę, kiedy usłyszał:

-O, wróciłeś!

Blondyn miał przed sobą pijanego ojca trzymającego rachunek.

-Znowu wyższe rachunki niż ostatnio!- kontynuował.

-Są takie jak zawsze, a ty jesteś znowu pijany!

-Że co?!

Toshio z przerażeniem zasłonił swoje usta. Sam nie wierzył w to co mówił. Coś w nim pękło i wydostało się na zewnątrz, niestety w obecności ojca. Mężczyzna złapał go za kołnierz i podniósł do góry.

-Teraz to przesadziłeś!

-Puść mnie!

-Proszę bardzo!- po tych słowach alkoholik pchnął Toshio’ego na ścianę, w którą chłopak uderzył z dużą siłą. Kiedy próbował z niepowodzeniem wstać, mężczyzna chwycił stłuczoną butelkę i ruszył na syna. Chłopak nie zdążył się zorientować, kiedy pijany ojciec rzucił się na niego. Na szczęście mężczyzna był znowu tak pijany, że nie trafił w zamierzony cel czyli głowę blondyna. Mimo tego rozciął rękaw koszuli i głęboko ranił chłopaka w rękę. Ojciec był nieruchomo na czworaka, co wykorzystał Toshio. Blondyn chwycił  marynarkę i plecak, i wybiegł z mieszkania zostawiając za sobą tylko krzyk ojca.

Było już dość ciemno. Przez park z małych wieczornych zakupów wracał Hisaki. Idąc jedną z alejek zauważył coś dziwnego. ,,Czy to…’’ pomyślał. Na jednej z ławek siedział skulony ktoś z głową schowaną w ramionach i kręconymi blond włosami spadającymi na ramiona.

-Toshio? –spytał zatroskany Hisaki. Na ten dźwięk głowa podniosła się pokazując duże, zapłakane oczy.

-Co tu robisz? Co się stało? Jest zimno.

-Nic się nie stało, nieważne. A co ty tu robisz?

-Robiłem zakupy…

W tym momencie Hisaki podniósł dłonią podbródek Toshio’ego. Zdjął swój szalik i zawinął go na szyi blondyna.

-Wstań – powiedział czarnowłosy. Blondyn posłusznie wstał, po czym Hisaki założył mu na ramiona swoją jeans’ową kurtkę

-Będzie Ci zimno… -powiedział zapłakany Toshio.

-Ale Tobie będzie ciepło. Poza tym ja mam na sobie ciepłą bluzę. Niedaleko jest mój dom, chodź ze mną.

-Nie chcę Cię wykorzystywać…

-Nie gadaj głupot. Wezmę twój plecak- Mówiąc to Hisaki złapał Toshio’ego za rękę i idąc przodem prowadził go do swojego mieszkania. ,,Hisaki… dlaczego to robisz…? myślał Toshio nieporadnie wycierając łzy i wpatrując się w czarne włosy Hisaki’ego. Patrząc na niego zacisnął dłoń objętą dłonią wyższego i dalej szedł nie wiedząc dokładnie dokąd, ale nie przejmował się tym ufając brązowookiemu chłopakowi.