Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Opowiadanie'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Po Tylu Latach- Rozdział I

  • Napisane 1 września 2015 o 16:05

W jednej z dzielnic Tokyo było przedszkole uważane za jedno z lepszych w całym mieście. Najlepszym i najbardziej lubianym przez dzieci nauczycielem był Kuroko Tetsuya. Tego dnia miała przyjść nowa dziewczynka, na co nie mogły doczekać się zarówno dzieci jak i sam Kuroko. Około 900 miła kobieta przyszła z malutką, uroczą dziewczynką o czerwonych włosach.

-Dzień dobry- powiedziała kobieta wchodząc do środka.

-Witam- odpowiedział Kuroko trzymając listę. -To pewnie nasza nowa koleżanka. Jak masz na imię?

-Jestem… Kimiko Taiga.

Kuroko zdziwił się. Spojrzał na listę; nazwisko się zgadzało. Przeszło przez niego dziwne uczucie. Po chwili otrząsnął się i zaprosił dziewczynkę do sali.

-I jeszcze jedno- powiedziała kobieta zatrzymując Kuroko- Po południu po Kimiko przyjdzie jej wujek. Wróciliśmy z mężem i jego bratem ze Stanów więc nie mamy za bardzo czasu.

-Rozumiem.

-Dziękuję bardzo. Dowidzenia.

-Dowidzenia.

Dzień minął spokojnie. Po południu w przedszkolu została już tylko Kimiko i oczywiście Kuroko. Po chwili do Sali wszedł wysoki mężczyzna.

-Dzień dobry. Przyszedłem po Kimiko Taiga’ę- powiedział mężczyzna. Na te słowa Kuroko odwrócił się. W drzwiach stał mężczyzna o czerwonych włosach z ciemnymi końcówkami i czerwonych oczach. Oczy Koroko zabłyszczały. Kimiko zerwała się z krzesełka i podbiegła do osłupiałego Kagami’ego z radosnym okrzykiem:

-Wujek!

-Hej księżniczko- odpowiedział Kagami. Tuż za dziewczynką szedł Kuroko.

-Kuroko- powiedział Kagami, a n jego twarzy pojawił się uśmiech- Hej, tyle lat.

-Cześć Kagami. To twoja bratanica?

-Tak. Niedawno wróciłem z bratem i jego żoną z USA.

-Wiem rozmawiałem z nią rano.

Kuroko nie wiedział czemu ale z jakiegoś powodu cieszył się, że Kagami nie jest ojcem Kimiko. Ta tymczasem spytała:

-Wujku, znasz Kuroko-san?                        

-Tak, kiedyś byliśmy razem w klasie w liceum i graliśmy razem w koszykówkę.

-Tak, pamiętam! Zawsze jak grałeś z tatą w kosza to mówiłeś, że jest beznadziejny, i że najlepiej to było jak grałeś z Kuroko-san. Mówiłeś, że tylko wtedy było naprawdę fajnie.

Na twarzy Kagami’ego pojawił się rumieniec.

-Dobra- zaczął- leć zmienić buty.

Dziewczynka pobiegła na korytarz. Kuroko podszedł bliżej Kagamiego i powiedział:

-Kimiko jest urocza.

-Tak…

-Możesz przekazać jej mamie, że nie musi się martwić. Kimiko szybko zaprzyjaźniła się z innymi.

-Ok., Kuroko…

-Tak?

-Pomyślałem sobie, że może poszlibyśmy… naprzykład przejść się czy coś…

-Jasne…

-Wiem. Pamiętasz bar, do którego chodziliśmy po szkole?

-Tak.

-Tam się przejdziemy… chyba że…

-Kagami-kun- Kagami na te słowa znów lekko się zarumienił; tak dawno nikt do niego tak nie mówił-Możemy iść.

Słysząc to Kagami szczerze się ucieszył, co wyraził swoim ,,szczerym uśmiechem’’. Kuroko także był szczęśliwy; spotkali się po tylu latach, a myślał, że nigdy się już nie zobaczą.

 

Pastelowa Czerń- Rozdział VIII

  • Napisane 26 sierpnia 2015 o 15:05

Tetsu siedział już długo w domu Yukio. Czarnowłosy wyszedł po chwili do łazienki, a Tetsu sięgnął po swoją torbę. Wyjął z niej swój szkicownik i zaczął przeglądać szkice. W tym czasie Yukio wrócił do pokoju i usiadł naprzeciwko ukochanego.

-Przeglądasz szkice?

-Tak…

-Tylko uważaj, bo ostatnio skończyło się to niezbyt dobrze- powiedział żartobliwym tonem chłopak.

-A… tak… haha… ale tak na poważnie to chyba coś narysuję.

-Ale nie masz pomysłu?

-No…

Yukio spojrzał na Tetsu i wziął część kartek. Wyższy nie protestował ale to dla tego, że nie pamiętał co tam ma. Zielonooki przeglądał szkice. W pewnym momencie przerwał i zapatrzył się w trzy z nich, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Widząc to i nie wiedząc jeszcze o co chodzi, Tetsu spytał:

-Coś się stało?

-Ty to narysowałeś?

-To mój szkicownik, więc chyba tak. A co?

Tetsu spojrzał na kartki. Były na nich trzy portrety Yukio i na wszystkich wyglądał jak żywy.

-Ja… tak tylko…- zaczął Tetsu, ale Yukio momentalnie ,,zawiesił’’ mu się na szyi. Chłopak nic nie mówiąc mocno przytulił się do czarnowłosego.

Po chwili Tetsu spostrzegł, która godzina.

-Cholera, mama będzie zła.

-Faktycznie już późno.

-Tak, będę leciał.

Chłopaki zeszli na dół, a przy drzwiach pocałowali się i pożegnali. Tetsu wyszedł, a Yukio stał przez chwilę w otwartych drzwiach i patrzył jak wyższy odchodzi. Ten wychodząc z bramki odwrócił się jeszcze i pomachał i odszedł. Jednak nie zauważył czegoś ważnego, a właściwie kogoś. Z samochodu zaparkowanego pod płotem Takei’ch wyjmowali walizki rodzice Yukio. Tetsu nigdy ich nie widział, a nawet się z nimi nie minął, a auto stało dość daleko od bramki. Matka Yukio ze zdziwieniem przyglądała się nieznajomemu. Na początku myślała, że przyszedł do Hisae, ale uświadomiła sobie, że jej córka jest zagranicą.

-Więc przyszedł do Yukio…- powiedziała do swojego męża, który również był zaciekawiony tą sytuacją.

Małżeństwo weszło do domu. Yukio był wtedy w kuchni, więc momentalnie ich usłyszał. ,,Rodzice?’’ myślał ,,Już są? Boże! Żeby nie widzieli jak Tetsu wychodził.” Chłopak wyszedł do przedpokoju.

-Witaj- usłyszał opryskliwe przywitanie swojej matki.

-Hej.

-Jak się czujesz?

Mimo wyczuwalnej z kilometra ironii, był zdziwiony tym pytaniem. Jednak spokojnym tonem odpowiedział.

-Dobrze.

-Jak ma mu nie być dobrze?- zaczął ojciec- Widziałaś przecież, miał gościa. Musiał się dobrze bawić.

-Racja- kontynuowała kobieta- No gadaj!

-Ale co?

-Ile wychlaliście?

-Co? Za kogo ty mnie masz?!

-Racja. Co, jaranko było?

-Jak tak możesz?!

-Mogę, bo to mój dom i nie życzę sobie żeby ten chłopak tu przychodził!

-Nawet go nie znasz!

-I co z tego? Nie chcę go tu widzieć!

-Dlaczego? A tak! Bo przychodzi do MNIE! A gdyby przychodził do Hisae to by było dobrze!

-A żebyś wiedział!

-Ty…

-Dość!- wtrącił ojciec- Nigdy więcej ma tu nie przychodzić. A ty za swoje zachowanie idziesz do swojego pokoju!

-Świetnie, bo widzę ,że na inteligentną rozmowę nie mogę tu liczyć!

-Nie pyskuj gówniarzu!

Yukio wściekły zamknął się w pokoju. Jego gardło było ściśnięte. ,,Nawet go nie znają, a go nienawidzą…’’ myślał przełykając ślinę. Chwycił telefon i szybko napisał do Tetsu.

,,Wrócili’’

,,Rodzice?’’

,,Tak’’

,,To niezbyt dobrze’’

,,Wiem… ale najgorsze jest to, że Cię widzieli i od razu powiedzieli, że nie chcą Cię tu widzieć’’

,,Czyli nie mogę już do Ciebie przychodzić?’’

,,Tak… ale i tak się spotkamy?’’

,,No oczywiście. Jutro w parku.’’

,,Ok.’’

,,Yukio…’’

,,Tak?’’

,,Kocham Cię ♥’’

,,Tez Cię kocham ♥’’